Niedawno, po przeszło 70 latach nieobecności, powróciła do zasobów Biblioteki Wyższego Seminarium Duchownego jedna z najstarszych i najcenniejszych ksiąg liturgicznych, tzw. Pontyfikał Płocki. Zabytek był pokazywany podczas Dni Historii Płocka. O jego losach, tajemnicach, zawartości i problemach konserwacyjnych opowiedzieli prelegenci na konferencji naukowej w Muzeum Diecezjalnym.
Gośćmi opactwa pobenedyktyńskiego byli: pełnomocnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych ds. restytucji dóbr kultury prof. dr hab. Wojciech Kowalski, prof. dr hab. Weronika Liszewska – konserwator z warszawskiej ASP, ks. prof. dr hab. Leszek Misiarczyk z UKSW, ks. dr Andrzej Rojewski, ks. dr Andrzej Leleń z WSD w Płocku oraz ks. prof. dr hab. Henryk Seweryniak z UKSW.
Konferencję otworzył dyrektor biblioteki WSD, ks. Dariusz Majewski. Po nim głos zabrał prof. Wojciech Kowalski, który z ramienia Ministerstwa Spraw Zagranicznych pilotował przekazanie Pontyfikału Płockiego. Opowiadał m.in. o tym, jak zwrot zrabowanych w czasie wojny zabytków wygląda w świetle prawa. Zwrócił uwagę, że szereg przepisów opartych jest jeszcze na kodeksie Napoleona, który nie grabił wprost, ale np. nakazywał przekazanie dzieł sztuki miastom, do których wkraczał. – W 1907 roku podpisano IV konwencję haską dotyczącą praw i zwyczajów wojny na lądzie. Było to prawo łaskawe wobec dzieł sztuki. Zastosowano je po I wojnie światowej i zwrócono to, co było do zwrócenia – podkreślał profesor. – W czasie II wojny światowej, mimo że rząd brytyjski skierował notę do Niemiec, żeby przestrzegać konwencji haskiej, skończyło się źle. Panowie, którzy zabierali z Płocka te księgi, musieli wiedzieć, że czynią bezprawie. Temat zwrotu zrabowanych dóbr kultury nie był poruszany w Polsce do roku 1991, do traktatu polsko-niemieckiego podpisanego w Bonn, w którym znalazł się punkt o zwrocie archiwaliów i dóbr kultury. (...) Prawo obowiązuje, a sąsiedzi prawo cenią. Dobra kultury zostały wyłączone z koncepcji łupu. Prof. Wojciech Kowalski przywiózł do Płocka jeszcze jeden ważny zabytek zachowany we fragmencie, który odnalazł się na uniwersytecie w Jenie. Średniowieczne pergaminowe karty mogą pochodzić z ksiąg kapitulnych albo wizytacji i być częścią zrabowanego przez hitlerowców księgozbioru biblioteki WSD. Są na nich pieczątki płockie. Niemiecki uniwersytet sam wyraził chęć ich zwrotu. – Te karty zostały przywiezione z polskiej ambasady w Berlinie do MSZ przez kuriera dyplomatycznego. Na kopercie zaznaczono, żeby z przesyłką obchodzić się ostrożnie, gdyż zawiera cenny rękopis – dodał profesor Kowalski.
O stanie zachowania pierwszego zwróconego przez Niemców zabytku, czyli Pontyfikału Płockiego z XII wieku, opowiadała prof. Weronika Liszewska z ASP. Oryginalna oprawa księgi nie zachowała się, zawiera natomiast oryginalne elementy. Zapięcie naśladuje styl oprawy średniowiecznej. Można wysnuć wniosek, że łacińska księga była naprawiana w odległej przeszłości. Ma liczne uszkodzenia spowodowane m.in. usuwaniem pieczątek i przeklejaniem, i wymaga wielu dalszych prac konserwatorskich. – Kilka kart ma bardzo rozległe zniszczenia spowodowane zacieraniem pieczątek, ale jeszcze można odczytać, że to księgi płockie – powiedziała dr Liszewska.
Na konferencji poruszano również problem datacji Pontyfikału Płockiego i jego pochodzenia. Księga została przywieziona do Płocka z kraju Mozy albo (co mniej prawdopodobne) powstała w płockim skryptorium. – Na razie nie wykluczamy, że powstała w Płocku, ale najprawdopodobniej została do Płocka przywieziona dla biskupa Aleksandra z Malone. Przeznaczona była na użytek jakiejś diecezji, wyraźnie zależnej od gnieźnieńskiej. W XV wieku w kościele płockim Pontyfikał był powszechnie używany. Wątpliwości wyjaśnić mogą jedynie kolejne dokładne badania.
Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze