Reklama

Od zawsze było ulubionym miejscem nie tylko płocczan. 70 niesamowitych lat płockiego ZOO

19/05/2021 10:36

Rzucamy hasło - ZOO w Płocku! Wszystkie pokolenia płocczan będą miały swoje skojarzenia. Słonica Petra w płockim amfiteatrze? Aligatorzyca Marta w „Hydrozagadce”, rekiny w nowym akwarium? ZOONOOOC na placu przy Grzybku? A wszystkich połączy jedno stwierdzenie – to najfajniejsze miejsce w Płocku. Jest naszą atrakcją i chlubą już od... 70 lat! A wiecie, że dawno, dawno temu płocczanie oglądali zwierzęta nie przy ul. Norbertańskiej, a przy ul. Kościuszki 3? Przychodziły tam tłumy, żeby zobaczyć jeża, pawia czy lisa. Wprowadzono bilety, żeby ograniczyć frekwencję. 

To nie było ZOO, a ogródek botaniczny. Ale od tego właściwie wiele się zaczęło. Był 1948 rok. Samopomoc Chłopska zorganizowała wystawę rolniczo – ogrodniczą. Tadeusz Borkowski, kierownik Miejskiego Przedsiębiorstwa Ogrodniczego urządził wtedy pokaz wyhodowanych roślin. Można je było oglądać na terenie ogródka przy ul. Kościuszki 3. Płocczan przyciągało tu jednak coś więcej niż flora. Można tu było spotkać... żółwia, kreta, jeża, myszy oraz kilka ptaków. W marcu 1949 roku w tym miejscu powstał ogródek botaniczny. Doszło jeszcze więcej zwierząt. M.in. sarna, para lisów, bażanty i pawie. Zarząd Miasta wprowadził bilety wstępu, by ograniczyć frekwencję. Ilość zwiedzających ogródek zoobotaniczny w pewnym momencie sięgała 60 tysięcy osób. Tadeusz Borkowski podjął inicjatywę zorganizowania regionalnego Ogrodu Zoologicznego na terenie skarpy wiślanej. W jego projektowaniu uczestniczył dr Jan Żabiński Naczelny Inspektor Ogrodów Zoologicznych w Polsce. Prezydium Miejskiej Rady Narodowej przyznało 7 ha terenu na nowe ZOO.

Uroczyste otwarcie i kariera Marty

Reklama

I nadszedł ten dzień. To musiał być dopiero 1 maj w Płocku w 1951. Odbyło się wtedy uroczyste otwarcie ZOO z fauną krajową w pełnej okazałości. Na zwiedzających czekały jelenie, niedźwiedzie, wilki, lisy, ptaki, gady, ryby. A potem z roku na rok przybywało egzotycznych zwierząt. W tym słynna Marta, która żyje do dziś, cieszy się sławą gwiazdy filmowej i zwierzęcia najdłużej żyjącego w polskich ogrodach zoologicznych w Europie. To bardzo ciekawa historia. W październiku 1959 r. ówczesny dyrektor płockiego ZOO - Tadeusz Taworski zainicjował bezgotówkową wymianę, która polegała na wysyłce polskich książek dla Polonii w Argentynie i Brazylii w zamian za tamtejsze zwierzęta. W akcję włączyły się na początek szkoły z Płocka i powiatu. Tadeusz Taworski urodził się w Argentynie i po latach nawiązał kontakt z żyjącym tam dziennikarzem Wiktorem Ostrowskim. Felietony Ostrowskiego na łamach gazety „Kurier Polski” w Buenos Aires rozpropagowały akcję, którą nazwano „Sprawa krokodyla”. W ramach tej akcji inny Polak (Tadeusz Wągrowski z Nowego Jorku) zakupił dla Płocka dwa aligatory. Znany działacz polonijny Prus Grzybowski z Chaco w zamian za książki zdobył dla płockiego ZOO m.in. różne gatunki jadowitych węży. W ciągu 4 lat wysłano do Argentyny ok. 6 tysięcy książek, a polskie ogrody otrzymały wiele egzotycznych zwierząt, w tym oczywiście nasze płockie. 
A co z Martą? Przyjechała do nas z Luizjany w 1960 roku razem z samcem Pedro. Według dokumentów miała wówczas ok. 30 lat. Para od początku się nie dogadywała i samca szybko przekazano do wrocławskiego ZOO. Marta nie narzekała na nudę. Latem 1970 roku zagrała rolę krokodyla Hermana w kultowym filmie Andrzeja Kondratiuka „Hydrozagadka”. Film kręcono nad Zalewem Zegrzyńskim i Marta przez chwilę mogła się poczuć jak na wolności. Wróciła jednak grzecznie do Płocka. W zeszłym roku hucznie obchodziła 90. urodziny i doczekała się nominacji... do figurowania w oficjalnym logo płockiego ZOO.

Była też Petra…

Reklama

Ale to nie jedyna gwiazda płockiego ZOO. Pamiętacie Petrę? Nasz kochany płocki słoń indyjski. Trafiła do Płocka w 1964 r. z Holandii. Miała 1,5 roku. W „Tygodniku Płockim” pisaliśmy o niej nie raz. W materiale z 13 sierpnia 1972 r. czytelnicy mogli się dowiedzieć, że imię Petra zostało jej nadane od Petrochemii i że przysparza opiekunom wiele kłopotu, bo kiedy przyjechała do Płocka, była tak mała, że przechodziła pod barierką i spacerowała po ogrodzie.


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie.  W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.

Reklama

Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
fot. archiwum ZOO

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości