Reklama

Ostatni akord wakacji

08/09/2004 13:33
W piątek 27 sierpnia, w ramach oficjalnego zakończenia tegorocznych „Rockowych Ogródków”, wystąpiła kolejna gwiazda festiwalu – popularna wokalistka Agnieszka Chylińska wraz z zespołem. Jako support przed jej występem zagrała formacja NOB. Dla płockiej młodzieży był to ostatni – ale na szczęście mocny akord – kończących się nieuchronnie wakacji.
Drugi miesiąc „Rockowych Ogródków”, zarówno w opinii stałych bywalców, jak i organizatorów, był bardziej emocjonujący niż pierwszy. W sierpniu na scenie klubu Rock 69 wystąpiła większość zespołów, które ostatecznie zdobyły uznanie jury festiwalu (CAP2Pi, które w nagrodę nagra singla oraz Weed i Helicobacter), a także Milczenie Owiec, które podbiło serca płockiej publiczności (ale w konkursie nie mogło wziąć udziału, bo dosłownie chwilę wcześniej podpisało kontrakt z Pomatonem-EMI). Po miesiącu chudym nadszedł więc miesiąc tłusty – i jego najbardziej „wypasione” zakończenie, czyli finałowy koncert.
Płocki zespół NOB powstał na gruzach kilku cieszących się lokalną popularnością grup, których składy nie wytrzymały upływu czasu (m. in. Medusy i Alastora) i kontynuuje zapoczątkowaną przez nie formułę grania typu: mocno i do przodu. Mroczny, pełen szumu skrzydeł krążących demonów klimat tej muzyki trudno brać na poważnie, natomiast nie sposób odmówić grupie sprawności warsztatowej, zgrania i godnej podziwu dbałości o zwięzłość przekazu. Krótkie, zagrane z zaangażowaniem utwory NOB miały w najlepszych momentach siłę lakonicznych brzmieniowych aforyzmów, owszem, nieco groteskowych i zdeformowanych według wymogów gatunku – ale na swój sposób fascynujących.
Po krótkiej przerwie na przepięcie kabli i ochłonięcie po NOB z mroku sceny wyłoniła się (oraz wylała gwałtowną kaskadą dźwięków) grupa Chylińska. Obok Agnieszki Chylińskiej występują w niej: basista Dariusz Osiński, klawiszowiec Wojciech Horny, perkusista Zbigniew Kraszewski oraz gitarzysta Krzysztof Misiak (tak, właśnie ten, nasz chłopak z Płocka, którego wokalistka wybrała spośród całego tłumu chętnych z całej Polski). Ale nie tylko ze względu na obecność Krzyśka Misiaka cały koncert – jak stwierdziła Agnieszka Chylińska – miał „charakter familijny”. Stało się tak trochę za sprawą kameralności dziedzińca w Rock 69, ale głównie dzięki ciepłemu, rodzinnemu klimatowi wieczoru. Krótkich prezentacji kolejnych kawałków przez Chylińską słuchało się z równą przyjemnością jak muzyki – tyle było w nich luzu, poczucia humoru, wdzięku. Ta bezpretensjonalność zaowocowała bardzo szybko, bo zespół z utworu na utwór był przyjmowany coraz goręcej (publiczność masowo dośpiewywała refreny), a muzycy czuli się coraz swobodniej.
Obok kilku kawałków jeszcze z czasów O. N. A., grupa odegrała własne kompozycje, stylistycznie rozpięte między ostrym, niemalże ciężkometalowym graniem (opartym na masywnych gitarowych riffach i chropawej manierze wokalnej Chylińskiej), a zaskakująco melodyjnym pop-rockiem (gdzie gitara Misiaka ustępowała nieco pola klawiszom Hornego). W najciekawszych kawałkach obie te tendencje przeplatały się, a śpiew Chylińskiej, łagodny i liryczny w zwrotkach, w refrenach jakby przypominał sobie o własnej zadziorności i sile. Młodej publiczności było wyraźnie w to graj, oba wcielenia wokalistki i grupy przyjmowała jednakowo entuzjastycznie, nie zrażając się nawet tym, że największy przebój zespołu „Winna” to na dobrą sprawę podlana rockowym sosem dyskoteka. Wniosek prosty: nie ma gorszych i lepszych gatunków, są tylko gorsi i lepsi muzycy. Na zakończenie tegorocznej edycji „Rockowych Ogródków” można było posłuchać jak ci lepsi potrafią zmienić oklepaną formułę rockowego koncertu w prawdziwe święto.


Maciej Woźniak



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości