O czym będzie ten tekst? Oczywiście chodzi o odwieczny dylemat, roztrząsany od z górą dwóch tysięcy lat, czyli od początku chrześcijaństwa. Czyli dyskusję o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy. Albo odwrotnie, to zależy od okoliczności. W kręgach kościelnych obowiązuje teoria, iż to Wielkanoc jest dla chrześcijan świętem najważniejszym. Stąd w krajach, w których religia ma nadal istotne znaczenia ta tendencja jest częściej akceptowana. A tam, gdzie sekularyzacja zapuściła głęboko korzenie zwycięża pogląd przeciwny. Jadąc dziś samochodem słuchałem wywiadu z panią ambasador Węgier w naszym pięknym kraju. I u nich to Boże Narodzenie jest najważniejszym świętem. Najmocniej akcentowała przy tym charakter rodzinny tych świąt. Ludzie się spotykają przy wigilijnym stole, wymieniają prezentami, śpiewają kolędy… Nie wspomniała przy tym o aspekcie, że tak powiem, biznesowym. Te prezenty, produkty spożywcze , ozdoby choinkowe trzeba kupić, a niektórzy coraz częściej by uniknąć mitręgi przygotowań wybierają wyjazdy w atrakcyjne regiony kraju… To żyła złota dla handlu i turystyki. I produkcji też, bo ktoś te dobra wszelakie musi wytworzyć… Zatem Gwiazdka?
No, nie wiem! Wolałbym nie zabierać dziś głosu w tej dyspucie. Chwila nie jest odpowiednia. Gdy tak się zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że nie mam raz na zawsze ustalonych poglądów w zdecydowanej większości tematów. I gdyby ktoś z Szanownych Czytelników zarzucił mi, że w jakiejś kwestii wygłaszam na tym miejscu pogląd przeciwny niż kilka miesięcy temu, dajmy na to, wcale bym się nie zdziwił. Tak już jest, że stanowisko w danej sprawie zależy od wielu czynników. Zewnętrznych i wewnętrznych, jeśli można tak powiedzieć. Mogły w międzyczasie zajść okoliczności, które zasadniczo zmieniły moje stanowisko, a których autor zarzutu nie zna, a ja mogę po prostu nie pamiętać. Słowem, wydaje się że wszystko jest takie samo, a jednak nie do końca… Może też być tak, że we mnie zaszła jakaś zmiana, na przykład odkryłem argumenty, których przedtem nie dostrzegałem, a które dziś każą myśleć inaczej. Nie chodzi zatem o to, że jak mówi przysłowie ludowe, tylko pewne zwierzę gospodarskie nie zmienia poglądów. Ani o męski odpowiednik powiedzenia „kobieta zmienną jest”. Są ważkie argumenty merytoryczne. Zatem pozostańmy przy zawsze mniej lub bardziej słusznym stwierdzeniu, że „bliższa koszula ciału” i...
W przeddzień Świąt Bożego Narodzenia życzę Szanownym Czytelnikom zdrowia i spokoju. Pod każdym względem!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze