Całkiem niedawno włodarze miasta dziwili się, że nauczyciele pracują na kilku etatach w kilku szkołach, z wielką szkodą dla dzieci i młodzieży. Teraz słyszę o oburzeniu faktem, że dyrektor Płockiej Orkiestry Symfonicznej Jacek Boniecki, będąc zatrudnionym na pełnym etacie w Płocku, dorabiał także na czterech piątych etatu w Lublinie, a i zapewne dyrygował jeszcze w paru innych miejscach, co stało się źródłem konfliktu i chyba już zwolnienia artysty. Chcieliście Państwo, by pracował na jednym etacie, trzeba mu było zapłacić tyle, ile dostaje przeciętny futbolista płockiej Wisły, nad którą wylewa się w ostatnim tygodniu w lokalnej prasie tyle łez, bo nie może swoim kochanym gwiazdom zapłacić tyle, ile płacą w Krakowie czy Grodzisku, stąd wyciąga rękę, by co łaska skapnęło od miasta, które pewnie ostatecznie po rozwiązaniu orkiestry będzie mogło z czystym sumieniem zaoszczędzone fundusze trafnie właśnie w gwiazdach ulokować. Boniecki jest i będzie większą gwiazdą od wszystkich razem wziętych kopaczy kochanej Wisełki, ale na tym niestety w naszym środowisku poznać się, jak widać, mało kto potrafi. A przy okazji, dlaczego panowie Prezydenci nie dorabiacie na dodatkowych etatach w innych miastach? Nie musicie? Sprawcie, by nie musieli też inni.
Komentarze towarzyszące zamieszaniu wokół Bonieckiego i Orkiestry sprawiają wrażenie, że nie wyleje się w tym mieście zbyt wielu łez po jego odejściu. A szkoda. Koncerty Orkiestry oraz sprowadzane przez Bonieckiego do Płocka z Lublina spektakle muzyczne, przepiękny “Baron Cygański”, “Skrzypek na dachu”, “Błękitny zamek”, ożywiały tak szare i nijakie życie kulturalne miasta, dając szansę także naszym dzieciom i młodzieży na bezpośredni kontakt z wysoką kulturą. Ale być może naszym dzieciom i młodzieży wcale nie jest potrzebny kontakt z wysoką kulturą, może wystarczy, by wszyscy chłopcy nauczyli się dobrze przeklinać, pić i palić, potem mogą już zapisać się do szkółek piłkarskich Wisły, dziewczyny będą im podawać piłki i mamy problem wychowania młodego pokolenia z głowy. Możemy nawet śmiać się z tego, że w innych miastach podobnej wielkości inwestuje się w dyskusyjne kluby filmowe, sprowadza się regularnie zespoły teatralne (mimo świetnie prosperujących teatrów zawodowych), organizuje festiwale teatralne i muzyczne, i to nie tylko takie, na których można się przy okazji naćpać i napić. Ale takie chyba się strażnikom miejskiej kasy podobają najbardziej.
Wiadomo też, co podoba się radnym obecnej opozycji. By “nasza droga Wisła” mogła spokojnie realizować swoje plany i marzenia, lekką ręką zaproponowali finansowe wsparcie w wysokości 3 milionów złotych. Oczywiście na pracę z młodzieżą. Skoro wam tak kochani rajcy dobro młodzieży na sercu leży, to podpowiem, bo pewnie sami się nie domyślacie, że na podobne wsparcie czeka każda z płockich szkół, a w każdej uczy się dwa razy więcej dzieci lub młodzieży niż we wszystkich szkółkach piłkarskich Wisły. Czytelne proporcje?
Ja bardzo przepraszam, ale kiedy w firmie sportowej, działającej tak jak i inne podmioty gospodarcze na wolnym rynku, wypracowuje się tak minimalny dochód z oferowanych usług rozrywkowych (a klub jest po prostu przedsiębiorstwem rozrywkowym), bo ogląda je w tym mieście regularnie grubo poniżej 10% mieszkańców, a średnia roczna płaca dla przeciętnie grającego zawodnika wynosi ponad 200 tysięcy złotych, a dla “gwiazdy” ponad 350 tysięcy, to ktoś tu ma nie po kolei w głowie. Zwracanie się zaś po prośbie do miasta w tej sytuacji poczytuję za wielki bezwstyd. Tak jak bezwstydne jest dramatyzowanie problemów, z jakimi boryka się klub. Kto chce płacić zawodnikom po 300 tysięcy rocznie i po 120 tysięcy za zwycięskie mecze, niech sprawi, by chciało je oglądać regularnie 40 tysięcy ludzi z całego Mazowsza, a nie pięć, a o prawa do ich transmisji walczyło co najmniej pół tuzina największych stacji telewizyjnych świata. Kto chce tyle zarabiać, niech czyni to zgodnie z regułami rynku, w przeciwnym razie demoralizuje młodych i jeszcze chce, by miasto do tego dopłaciło.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze