Reklama

Odpowiedzialność pracownika za szkody

Osoby wykonujące pracę na rzecz pracodawcy zazwyczaj mają wpływ na majątek znacznie przewyższający ich prywatne zasoby. Z tego względu ważna jest świadomość uregulowań prawnych kształtujących odpowiedzialność pracownika, który na przykład spowodował pożar budynków biurowych lub hal magazynowych. W poniższym artykule wyjaśniam zasady odpowiedzialności, zasady roszczeń zwrotnych oraz to, jak stopień winy i typ umowy zatrudnionego wpływa na jego odpowiedzialność materialną.

Zgodnie z art. 120 § 1 Kodeksu pracy to pracodawca ponosi wyłączną odpowiedzialność za szkody, które jego pracownik wyrządzi osobie trzeciej. Osobą trzecią jest każdy podmiot – klient, przechodzień czy kontrahent – który nie jest ani wspomnianym pracownikiem, ani jego szefem.

Warto jednak pamiętać, że ta wyjątkowa ochrona pracownika działa tylko wtedy, gdy do szkody doszło przy wykonywaniu obowiązków służbowych. Między zachowaniem zatrudnionego a jego zadaniami musi istnieć jasny związek funkcjonalny. Jeśli praca była jedynie okazją do wyrządzenia szkody (np. pracownik w czasie przerwy prywatnie zniszczył auto na parkingu), odpowiedzialność firmy zostaje wyłączona. Dotyczy to w szczególności celowych, umyślnych działań.

Reklama

Sama odpowiedzialność wobec poszkodowanego opiera się na przepisach Kodeksu cywilnego, podczas gdy Kodeks pracy reguluje jedynie relacje na styku tych dwóch gałęzi prawa. Choć Sąd Najwyższy dopuszcza w wyjątkowych przypadkach bezpośrednie pozywanie pracownika (np. gdy firma zbankrutowała i nie ma z czego wypłacić odszkodowania), to są to sytuacje rzadkie. Co ważne, jeśli roszczenie wobec firmy zdąży się przedawnić, poszkodowany nie może już próbować dochodzić pieniędzy bezpośrednio od pracownika.

Pracodawcy, który naprawił szkodę i wypłacił odszkodowanie osobie trzeciej, przysługuje prawo do tzw. roszczenia regresowego (zwrotnego) wobec pracownika. Zakres tego roszczenia zależy od stopnia winy tego drugiego.

Reklama

Jeśli pracownik popełnił błąd nieumyślnie (z powodu gapiostwa, pośpiechu czy nieuwagi), Kodeks pracy sztywno ogranicza wysokość roszczenia zwrotnego wobec pracodawcy. W takim przypadku pracownik odpowiada maksymalnie do wysokości swojego trzymiesięcznego wynagrodzenia, a samo odszkodowanie obejmuje wyłącznie stratę rzeczywistą. Limit ten znika jednak całkowicie, jeśli szkoda dotyczy mienia powierzonego z obowiązkiem zwrotu (np. służbowego laptopa czy samochodu).

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja przy winie umyślnej. Artykuł 122 Kodeksu pracy nakazuje wtedy naprawienie szkody w pełnej wysokości – pracownik odpowiada całym swoim majątkiem i musi pokryć nie tylko realną stratę, ale też utracone przez firmę korzyści.

Reklama

O winie umyślnej mówimy wtedy, gdy pracownik działa w zamiarze bezpośrednim (chce wyrządzić szkodę) lub ewentualnym (przewiduje, że jego zachowanie doprowadzi do szkody i godzi się na to). Samo umyślne złamanie procedur w firmie nie wystarczy do przypisania winy umyślnej. 

Jeśli szkodę wyrządziło wspólnie kilku pracowników, ich odpowiedzialność ma charakter solidarny (na podstawie art. 441 k.c. w związku z art. 300 k.p.). Oznacza to, że jeśli jeden ze sprawców spłaci pracodawcę, zwalnia to z długu pozostałych, przy czym nieumyślny współsprawca ma prawo żądać zwrotu odpowiedniej części pieniędzy od kolegów, którzy działali umyślnie. Co istotne, jeśli sprawa trafiła do sądu karnego i pracownik został skazany wyrokiem za przestępstwo umyślne, sąd pracy jest tym wyrokiem bezwzględnie związany.

Reklama

Nieco inne zasady obowiązują przy osobach pracujących na podstawie ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych. Za szkody wyrządzone firmie, w której pracownik tymczasowy faktycznie wykonuje zadania (tzw. pracodawcy użytkownikowi), w pierwszej kolejności odpowiada agencja pracy tymczasowej. Poszkodowana firma może żądać od agencji wyłącznie odszkodowania pieniężnego do wysokości rzeczywistej straty, a agencja dopiero później dochodzi zwrotu tych pieniędzy od pracownika tymczasowego.

Na koniec należy podkreślić bardzo niekorzystną sytuację prawną pracowników zatrudnionych na umowę zlecenie. Zasada z art. 120 k.p. dotyczy wyłącznie pracowników w rozumieniu prawa pracy i nie rozciąga się na osoby wykonujące obowiązki na podstawie umów cywilnoprawnych. Osoba na umowie zlecenie nie posiada ochrony prawnej przed bezpośrednimi roszczeniami osób trzecich. Za wyrządzone szkody zleceniobiorca odpowiada osobiście i bezpośrednio przed poszkodowanym na ogólnych zasadach prawa cywilnego. Zleceniodawca również może ponosić odpowiedzialność (np. na zasadach ryzyka lub winy w nadzorze/wyborze), jednak nie zwalnia to zleceniobiorcy z jego własnej odpowiedzialności deliktowej wobec osoby trzeciej. Okoliczność ta powinna stanowić istotny argument przy zawieraniu umów, na mocy których pracownik odpowiada za majątek o dużej wartości.

Reklama

Obowiązujące przepisy dają pracownikom zatrudnionym na etacie solidną tarczę ochronną przed bezpośrednimi, często rujnującymi roszczeniami finansowymi ze strony osób trzecich. Przenoszą one ciężar odpowiedzialności na barki pracodawcy, a w przypadku najczęstszych, nieumyślnych błędów, ograniczają wydatki pracownika do progu trzech pensji. Kluczowe dla pracownika jest w tym kontekście dążenie do zawarcia umowy o pracę i unikanie umów zlecenia.

 

r.pr. Karol Olkuski
www.olkuski.legal
tel 604-960-660

pl. Stary Rynek 2 lok. 1b

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości