Od 1 maja 2004 roku na gminy spadnie kolejny, ustawowy obowiązek – chodzi o wypłatę świadczeń rodzinnych. Samorządy starają się przygotować na ten cel pewne rezerwy finansowe, bo nie wierzą, że dostaną na to wystarczające środki od wojewody. Poza tym, choć maj jest już całkiem blisko, pracownicy gminnych wydziałów spraw społecznych, które będą się tym zajmować, do tej pory nie wiedzą na ten temat nic więcej ponad to, co mówi ustawa.
W gminach, do których dzwoniliśmy, wciąż nic nie wiadomo: ilu pracowników trzeba będzie zatrudnić, kto zapłaci za ich szkolenie, czy z budżetu wojewody wpłynie wystarczająca ilość pieniędzy na wypłatę świadczeń: - Na razie wiemy tylko to, co przeczytaliśmy w ustawie – słyszymy w Urzędzie Miasta Gostynina.
Nowe przepisy wprowadzają zupełnie inny system wsparcia rodzin w trudnej sytuacji materialnej, którzy wychowują dzieci chodzące do szkoły (w tym niepełnosprawne). Zabraknie w nim zasiłków wychowawczych i świadczeń z funduszu alimentacyjnego, które zostają zlikwidowane. Na nowy system świadczeń rodzinnych składać się będzie zasiłek rodzinny, siedem specjalnych dodatków do niego oraz świadczenia opiekuńcze. Przejmowanie nowych obowiązków ma się odbywać etapami.
Najpierw od 1 maja 2004 r. do końca sierpnia 2005 r. gminy wypłacać będą świadczenia m.in. bezrobotnym oraz pobierającym zasiłki, osobom bez prawa do zasiłku, świadczenia przedemerytalne, uprawnionym do dodatków z tytułu opieki nad dzieckiem podczas korzystania z urlopu wychowawczego, samotnego wychowywania dziecka i utraty prawa do zasiłku dla bezrobotnych, samotnego wychowywania dziecka oraz do świadczenia pielęgnacyjnego.
Samorządowcy podchodzą do zmian z ogromną obawą. Będą musieli niemal od początku uczyć się nowych zadań (do końca kwietnia tego roku zasiłki rodzinne i pielęgnacyjne wypłacają: pracodawcy, ZUS, KRUS, urzędy pracy, ośrodki pomocy społecznej, a wychowawcze pracodawcy i ZUS), stworzyć i wyposażyć miejsca pracy, szkolić kadry. Kompetencje te przejmą gminne wydziały spraw społecznych.
Wymienione zadania to zadania zlecone, dlatego teoretycznie nie powinno na nie zabraknąć pieniędzy, ale i tak wiadomo, że nie będzie ich tyle, ile potrzeba, zwłaszcza w dużych, 20-tysięcznych gminach, którym trudniej policzyć potencjalnych podopiecznych. Jeśli gminy źle policzą ewentualnych klientów, wojewoda przyzna im na ten cel zbyt małe środki. Jeśli środki okażą się niewystarczające, jak zwykle nie straci na tym urzędnik, ale potrzebujący.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze