Yamaha Motor Polska podpisała z Pawłem Szkopkiem oficjalny kontrakt. Tym samym zawodnik wyścigowy z podpłockiego Dobrzykowa został wpisany na listę 50 zawodników Europy, którzy w tym sezonie oficjalnie jeździć będą nowym modelem Yamahy R1 M. To tajna broń, która miejmy nadzieję, zawiezie Pawła prosto po zwycięstwo. – Yamaha R1 M jest to model, który ma duże szanse zamieszać w wyścigach w tym roku. Wytycza nowe standardy. W porównaniu z moimi poprzednimi motocyklami to nie jest ewolucja, to rewolucja – mówi Szkopek. Zatankowana do pełna Yamaha R1 M waży 190 kg i ma 201 KM, czyli więcej koni mechanicznych niż kilogramów. To niesamowity przełom. Po raz pierwszy w historii został bowiem przełamany stosunek mocy do masy. Do tego R1 naszpikowana jest elektroniką. Posiada m.in. system zapobiegający podniesieniu przedniego koła przy przyspieszaniu; kontrolę startu, pomocną, by motocykl nie zgasł i trzymał obroty; w czasie pracy przydaje się też kontrola trakcji. Do tego zachwyca sześciopłaszczyznowy żyroskop, przekazujący dane o tym, w jakim położeniu znajduje się motocykl. – To na pewno duża pomoc, choć ingerencja systemów elektronicznych na torze nie jest nam potrzebna. Jednak od pewnego czasu elektronika mocno zagościła na torach motocyklowych i nawet w Mistrzostwach Polski są nam potrzebni technicy-elektronicy. Za kilka lat będziemy się pewnie ścigać motocyklami elektrycznymi. Możemy się z tym nie zgadzać, ale świat idzie w tym kierunku. Choć jestem temu przeciwny, bo lubię zapach spalin, to jak trzeba będzie, to będę się tak ścigać – mówi Paweł Szkopek.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze