Życie sportowca w Japonii, na dodatek w czasie Igrzysk Olimpijskich i pandemii, nie jest łatwe. Przed wyjazdem płocczanka Dominika rozmawiała ze znajomymi, jak przygotować się do tej podróży, czy będzie chodzić głodna, czy kucharze przygotują coś dobrego.
Pierwsze dni swojej japońskiej, olimpijskiej przygody, spędziła w ośrodku pod Yamagata. - Mieszkamy zupełnie na uboczu, w domkach rekreacyjnych. Warunki są średnie, ale nie ma co narzekać. Nigdzie nie chodzimy, bo jest stadion i wokół są tylko drzewa. Jedzenie też jest znośne. Przed wyjazdem dziewczyny mówiły, że możemy mieć problemy z jedzeniem tego, co nam podadzą, że mało co nam będzie smakowało. Zabrałam całą torbę z owsiankami, waflami ryżowymi, takimi artykułami, którymi będzie można oszukać głód, ale nie ma na razie potrzeby – zdradza Dominika.
Opowiada, że podczas posiłków siedzą przy 4-6 osobowych stołach, ale każda osoba jest odgrodzona od sąsiada szklaną szybą, są oddzieleni od siebie. Nie musi dodawać, że zachowanie reżimu sanitarnego jest tu priorytetem.
W ośrodku reprezentacja Polski przebywała na 10-dniowym zgrupowaniu. W poniedziałek zameldowali się w wiosce olimpijskiej. Więcej szczegółów z pobytu Dominiki w Japonii można znaleźć we wtorkowym wydaniu Tygodnika Płockiego.
Jol.
Fot. Archiwum Dominiki
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze