W wieku 95 lat zmarł Bolesław Rostowski – inżynier, konstruktor, jeden z twórców kombajnu Bizon.
Bolesław Rostowski urodził się w 1921 r. w Krośnie. Jego ojciec był oficerem Wojska Polskiego. W maju 1939 r. zdał maturę w Bydgoszczy i szykował się do nauki w Oficerskiej Szkole Lotnictwa. Marzenia o lataniu przerwał wybuch wojny. W czasie okupacji zaangażował się w działalność konspiracyjną w Sanoku. Jako pracownik kolei przekazywał informacje na temat przyjazdów i odjazdów pociągów okupanta, a także fortyfikacji i umocnień na brzegu Sanu, na którym biegła linia demarkacyjna pomiędzy Związkiem Radzieckim a III Rzeszą.
Po wojnie zamieszkał we Wrocławiu i rozpoczął studia na kierunku budowa maszyn na Politechnice Wrocławskiej. Na początku lat 50. przeniósł się do Płocka i rozpoczął pracę w Fabryce Maszyn Żniwnych. Pod koniec lat 60. zespół konstruktorów pod jego kierownictwem stworzył model nowego kombajnu. Prototyp ze względu na rozmiary nazwano „Bizonem”. Maszyna stworzona przez inżynierów z Płocka w testach wypadła znacznie lepiej niż modele z NRD czy ZSRR. Wyróżniała się m.in. zastosowaniem hydraulicznego wspomagania, nowoczesnym systemem sterowania, zwiększoną efektywnością.
Pierwsze modele „Bizonów” opuściły zakład w 1968 r., a we wrześniu 1971 r. uruchomiono seryjną produkcję. Tysięczny model wyprodukowano na 1 maja 1972 r. W czerwcu tego samego roku halę montażową opuścił pierwszy egzemplarz modelu Bizon-Gigant, a w następnych latach kolejne modele m.in. Bizon-Super.
Konstruowane w Płocku maszyny do zbioru zbóż, kukurydzy i słomy były eksportowane m. in.: do Danii, Szwajcarii, Węgier, a także do Indii i Brazylii. Mimo, że „Bizony” nie są produkowane od wielu lat, to nadal można je spotkać na polskich polach.
Po przejściu na emeryturę w 1981 r. Bolesław Rostowski uczył przez wiele lat przedmiotów technicznych w Zespole Szkół Technicznych. Był promotorem prac dyplomowych.
Bolesław Rostowski został pochowany na cmentarzu przy Norbertańskiej. Opr. (gsz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze