Myśląc o kuchni węgierskiej intuicyjnie kojarzymy ją z potrawami bogato przyprawionymi papryką. I jak to zwykle bywa z intuicją, jest w niej dużo prawdy. Węgrzy bowiem paprykę znali już od XVI wieku (a wiązało to się z okupacją Turecką), niemniej oszałamiającą karierę zrobiła w tym kraju dopiero dzięki wojnom napoleońskim. Wówczas to nastąpiły kłopoty z dostawami lubianego powszechnie pieprzu, a poszukując pikantnego zamiennika, Węgrzy zaczęli suszyć i mielić uprawiane na terenie kraju papryki (mają ich ok. 1000 odmian). Efekt okazał się na tyle zadawalający, że paprykowy proszek rozpowszechnił się nie tylko na Węgrzech, ale i po całym świecie, bo sproszkowana papryka to niekwestionowany wkład tego narodu w historię światowej sztuki kulinarnej. Poza tym, z tejże sproszkowanej papryki w roku 1933 Węgier Albert Szent – Gyorgyi wyodrębnił witaminę C. Odkrycie to zostało rychło docenione, gdyż już cztery lata później przyznano za nie nagrodę Nobla. Z czego wniosek, że Węgrzy potrafią robić cuda z papryki. Poniżej jedno z nich, węgierskie i bardzo sezonowe.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze