Od dłuższego czasu pracownicy płockiego banku obserwowali dość dziwną sytuację. Co drugi dzień kilka osób przychodziło z reklamówkami pełnymi pieniędzy. Każdemu pseudobiznesmenowi zawsze towarzyszyła osobista „ochrona”. W okienkach płocczanie, oficjalnie będący właścicielami firm, wpłacali na swoje konta od 30 do 40 tysięcy zł. Kilka godzin później wykonywane były z owych kont przelewy na konto PKN Orlen tytułem zapłaty. Bank zaczął podejrzewać, że następuje tutaj pranie brudnych pieniędzy. W takim przypadku banki zobowiązane są do zgłoszenia podejrzanej, błyskawicznie przepływającej z konta na konto transakcji do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Stanowisko to powstało w imię ustawy o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu środków pieniężnych, pochodzących z nielegalnego lub nieujawnionego źródła dochodów. Inspektor Generalny zażądał od banków wyciągów z kont, dodatkowo zebrał z urzędów skarbowych informacje na temat firm, które rzekomo tak prężnie w Płocku działały, jednak nie miały pokrycia w deklarowanych dochodach. Wkrótce sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Płocku.
– Często od początku wiemy, że sprawa będzie dotyczyć nie tylko uzyskiwania dochodów z przestępstw, ale też nielegalnego obrotu olejem napędowym, gdyż w zakres działalności tych podejrzanych firm wchodzi obrót paliwami stałymi – tłumaczy Jan Sadowski, naczelnik Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Tak było i w tym przypadku. 15 osób wpadło w ręce sprawiedliwości właśnie poprzez analizę przepływu środków na kontach bankowych. Potem okazało się, że jest to nie tylko pralnia brudnych pieniędzy, ale też klasyczny przykład obrotu nielegalnym olejem napędowym.
Ogólnie, żeby proceder mógł zaistnieć, musi powstać sieć podmiotów formalnych, a jednocześnie sieć podmiotów nieformalnych. Formalne kupują i rzekomo sprzedają lub odsprzedają paliwo całemu łańcuszkowi firm. Najczęściej są to tzw. firmy „słupy”. Nie mają nic wspólnego z faktycznym obrotem. Z kolei druga sieć podmiotów, nabywających olej opałowy, odbarwia go i sprzedaje jako olej napędowy. Firmy są rozrzucone po całym kraju, co utrudnia dochodzenie do poszczególnych podmiotów, które się tym zajmują.
W tym konkretnym przypadku dochodzenie płockiej prokuratury doprowadzi przed sąd 15 mieszkańców Płocka. Są to osoby w przedziale wiekowym 30-40 lat. Cztery z nich, zanim weszły w paliwowy interes, stały pod budką z piwem. Pewnego dnia zaczepił ich dobrze ubrany mężczyzna i na początek złożył propozycję, by założyli własne firmy, co pozwoli im otworzyć w banku konta. Na to wszystko dał pieniądze. Stąd co im kazał, to też uczynili. Konta założyli w jednym banku. Pracowników nieco dziwili nowi klienci, którym od samego początku we wszystkich operacjach pomagały obce osoby. Na prokuratorskich przesłuchaniach pięciu podejrzanych przyznało się, że żadnej działalności nie prowadziły.
– Powiedzieli, że zostali namówieni przez określone osoby do założenia fikcyjnych firm i założenia kont bankowych. Wykonywały polecenia osób trzecich – wymienia naczelnik.
Z dochodzenia wyszło też na jaw, że utworzonych zostało 5 firm tzw. „słupów”. Ich właściciele dostawali pieniądze na ich rozruch, a potem na wpłaty na zakup oleju opałowego z PKN Orlen. W firmowej dokumentacji zawarte były faktury zakupu, jak również faktury rzekomej sprzedaży. Okazało się jednak, że te faktury prowadziły do firm, które nie istniały.
– Na tym etapie jest to łatwy do wykrycia proceder. Trudniej poradzić sobie z sytuacją, kiedy jest faktura sprzedaży danej firmy, następnie faktura odsprzedaży do kolejnej, a na koniec firma formalnie sprzedaje zakupiony olej opałowy na kasę fiskalną. W tym momencie już nie można ustalić, komu konkretnie olej został sprzedany – dowodzi naczelnik.
A co się dzieje z olejem opałowym? Dochodzi do cudów i zamienia się w olej napędowy. Są bowiem osoby odpowiedzialne za odbiór paliwa i dowóz do przygotowanej wcześniej bazy, często też stacji benzynowej, gdzie olej napędowy jest odbarwiany i sprzedawany jako olej napędowy. Czasem z PKN Orlen kupowane są przez zmyślnych biznesmenów komponenty do ewentualnego wytworzenia czegoś na wzór oleju napędowego.
– Do klienta trafia wtedy albo odbarwiony olej opałowy, sprzedawany jako olej napędowy, albo olej napędowy wytworzony z mieszaniny aromatyzowanych węglowodorów, frakcji c7, pirokondensatu – twierdzi Jan Sadowski.
Jest to banalnie proste, stąd paliwowymi przekętami zajmują się nie tylko doświadczeni biznesmeni. – Wystarczy utworzyć sieć fikcyjnych podmiotów. Czym więcej firm, tym trudniej jest wykryć przekręt. Niektórym wystarcza jeden człowiek, który utworzy firmę i będzie formalnie kupował paliwo. Ktoś inny będzie je od niego odbierał i odbarwiał, a potem sprzedawał. Do tego jeszcze dostarczał pieniądze i faktury rzekomej sprzedaży do firmy x, która nie istnieje – mówi prokurator.
Tylko też na tym pułapie sprawa jest prosta do rozwiązania. Schodki zaczynają się dalej, gdy trzeba ustalić, kim są osoby zlecające założenie firm i faktycznie odbierające olej opałowy. W tej konkretnej sprawie płocka prokuratura doszła do momentu demaskowania osób, które olej opałowy odbierają i sprzedają. Czasem siatka rozrasta się bardzo szeroko. Ustala się jeszcze, kto to wszystko zleca. Śledztwa są żmudne, niejednokrotnie nie do rozwiązania na wyższych pułapach. O powodzeniu decydują informacje uzyskane od przesłuchiwanych, a nie czas.
– W tym przypadku sprawa jest na etapie końcowym. Czekam na protokół Urzędu Kontroli Skarbowej. 15 osobom zostaną postawione zarzuty świadczenia nieprawdy o dochodach, działanie w zorganizowanej grupie przestępczej oraz zarzut oszustwa i działalność na szkodę nabywcy, który jest przeświadczony, że kupuje olej napędowy, a nie opałowy – tłumaczy Jan Sadowski.
Wydział śledczy w Prokuraturze Okręgowej w Płocku przede wszystkim zajmuje się tzw. sprawami paliwowymi i praniem pieniędzy związanym z nielegalnym obrotem paliwa. Na 30 spraw, które są w tej chwili w toku, 80% to sprawy paliwowe. Problem nielegalnego obrotu paliwa dotyczy całego kraju. W Płocku i okolicach nie jest to rzadkość. Proceder jest wciąż opłacalny. Można nie tylko dobrze zarobić, ale też przy okazji nie płacić podatków. A to dla wielu bardzo kusząca wizja. Kolejna sprawa dotyczące fałszowania paliwa i obrotu brudnymi pieniędzmi trafiła do płockiej prokuratury 26 stycznia. Znów trwają pierwsze przesłuchania podejrzanych.
Blanka Stanuszkiewicz
fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze