O tradycjach wielkanocnych rozmawiamy z Piotrem Rzeszotarskim, kierownikiem działu przyrodniczego w Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu
Jakie tradycje związane z czasem wielkanocnym poznają turyści odwiedzający Muzeum Wsi Mazowieckiej?
„Niedziela Palmowa w Skansenie”, połączona z otwarciem wystawy „Wielkanoc na Mazowszu”, ukazuje całą przestrzeń dotyczącą przygotowania i przeżywania najważniejszych świąt w Kościele Katolickim. W muzealnych chałupach można zobaczyć, jak te święta odbywały się we dworze, u biednego, średniozamożnego i bogatego gospodarza. Jak dekorowano chałupy, jakie przygotowywano potrawy, jak wyglądało święcenie pokarmów. Tę całą historię opowiadamy właśnie poprzez wystawę.
Wstępem do poznawania tradycji wielkanocnych jest Niedziela Palmowa. Jak wyglądała tradycyjna palma mazowiecka?
Na starym Mazowszu, ziemi sierpeckiej nie były to majestatyczne palmy jak w Łysych czy na Kurpiach. Były to nieduże palemki z kwiatami wykonanymi z kolorowej bibuły. Konieczne było coś zielonego: borówka, a później bukszpan. I oczywiście wierzbowe bazie.
Wszystkie te obowiązkowe elementy miały bardzo symboliczne znaczenie.
Wszystkie te wymagania musiały być spełnione i przywiązywano do tego ogromną wagę. Chodziło nie tylko o wygląd wizualny, ale właśnie o symbolikę. Kwiaty symbolizowały pomyślność całego domostwa i jego mieszkańców, gospodarstwa. Bazie były symbolem odradzającej się wiosny. Ważny był też kolor. Zielony – odrodzenie, budząca się do życia wiosna. W palmie zawarty był przekaz dotyczący pomyślności na cały rok. Palmę umieszczano po powrocie z kościoła za obrazami świętych. I była ona przez cały rok w domu – palono ją w środę popielcową i popiołem z niej posypywano głowę.
Wielką moc przypisywano wierzbowym baziom umieszczanym w palmach.
Wierzono, że pomagają one i chronią przed bólem gardła, więc „koćki” z poświęconych palm połykano. Palma miała być także symbolem dobrych plonów. Dlatego w rogach pól gospodarze zakopywali części palm, aby zapewnić sobie dobre, obfite zbiory.
Niedziela Palmowa rozpoczynała czas przygotowań do świąt Wielkiej Nocy.
Mieszkańcy bardzo przestrzegali zasad dotyczących dobrego duchowego przygotowania. Przez cały post nie używali tłuszczu. Dopiero po poświęceniu pokarmów można było jeść wszystko.
Mówiąc o potrawach, nie można pominąć ich wielkiej symboliki.
W pierwszej kolejności są to jajka, będące symbolem odradzającego się życia. Na Mazowszu były to pisanki – malowane woskiem na kolor czerwony, zielony, żółty. Tu gospodynie radziły sobie, wykorzystując naturalne barwniki. Kora jabłoni pozwalała uzyskać kolor żółty, młode zboże – kolor zielony, buraki – kolor niebieski do czerwonego. Oczywiście najbardziej popularne były jajka barwione w łupinach cebuli – na kolor brązowy. Wykorzystywano także korę dębu, która dawała kolor od brązowego do czarnego. W koszach z pokarmami do święcenia tych jajek musiało być dużo – z racji tego, że były one symbolem odradzającego się życia i szczęścia. Zatem im więcej jajek, tym więcej szczęścia w rodzinie.
Inaczej niż dziś wyglądało święcenie potraw.
Do każdej wsi przyjeżdżał ksiądz. Potrawy w ogromnych koszach, kipach, dzieżach przynoszono do jednego gospodarza. Pamiętajmy, że Wielkanoc kończy 40-dniowy post. Jest czasem odrodzenia i obfitości i musi być odpowiednio świętowana. Wierzono, że jeśli ktoś nie świętował odpowiednio Wielkiej Nocy, to będzie miał pecha w całym nadchodzącym roku. Zatem ilość święconych pokarmów była ogromna. Święcono wszystkie, które spożywano w czasie świąt.
Dziękuję za rozmowę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze