Reklama

Niepotrzebne rady osiedli?

07/11/2012 08:32
W piątek zakończyło czteroletnią kadencję 9 płockich Rad Mieszkańców Osiedli. Już na wiosnę przyszłego roku pojawią się kolejne. Tym razem jednak rad będzie tyle, co osiedli, czyli 21. To wszystko w myśl powracającej starej ordynacji wyborczej i likwidacji 8-procentowego progu wyborczego. Nieistotna więc będzie niska frekwencja przy urnach. Wyborów też nikt nie przegapi. Ratusz szykuje kampanię promocyjną. Tylko jakoś mieszkańcy osiedli są mało przejęci. Wielu pyta, po co wydawać najpierw na wybory, a potem na rady publiczne, wcale niemałe pieniądze. Poza tym, czy znajdą się też chętni, żeby te rady wypełnić? Doktorów Judymów w naszych czasach ciężko znaleźć. A potrzeba ich ponad 300!
Jednego znaleźliśmy w Borowiczkach. Zofia Rzepkowska z tutejszą Radą Mieszkańców Osiedla związana jest już od 12 lat! – Jestem typem społecznika i tylko dlatego wystartuję ponownie – tłumaczy przewodnicząca RMO Borowiczki. Na swoim osiedlu zna każdą dziurę w jezdni. Wiele z nich udało jej się załatać. Inne osiągnięcia? – 4 mosty, kanalizacja, drogi, oświetlenie, choć to jeszcze z prezydentem Zawidzkim było ustalane – wymienia. Za walkę z powodzią dostała Brązowy Krzyż Zasługi od prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. A ostatnio patrolowała dzielnicę ze strażą miejską.
– Trzeba sprawdzić, komu czego brakuje, a z drugiej strony dać ludziom trochę rozrywki, dlatego jako jedyne osiedle w Płocku organizujemy co roku wianki.
Pani Zofia często drepcze do urzędników. Za biurkiem siedzą, nie wiedzą, jak życie na jej osiedlu wygląda….W zamian niektórzy posądzają panią Zofię, że pewnie tyle lat zasiada w radzie, bo ma z tego niebywałe korzyści. Chodzą słuchy, że co miesiąc na rękę dostaje 2,5 tys. zł. – Tak, dostaję, ale 250 zł, czyli jak mówi statut, 10% tego, co dostaje przewodniczący Rady Miasta Płocka – mówi otwarcie Zofia Rzepkowska. Nie są to zawrotne sumy. Samochodu czy domu nie kupisz, a w zamian spraw do załatwienia masz bez liku. W 15-osobowej radzie osiedla pieniądze otrzymuje jeszcze – tak jak wszędzie – tylko przewodniczący zarządu Rady Mieszkańców Osiedla. Reszta pracuje społecznie. Ale byli tacy, którzy nie chcieli w to uwierzyć. Nawet podostawali się do rady, a potem szybko składali rezygnacje, bo za darmo jakoś nie chciało się im robić.
Zofia Rzepecka zapoznała się już z nowymi przepisami ordynacji wyborczej. Jest zdecydowana wystartować jeszcze raz. Parę osób z obecnej rady też spróbuje szczęścia ponownie. Na pewno nie wszyscy. – To wbrew pozorom niewdzięczne zajęcie – podsumowuje Rzepecka.

Ukarani społecznicy

Pamięta ostatnie wybory z 8-procentowym progiem frekwencji ustanowionym przez poprzednią ekipę rządzącą. Do końca nie ma zdania, czy to dobrze, że udało się próg zlikwidować. Likwidację chwali za to Artur Jaroszewski, przewodniczący Rady Miasta Płocka. – W mojej ocenie wprowadzenie takich ograniczeń demokracji w czasie wyborów w 2008 roku było niedobrym rozwiązaniem, gdyż w ten sposób ukarano w Płocku tych nielicznych społeczników, którzy znajdują jeszcze siłę działania – podkreśla.
Rady udało się wtedy powołać głównie na obrzeżach Płocka. Obok Borowiczek, były to osiedla: Imielnica, Ciechomice, Góry, Pradolina Wisły, Trzepowo, Radziwie, a także Winiary i Stare Miasto. Chętnych do pracy w radzie nie udało się znaleźć na Międzytorzu, Dobrzyńskiej i Zielonym Jarze. Za mało ludzi poszło do urn na osiedlach: Wyszogrodzka, Kolegialna, Dworcowa, Kochanowskiego, Tysiąclecia, Łukasiewicza, Skarpa oraz na Podolszycach Północ i Południe. – Nie ma się co dziwić, że rady powstały na obrzeżach miasta. To osiedla domków jednorodzinnych. Nie mamy spółdzielni mieszkaniowych, które wiele spraw załatwiają za mieszkańców. A na obrzeżach jest wiele problemów do rozwiązania – tłumaczy szefowa Rady Mieszkańców Osiedla Borowiczki.

Typowa kadencja rady

Rada osiedla Stare Miasto to obecnie jedyna rada z centrum miasta. Obejmuje bardzo rozległy i specyficzny teren, sięgający ul. Kazimierza Wielkiego, Kolegialnej, Topolowej, Jachowicza i Rybaków. Przewodniczącym jest radny miejski Dariusz Skubiszewski. Czy brakowało mu w mijającej kadencji wyzwań? – Na sercu najbardziej leży nam dobro dzieci. Tych z biednych rodzin u nas nie brakuje. Zorganizowaliśmy dla nich wycieczki do Warszawy i Torunia, by oderwać je od codzienności i pokazać, jak może wyglądać normalne życie. Przygotowaliśmy również imprezy integracyjne z okazji Dnia Dziecka, a na Gwiazdkę udało nam się przygotować 200 paczek dla rodzin – wymienia przewodniczący. W swoim budżecie na rok 2012 rada miała do dyspozycji 10 tys. zł. Aby zorganizować tyle atrakcji, konieczne było wsparcie sponsorów.
Do zadań rady osiedlowej należała też współpraca z ratuszem. Radni prowadzili z urzędnikami konsultacje m.in. w sprawie planowanych w obrębie ul. Ostatniej inwestycji, czy też organizacji ruchu drogowego na skrzyżowaniu Sienkiewicza–Bielska. RMO Stare Miasto wydawało też opinie na temat funkcjonowania osiedlowych jednostek usługowych i handlowych, głównie tych sprzedających alkohol. Współpracowała z policją i strażą miejską. – Pomagaliśmy naszym mieszkańcom. Najczęściej zgłaszali się do nas w sprawie hałasów dochodzących z lokali na ul. Grodzkiej. Staraliśmy się łagodzić te konflikty. Pokazywać, że mieszkanie na starówce ma swoje plusy i minusy – tłumaczy Dariusz Skubiszewski. Cieszy się, że wspólnymi siłami– głównie dzięki przychylności prezydentów Płocka – udało się pomóc wychowankowi Domu Dziecka. Otrzymał on klucze do mieszkania komunalnego. Co przydałoby się jeszcze zmienić? Potrzebne jest jedno przedszkole na terenie Starego Miasta, a przy przedszkolu przy ul. Kazimierza Wielkiego plac zabaw z prawdziwego zdarzenia. Ale to już zadania dla przyszłej kadencji.

Komu chce się chcieć?

Czy w przyszłym roku w Płocku uda się utworzyć 21 Rad Mieszkańców Osiedli, które walczyć będą o interesy swoich wyborców? Niestety, wśród mieszkańców często pokutuje przekonanie, że nie wszyscy w radach osiedlowych chcą pracować. Czasem wybrane do działania na rzecz osiedli osoby figurują tylko na papierze. Kto szuka, ten znajdzie też przykłady niegospodarności niektórych rad. Ale jak już wiadomo, problem z frekwencją wyborców został rozwiązany. Czy uda się jednak znaleźć na każdym płockim osiedlu przynajmniej 16 chętnych kandydatów?
Artur Jaroszewski, przewodniczący Rady Miasta Płocka, już dziś zachęca płocczan do kandydowania i pokazuje pozytywne strony społecznej działalności. Rady osiedlowe to bowiem samorząd pomocniczy i głos doradczy Rady Miasta. Przedstawiciele rad są obecni na każdej sesji miejskiej. Nie mogą brać udziału w głosowaniu, ale mogą zabierać głos. – Organizują też otwarte spotkania z radnymi miejskimi i informują ich o sowich problemach. Kiedyś np. dostaliśmy sygnał o niebezpiecznym przejściu przez jednię w okolicach szkoły w Borowiczkach. Zareagowaliśmy błyskawicznie. Wkrótce pojawi się tam przeprowadzacz – tłumaczy Jaroszewski.
Przypomina o likwidacji progu frekwencyjnego, co z pewnością może pomóc ludziom, którym „chce się jeszcze chcieć” coś zrobić dla innych. – Wybory, czy to parlamentarne, czy prezydenckie w naszym kraju są zazwyczaj nisko frekwencyjne. Utrzymują się na poziomie niższym niż 60, 50, 40%. Te związane z radą osiedlową Płocka mogą się spotkać z jeszcze niższym zainteresowaniem wyborców. Dlaczego przez to kandydaci mają być eliminowani? – pyta przewodniczący Rady Miasta, który zdradza również, że najbliższa sesja miejska poświęcona będzie nowym radom osiedlowym.
Kadencja RMO upłynęła w piątek 26 października. Nowe wybory odbędą się wiosną przyszłego roku, pod koniec marca. Jak dowiedzieliśmy się w zespole medialnym ratusza poprzedzi je stosowna akcja informacyjna z plakatami i ulotkami. Do tego czasu będą funkcjonować tylko zarządy rad. A informacje na temat wyborów zamieszczane będą na stronie internetowej Urzędu Miasta.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
blanka@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski
Czy interesujesz się pracą Rady Mieszkańców Osiedla na swoim osiedlu?
W związku z zakończoną kadencją Rad Mieszkańców Osiedli i likwidacją 8-procentowego obowiązku frekwencyjnego wyborców zapytaliśmy płocczan, co sądzą na temat rad, ich pracy na osiedlach oraz zasadności ich istnienia. Czy płocczanie pójdą do wyborów?

Aleksandra Nowakowska
Pierwszy raz słyszę o radach osiedlowych mieszkańców. Niech nikt mi nie wmawia, że walczy o to, żeby żyło mi się lepiej na osiedlu. Do tej pory nie spotkałam się z żadnym radnym takiej rady, a mieszkałam w centrum Płocka, a teraz na Podolszycach Południe. Uważam, że obecnie za dużo jest różnego rodzaju organizacji samorządowych. O dobro mieszkańców dbają też podobno wspólnoty mieszkaniowe, a w efekcie jest tak, że na osiedlach chodniki są dziurawe, albo wciąż nie ma parkingów dla mieszkańców.

Radosław Malinowski
Tak, interesuje mnie, jak pracuje rada na moim osiedlu, ponieważ wiem, że jej głos jako ciała doradczego rzadko, ale brany jest pod uwagę. Mam na myśli sprawy remontów osiedlowych ulic i chodników, terenów zielonych, placów zabaw itp. Cieszy mnie fakt, że coraz częściej mam kontakt z młodymi ludźmi, którzy chcą pracować na rzecz swojego osiedla, przełamując tym samym stereotyp, że w radach zasiadają sami emeryci. Będę brał udział w wyborach. Być może nawet sam w nich wystartuję, ponieważ zdaję sobie sprawę, że pomimo słabej mocy sprawczej, radni osiedlowi odnoszą czasem sukcesy, szczególnie gdy osiedlowa społeczność integruje się dla wspólnej sprawy.

Anna Przybyszewska
Od niedawna mieszkam na Zielonym Jarze. Nie mam pojęcia, kto działa u mnie w radzie osiedlowej i gdzie się zgłosić w razie potrzeby. Ale zazwyczaj tak bywa, że póki nie ma problemów, to nikt się takimi instytucjami nie interesuje. Poza tym zastanawiam się, czy w ogóle są nam potrzebne rady mieszkańców i nie mam w tej kwestii jednoznacznego zdania.

Agnieszka Maćkowiak
Pamiętam, gdy kilka lat temu radni z Rady Mieszkańców Osiedla Kolegialna działali na rzecz naszego osiedla. Dziś też jest wiele rzeczy do zrobienia. Do tej pory nie musiałam korzystać z pomocy rady, teraz – gdyby taka rada była – chętnie bym się do niej zgłosiła. Nie jest sztuką siedzieć z założonymi rękoma i narzekać na cały świat, dlatego wezmę udział w wyborach do rad osiedlowych. Mam nadzieję, że podobnie zrobią mieszkańcy mojego osiedla. Warto mieć swoich przedstawicieli, którzy pomogą rozwiązać problemy dotyczące mniejszych społeczności, a nie wszystkich płocczan.

Bartosz Śliwiński
Do tej pory nie interesowałem się radami osiedlowymi, choć wiem że kiedyś takie działały. Dziś wszystko się zmieniło. Jestem zainteresowany, by na moim osiedlu taka rada powstała. Wiem, że takie wybory zaskakują zwykle niską frekwencją, ale ja chętnie wziąłbym w nich udział, by mieć możliwość zadecydowania, w czyje ręce powierzam dbanie o interesy osiedla. Każdy z mieszkańców powinien móc wypowiedzieć się na temat spraw dotyczących poprawy estetyki dzielnicy, jej bezpieczeństwa i odpowiedniego utrzymania.    BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości