Kto wybierze się do teatru na Szekspira, albo Kafkę, ma szansę obejrzeć w górnym foyer pokaz obrazów Adama Jastrzębskiego, na który składają się głównie kompozycje linii prostopadłych i elementów rozmieszczonych w pustej, białej przestrzeni.Młody autor (rocznik 1980), absolwent Małachowianki, w latach szkolnych rysował komiksy, później bez powodzenia zdawał na ASP, by wreszcie zostać studentem historii sztuki UW. Po raz pierwszy pokazał kilka swoich obrazów jesienią, w płockiej galerii nr 3. Adam Jastrzębski zajmuje się też tworzeniem muzyki, redaguje pisemko studenckie, poświęcone współczesnej sztuce. Nie ukrywa, że będzie tworzył elitę, aktualnie jest członkiem tajemniczego, hermetycznego stowarzyszenia „EL” (Elita ludzkości). W załączonym do wystawy folderze autor komentuje swoją twórczość, ponieważ jak twierdzi „sztuka wyprzedziła dziś bardzo poziom możliwości recepcyjnych statystycznego odbiorcy”. Pogubili się nawet intelektualiści, nie mówiąc o młodym pokoleniu, które z zasady (a tak nie jest) winno prezentować „postawę buntowniczą wobec gustów przesadnie klasycznych”. Jestem młoda, czasami się buntuję, niekoniecznie wobec gustów (bo o gustach się nie dyskutuje). Nie odniosłam „interesujących wrażeń”, których życzył mi autor przy oglądaniu swoich kompozycji „gdzie dominujące piony są blisko górnego lub dolnego brzegu obrazu, ograniczone przez poziomy”, ale podoba mi się jego zapał, dobre samopoczucie i bezsprzecznie talent. Takie cechy czynią mistrza. (maga)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze