Telefon komórkowy, który samotnie mieszkający mężczyzna zabrał ze sobą, kiedy poszedł do budynku gospodarczego po węgiel, pozwolił na wezwanie pomocy, gdy pod naciskiem śniegu zawalił się dach budynku.
Była godzina 17.03, w poniedziałek 23 stycznia, kiedy do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sierpcu zadzwonili strażacy z Lipna. Chwilę wcześniej odebrali oni telefon od mieszkańca Malanówka w gminie Mochowo, który wzywał pomocy. Kiedy chciał wziąć węgiel z budynku gospodarczego, zawalił się na niego dach. Na szczęście mężczyzna miał przy sobie telefon komórkowy. Natychmiast z sierpeckiej strażnicy wyjechali ratownicy.
W czasie kiedy zastęp ratowników próbował przedzierać się przez zasypane drogi dyżurny PSP w Sierpcu zadzwonił do poszkodowanego i przez ponad pół godziny rozmawiał z nim. Dzięki temu strażacy wiedzieli, w jakim stanie jest mężczyzna.
- Strażacy mieli do przejechania 22 kilometry po zasypanych śniegiem drogach i na dojechanie do Malanówka potrzebowali około 35 minut. Kiedy dojechali na miejsce, błyskawicznie wydobyli spod zwałów śniegu i elementów dachu rannego mężczyznę. Miał on złamane obie nogi – opowiada Marcin Strześniewski, rzecznik prasowy sierpeckich strażaków.
34-letni Ireneusz S. mieszkał samotnie z dala od najbliższych gospodarstw. Gdyby nie miał przy sobie telefonu komórkowego w chwili, gdy zawalił się na niego dach drewnianej komórki, prawdopodobnie by nie przeżył.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze