Trener Krzysztof Kisiel przed pierwszym meczem finału Mistrzostw Polski w piłce ręcznej mężczyzn wcale nie cieszył się z powodu zmiany rywala. – VIVE to stary, przewidywalny przeciwnik, z którym od lat spotykaliśmy się w finale, co elektryzowało nie tylko zawodników, ale także kibiców. Chrobry to drużyna nieobliczalna, potrafi grać i ma ogromną ochotę na zdobycie pierwszego w swojej historii tytułu Mistrza Polski.
Po pierwszym meczu Wisła prowadzi w rywalizacji do trzech zwycięstw 1: 0. Przed nimi dwa spotkania w Głogowie, w najbliższą sobotę i niedzielę, a gdy te nie przyniosą rozstrzygnięcia, wtedy rywalizacja zakończy się meczami w Płocku, 27 i 28 maja. Złote medale zostaną wręczone tym, którzy wygrają trzy spotkania.
Głogowianie nigdy jeszcze w swojej historii nie doszli tak wysoko i nigdy nie stanęli przed taką szansą. Trener Jarosław Ciślikowski nie tylko był rozluźniony przed meczem, on wiedział, że jego zawodnicy będą walczyć, postawią wszystko na jedną kartę. Taka szansa to nagroda za cały sezon, kiedy to wygrywali ze słabszymi zespołami, a najlepszym urywali punkty. Imponowali postawą i grą do końca, co często przynosiło rezultaty. Chrobry jest też autorem największej ligowej niespodzianki – wyeliminowania VIVE Kielce z finału.
Od pierwszych minut meczu w Płocku widać było wyraźnie, że Chrobry nie boi się Wisły i koniecznie chce wygrać. Był równorzędnym partnerem dla Wisły, a nawet w sytuacjach, kiedy płocczanie odskakiwali na kilka bramek, goście natychmiast zmniejszali różnicę.
W I połowie Chrobry nawet prowadził w 19 min. 9: 7, ale Wisła szybko doprowadziła do wyrównania, by w końcu wyjść na prowadzenie. W 25 min. było 12: 9 dla płocczan. Po przerwie znów goście oddali pole gry, pozwolili żeby Wisła prowadziła w 40 min. 20: 14, ale szybko odrabiali straty, by zakończyć spotkanie tylko różnicą jednego gola. Jednak nie o ilość bramek tu chodziło. Płocczanie wygrali i teraz jadą do Głogowa, by stamtąd także przywieźć punkty.
Po meczu zadowoleni byli obaj trenerzy. J. Cieślikowski po skomplementowaniu Wisły stwierdził: – W moim zespole w pewnym momencie zabrakło trochę zimnej krwi i skuteczności. Ale i tak można było obejrzeć wspaniałą obronę, doskonale akcje w ataku pozycyjnym, kontry i parady bramkarzy.
Trener K. Kisiel chwalił przede wszystkim Marcina Wicharego, bramkarza płockiej drużyny, ale nie był do końca zadowolony ze swoich podopiecznych. – Bramkarz gości bronił bardzo dobrze, nie pozwolił nam na strzelenie bramek. W tych warunkach, w jakich przyszło nam grać, moi zawodnicy pokazali co potrafią. Wygraliśmy, a teraz jedziemy do Głogowa, by walczyć w następnych meczach finałowych.
Wisła: Marszałek, Wichary – Niedzielski 5, Ilin, Titov 2, Szyczkow 2, Witkowski 3, Matysik, Paluch 1, Wleklak 2, Kuptel 5, Wuszter 4/2, Szczucki, Twardo 1.
Chrobry: Kotliński, Pitoń – Różański 2, Marciniak 3/3, M. Jurecki 5, Światała, Piotrowski, Kuta 1, Boryszewski 1, Szymyślik, B. Jurecki 8/4, Wolski 2, Piwko 2.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze