Reklama

Płocczanie ratują Mongolię

09/01/2013 12:23
„Zbieraj – nie niszcz – wspieraj – przekaż” – to słowa-klucze, które są na ulotce promującej akcję zbierania makulatury na misje w Mongolii. To inicjatywa jednego z księży płockiej Stanisławówki. Jej cel to pomoc pochodzącemu z Płocka misjonarzowi, który pracuje z dziećmi ulicy w Mongolii. Nikt nikogo nie zmusza do zbierania makulatury, nie obiecuje nagród, a mimo to płocczanie, z potrzeby serca, co miesiąc dostarczają do Stanisławówki 5–6 ton makulatury. I chociaż „w pieniądzach” kwota nie jest oszałamiająca, bo to ok. 1,5 tys. zł, to każda złotówka ma znaczenie dla misjonarza z Płocka, który w dalekiej Azji próbuje ratować dzieci, zabierając je np. z kanałów ciepłowniczych i tworząc przynajmniej namiastkę domu.
Nasza wiedza o Mongolii ogranicza się raczej do geografii. Wiemy, że Mongolia leży w Azji, wciśnięta między Rosję i Chiny, że stolicą jest Ułan Bator, że to kraj stepów i jurt. Właśnie tam od blisko ośmiu lat pracuje ks. Wiktor Dziurdzia, salezjanin wywodzący się z Płocka. Był pierwszym misjonarzem z Polski, który pojawił się w Mongolii. W swoich wielu wypowiedziach ks. Wiktor Dziurdzia podkreśla, że sytuacja ekonomiczna Mongolii nie jest najlepsza, stąd np. na ulicach duża liczba bezdomnych dzieci. Właśnie nimi zajmują się salezjanie. To dla nich został stworzony specjalny ośrodek i szkoła. Często, podczas srogich zim, które panują w Mongolii, są one zabierane np. z kanałów ciepłowniczych, gdzie chowają się, aby nie zamarznąć.
Ale utrzymanie ośrodka i szkoły kosztuje. Misjonarze nie mogą liczyć na pomoc mongolskiego państwa. Dlatego każde akcje wspierające ich działalność są tak ważne. Tę ze zbiórką makulatury płocka Stanisławówka rozpoczęła w 2010 r. Jej inicjatorem jest ks. Kazimierz Kurek. – Szukaliśmy sposobu na pomoc misjonarzom w Mongolii. To w końcu nasi zakonni współbracia, a ks. Wiktor Dziurdzia to płocczanin. Pomyślałem sobie, że można poprosić parafian o coś, co jest im zbędne, a może pomóc misjom. Padło na zbiórkę makulatury – mówi ks. Kazimierz Kurek.
Początkowo akcja ograniczyła się do jednego kontenera i kilkuset kilogramów zebranej makulatury, ale z czasem zaczęła się rozrastać. Dzisiaj zbiórka odbywa się raz w miesiącu, w czwarty piątek i sobotę miesiąca. W ciągu tych dwóch dni zapełniają się trzy kontenery. To 5–6 ton makulatury. Ks. Kazimierz Kurek mówi, że akcja ma kilka wymiarów. – Z jednej strony tworzy więź z naszymi misjonarzami, niesie im pomoc, tworzy społeczność skupioną wokół ważnego przedsięwzięcia. Z drugiej zaś, jest akcją proekologiczną. Ma też charakter wychowawczy – mówi salezjanin. Dodaje, że płocka akcja stała się inspiracją dla zbiórki makulatury na rzecz budowy studni w Sudanie Południowym. Ta zbiórka ma już charakter ogólnopolski.
Od początku płockiej akcji zaangażowana jest w nią Juliana Dziurdzia, matka płockiego misjonarza. Co miesiąc, niezależnie od pory roku, czuwa przy kontenerach, żeby np. wiatr nie rozwiewał papierów.
– Warto czasami nawet zmarznąć, bo to akcja na szczytny cel. Osoby, które przywożą do nas makulaturę, są bardzo zaangażowane. Zbierają każdy papierek. Łza się w oku kręci, gdy widzi się osoby starsze przywożące na wózeczkach czy rowerach zebraną makulaturę. Często przywożą ją też dzieci, bo babcia zbierała – mówi Juliana Dziurdzia.
W płocką zbiórkę coraz częściej angażują się instytucje. Makulatura na misje w Mongolii jest zbierana w biurach, szkołach, zakładzie karnym, Wyższym Seminarium Duchownym. Zatacza też coraz szersze kręgi. Do Stanisławówki przyjeżdżają nie tylko jej parafianie. – To nie jest moja parafia, ale w akcji uczestniczę od samego początku. Często zdarza się, że jesteśmy z rodziną na wieczornych mszach świętych w Stanisławówce. I to podczas jednej z nich dowiedzieliśmy się o zbiórce makulatury, a tej w domu nigdy nie brakuje. Stare gazety, kartony, opakowania – zawsze jest tego dużo. Zazwyczaj trafiały one do śmieci. Teraz je zbieramy i przekazujemy na misję. To nie jest wyjątkowo trudne, a w ten sposób jakoś pomagamy ludziom będącym w potrzebie – mówi Małgorzata Kalinowska.
tekst i fot. Grzegorz Szkopek
g.szkopek@tp.com.pl

 
Czy akcje zbierania makulatury czy nakrętek mają sens?

Większość z nas nie ma najmniejszych wątpliwości, że akcje typu zbieranie makulatury na misje czy nakrętek na rzecz chorych dzieci są potrzebne. Z jednej strony są jakąś formą pomocy osobom potrzebującym, z drugiej uczą wrażliwości i współczucia.

Sebastian Śmietanowski
Bez wątpienia takie akcje mają sens i są potrzebne. To szansa, abyśmy mogli pomóc innym ludziom. I nie wymaga to od nas zbyt wielkiego wysiłku. Myślę, że wszystkie działania, których celem jest pomoc drugiemu człowiekowi, są potrzebne. I to obu stronom. Tym, którzy pomagają dają również satysfakcję.

Agnieszka Maruszak
Myślę, że w takie akcje warto się włączać. Nie wiem, czy dzięki nim uda się zebrać dużo pieniędzy, ale są szansą do propagowania informacji o jakimś problemie, chorych dzieciach. Mają też aspekt wychowawczy. Najmłodsi biorąc w nich udział, uczą się, że trzeba pomagać innym ludziom.

Paweł Kubicki
Oczywiście, że to potrzebne i sensowne działania. Zazwyczaj, jeśli zbieramy makulaturę albo nakrętki, to nie są to jakieś olbrzymie ilości i nie ma za nie zbyt dużo pieniędzy. Ale jeżeli osób, które są zaangażowane w takie akcje, jest sporo, to kwoty rosną, w myśl zasady ziarnko do ziarnka... I wtedy ta pomoc jest naprawdę widoczna i efektywna.

Rafał Gębicki
Sam z rodziną uczestniczę w takich akcjach. Przecież taka makulatura czy nakrętki wylądowałyby w śmieciach. Jeśli ich zbiórka może komuś pomóc, to jest to bardzo szczytny cel i należy brać udział w takich przedsięwzięciach. My przecież od tego nie zbiedniejemy, a komuś możemy naprawdę pomóc.

Robert Szymański
To działania, które przynoszą różnorakie korzyści. Po pierwsze uczą nas wrażliwości, działania na rzecz drugiego człowieka. Po drugie w jakiś sposób pomagają innym ludziom i pokazują im, że nie są sami. Wreszcie po trzecie mają swój pozytywny aspekt, jeśli chodzi o działania proekologiczne. Z każdej więc strony warto brać udział w takich akcjach.     (gsz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości