Reklama

Płoccy samorządowcy nie chcą dopłat?

20/02/2013 08:45
Z wojewodą mazowieckim Jackiem Kozłowskim rozmawia redaktor naczelny Tygodnika Płockiego Tomasz Szatkowski

Jak często wojewoda przyjeżdża do podległych mu delegatur? Czy takie gospodarskie wizyty wpływają na lepszą ich pracę? Jak w porównaniu z innymi placówkami plasuje się w pańskiej ocenie płocka delegatura urzędu wojewódzkiego?

Delegaturę mazowieckiego urzędu w Płocku odwiedzam co kilka miesięcy. Mamy tam najlepszy zespół fachowców do inwestycji liniowych, infrastrukturalnych, który przygotowywał i bardzo dobrze prowadzi prace związane z budową strategicznego dla Mazowsza i Polski gazociągu Gustorzyn-Rembelszczyzna, stanowi centrum połączenia centrum Polski z przyszłym gazoportem w Świnoujściu. Mamy też dobry zespół fachowców do inwestycji drogowych i kolejowych, do nieruchomości oraz bardzo dobry zespół prawny. Wysoko oceniam pracę tej delegatury.

Wspólnie z policją przeprowadza pan systematyczne konsultacje z mieszkańcami województwa na temat bezpieczeństwa lokalnego. Jakie bolączki są poruszane podczas rozmów z mieszkańcami regionu płockiego najczęściej? W jaki sposób zespół służb panu podległych na nie zareagował?

Od września do grudnia odbyliśmy cykl 38 spotkań na temat bezpieczeństwa w 38 powiatach. Ponownie odbędziemy taki sam cykl wspólnie z policją jesienią roku 2013. Chcemy po tym roku zdać sprawozdanie z tego, jak załatwiliśmy sprawy, które zostały zgłoszone w 2012 roku. W całym województwie najczęściej zgłaszano problem bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Nic dziwnego, przez teren woj. mazowieckiego przechodzi bowiem największa liczba dróg krajowych, tranzytowych. Mieszkańcy dużo uwagi przywiązują także do widocznej obecności policji w sąsiedztwie ich miejsca zamieszkania. Ważne, żeby policja była bliska mieszkańcom i żeby jej reakcja była szybka. Monitoruję średni czas przyjazdu policji na miejsce zdarzenia. Jest on coraz krótszy. Największe problemy z dotarciem do miejsca ma policja w Warszawie i Radomiu – ze względu na korki. Dużo dyskusji wywołuje każda próba reorganizacji struktury terytorialnej policji, np. w powiecie płockim dużo wątpliwości wzbudziła likwidacja posterunku w Staroźrebach. Myślę, że stopniowo, w drodze dialogu, udało się te wątpliwości rozwiać, podobnie jak w Szczawinie Kościelnym w powiecie gostynińskim.

Mieszkańców naszego regionu bardzo interesują sprawy związane z zabezpieczeniem przed ewentualną kolejną powodzią. Program bezpieczeństwa powodziowego w regionie wodnym Wisły Środkowej, który przyjęty został w grudniu ubiegłego roku to prawie 14 mld zł na lata 2015–2030 na różne prace, m.in. zwiększenie rozstawu wałów, budowę polderów i suchych zbiorników, udrożnienie koryt i regulacja rzek, oczyszczenie zbiornika włocławskiego. Czy to wystarczy, by nasz region po raz trzeci nie został dotknięty powodzią? Na przykład płocki poseł Piotr Zgorzelski apeluje o 30 mln zł na samo pogłębianie koryta Wisły, bo ta zamula się w tempie 1,5 mln metrów sześciennych rocznie. Czy są jakiekolwiek szanse na dodatkowe pieniądze?
W tym roku projekt programu bezpieczeństwa przechodzi strategiczną ocenę oddziaływania na środowisko. Program dotyczy Wisły Środkowej, zatem województwa mazowieckiego i siedmiu innych województw, dlatego pracuję z siedmioma wojewodami. W 2014 roku przedstawimy projekt programu do przyjęcia przez Radę Ministrów. Myślę, że zawiera on wystarczające środki do pogłębiania koryta Wisły i w jakiś sposób wpisuje się w oczekiwania pana posła Zgorzelskiego. Będzie on wdrażany od początku roku 2015. Nie oznacza to, że do tego czasu nic nie robimy. W tym roku są środki przyznane m.in. na mój wniosek i ministra środowiska dla Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej na kontynuowanie prac, które prowadzimy od 2009 roku, związanych z pogłębianiem i udrażnianiem koryta Wisły na odcinku od Wyszogrodu do ujścia, do zbiornika zwłaszcza na wysokości Świniar, Kępy Polskiej. Ponadto, ruszył w tym roku długo oczekiwany projekt makroniwelacji czaszy zbiornika włocławskiego i projekt związany ze stabilizacją zapory we Włocławku. Nikt nie może powiedzieć, że te wszystkie działania w 100 proc. rozwiążą problem bezpieczeństwa mieszkańców terenów chronionych przez wały. Powodzie się zdarzają w krajach najbogatszych, najbardziej rozwiniętych, także w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech, Francji. Być może będą się nadal zdarzały w Polsce. Jednak tymi wszystkimi działaniami chcemy to ryzyko powodziowe zmniejszać.

W roku ubiegłym nasze województwo zostało podzielone na 6 rejonów operacyjnych ze 127 miejscami wyczekiwania karetek pogotowia. Miało to usprawnić funkcjonowanie ratownictwa medycznego. Okazuje się, że chyba nie wszędzie spełnione zostały założenia reformy. Mieszkańcy podpłockich Słubic skarżą się na nowy podział. Podlegają teraz pod Iłów, a nie pod Gąbin, jak to miało miejsce wcześniej. Twierdzą, że zespół ratunkowy z Gąbina lepiej znał teren i szybciej dojeżdżał do pacjentów. Czy możliwe są korekty podziału na rejony?

Te korekty są możliwe i będą wprowadzane. Jeżeli statystyka potwierdzi, że jest problem z funkcjonowaniem zespołu z Iłowa, który dzisiaj obsługuje gminę lub część gminy Słubice, to będziemy dokonywali zmian. Dla nas najważniejsze jest jedno kryterium: czas dojazdu do pacjenta i szybkość dowiezienia go do najbliższego szpitala. Ze Słubic choć leżą one w powiecie płockim, jest bliżej do szpitala w Sochaczewie niż do szpitala w Płocku. Karetka ma jechać do Sochaczewa. Rozumiem w jakimś stopniu wójta, który mówi, że gdy chory jest hospitalizowany w Sochaczewie, to rodzinie jest trudniej do niego dojechać. Ale jeżeli chodzi o życie, to te wszystkie argumenty są mniej ważne.
Dziś znajomość terenu jest mniej istotna, bo każdy zespół pogotowia ratunkowego jest wyposażony w nowoczesny system pozycjonowania karetki wyposażony w GPS. Dyspozytor ratownictwa medycznego widzi na ekranie zarówno lokalizację karetki pogotowia w czasie rzeczywistym, jak i lokalizację osoby, która po karetkę zadzwoniła. Dzisiaj nie grozi kierowcy trafienie pod niewłaściwy adres.

Komisja wojewody mazowieckiego przyjęła w styczniu 32 wnioski na przebudowę dróg lokalnych w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. W 2013 r. wyremontowane/wybudowane zostanie ponad 104 km dróg na Mazowszu za 116 mln zł, z czego rządowa dotacja wyniesie ponad 48 mln zł. Jakie gminy i jakie najważniejsze inwestycje z naszego subregionu znalazły się w zaopiniowanych pozytywnie wnioskach? Zainteresowani twierdzą, że jest ich stosunkowo mało w porównaniu z innymi podregionami…

To jest piąty rok, kiedy realizowane są przedsięwzięcia drogowe dofinansowywane przez rządowy program modernizacji i przebudowy dróg lokalnych. W województwie mazowieckim już ponad 1000 km dróg lokalnych zostało zmodernizowanych. Nie tylko drogi gminne były modernizowane, ale także te powiatowe przechodzące przez te gminy. Subregion płocki jest tym regionem w woj. mazowieckim, który w najmniejszym stopniu korzystał z tego programu. Przez pięć lat do regionu płockiego trafiło dofinansowanie do czternastu zadań o łącznej wartości 15 mln 362 tys. W całym woj. mazowieckim zrealizowano zadania o wartości 311,5 mln złotych. Do regionu płockiego w moim przekonaniu trafiło za mało. Do regionu ciechanowskiego trafiło prawie dwa razy więcej niż do płockiego. Do regionu ostrołęckiego prawie 51 mln, a do radomskiego (dużo większego od płockiego) ponad 70 mln zł. Wydaje mi się, że samorządy regionu płockiego mało aktywnie aplikują do tego programu. Mamy takie samorządy, które przez te pięć lat ani razu nie spróbowały złożyć wniosku. Może to się zmieni, kiedy samorządowcy przeczytają ten wywiad? Miasto Gostynin ani razu nie aplikowało, podobnie gmina Pacyna. Z powiatu płockiego tylko jedna gmina nie aplikowała – Brudzeń Duży. Z powiatu sierpeckiego miasto Sierpc nigdy nie próbowało skorzystać z programu. Dzisiaj w woj. mazowieckim nie ma ani jednego powiatu, w którym nie zrealizowano żadnego wniosku. Powiat sierpecki był takim powiatem, gdzie przez pierwsze trzy lata nie zrealizowano żadnego projektu. Teraz jest tych projektów już kilka. Każda gmina ma szanse.

Proszę powiedzieć, jak jest naprawdę ze stanem środowiska naturalnego w województwie mazowieckim? Przemysł ma coraz to nowsze technologie, modernizują się spalarnie odpadów, oczyszczalnie ścieków, a tymczasem jeszcze w roku 2011 nasze województwo zajmowało trzecie miejsce w kraju (za województwem śląskim i łódzkim) pod względem emisji zanieczyszczeń gazowych i pyłowych pochodzących z zakładów szczególnie uciążliwych. Czy to niekorzystne miejsce w rankingu zmieni się w najbliższym czasie? Jakie działania w tej kwestii może podejmować wojewoda?

Zanieczyszczenie pyłowe powietrza wynika z tego, że woj. mazowieckie ma bardzo dużą liczbę zabudowy rozproszonej z indywidualnymi systemami grzewczymi, czyli niezmodernizowanymi gospodarstwami domowymi, w których pali się węglem.
Jednak stan środowiska w woj. mazowieckim z roku na rok się poprawia. Ogromny krok zrobiliśmy w kwestii oczyszczania wód. W Warszawie jest oczyszczalnia Czajka, to największa proekologiczna inwestycja w Polsce oddana do użytku w ostatnich latach. Siedlce kończą modernizację swojej sieci. Także w dziedzinie ochrony powietrza zrobiliśmy bardzo dużo. W tej chwili największym wyzwaniem jest gospodarka odpadowa. W tym roku zmieniamy jej system. Musimy to zrobić, jeśli nie chcemy, żeby Polska płaciła karę za niespełnienie norm europejskich. Wielki wysiłek wkładamy w modernizacje istniejących składowisk odpadów. To wielkie wyzwanie także przed Płockiem. Wyzwaniem dla miasta będzie także budowa nowoczesnych spalarni odpadów. Myślę, że lokalizacja tej spalarni w strefie otaczającej Orlen jest bardzo dobra, niekonfliktowa. Możliwości dzisiejszego składowiska odpadów powoli się kończą. System składowania odpadów obowiązujący do lipca jest patogenny, zachęca bowiem do podrzucania śmieci sąsiadowi i wyrzucania śmieci do lasów. System zmienia się 1 lipca, pojawiają się nowe stawki za gospodarkę odpadową. Zniknie mechanizm ekonomicznej zachęty do ukrywania wielkości produkowanych odpadów w gospodarstwie domowym.

19 marca rozpoczyna się w naszym województwie proces zamiany sygnału analogowego na telewizję cyfrową. Nie wszędzie w naszym regionie będzie on miał miejsce w tym samym czasie. Z czego to wynika? Kiedy na proces cyfryzacji musi się przygotować ziemia płocka?

Myślę, że większość gospodarstw domowych, często nie wiedząc, już odbiera system cyfrowy. Wyłączenie sygnału analogowego w woj. mazowieckim nastąpi w kilku terminach. Jeśli chodzi o region płocki, 19 marca nie będzie go już w 6 gminach leżących najbliżej Warszawy. Całkowite wyłączenie w regionie płockim nastąpi w czerwcu. Niczego nie muszą robić ci, którzy mają antenę satelitarną bądź są podłączeni do sieci kablowej, czyli w większości mieszkańcy miast. Ci, którzy korzystają z indywidualnej anteny bądź są podłączeni do tzw. anteny zbiorczej, np. w budynkach komunalnych, hotelach robotniczych czy domach pomocy społecznej, muszą pamiętać o wymianie anteny i dostosowaniu odbiornika telewizyjnego do odbioru sygnału cyfrowego. Dotyczy to starszych odbiorników. Te zakupione w ostatnich dwóch–trzech latach zazwyczaj mają już wbudowany dekoder do odbioru cyfrowego. Nowy kosztuje 50–150 zł. Można sprawdzić, czy telewizor już dziś odbiera sygnał cyfrowy – wystarczy wejść na stronę 917 telegazety.

„Język urzędowy przyjazny obywatelom” – to kampania, która ma na celu m.in. zwiększenie komunikatywności pism urzędowych i stworzenie standardów poprawnej polszczyzny urzędowej. Nie od dzisiaj wiadomo, że język urzędowy jest dość specyficzny. Używanie sformułowań typu „w miesiącu kwietniu” zamiast „w kwietniu”, „dokonano zabudowy” zamiast „zabudowano” i wielu, wielu innych łamie normy naszego języka. Czy jest szansa na zmianę tej sytuacji? Czy urzędnicy będą używali języka zrozumiałego dla przeciętnego Kowalskiego? Jaka jest tu rola wojewody?

Każda grupa zawodowa ma tendencję do tworzenia swojego, hermetycznego języka. Urzędnicy powinni komunikować się, odpowiadać obywatelom w sposób zrozumiały. Największym problemem jest to, że w urzędach powstają pisma, które są trudne do zrozumienia dla zwykłego człowieka. Dwa lata temu wdrożyliśmy w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim wewnętrzny projekt, w ramach którego analizujemy język kolejnych wydziałów Urzędu, wyłapujemy błędy, tworzymy słownik tych błędów. Chcemy udoskonalić język urzędniczy, który jest niechlujny i niezrozumiały dla odbiorcy. Nasz pomysł spotkał się z pozytywnym przyjęciem i zapoczątkował ogólnopolski projekt. Patronat nad nim objął ostatnio prezydent Bronisław Komorowski.
fot.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości