Zbigniew Wróbel nie będzie prezesem Polskiego Koncernu Naftowego ORLEN S.A. Ta informacja wraca jak bumerang przed każdym posiedzeniem Rady Nadzorczej płockiej spółki. Najbliższe odbędzie się 28 stycznia, tak więc temat wydaje się aktualny. Z nieoficjalnych informacji, jakie udało nam się uzyskać przed rozpoczęciem posiedzenia nikt nie chce mówić o jego programie. Tak więc, czy znajdzie się w porządku obrad punkt “zmiany w zarządzie”, nie wiadomo. Jednak coraz częściej słychać zakulisowe głosy, że odwołanie prezesa Wróbla jest już przesądzone, ale... nie ma kandydata na jego miejsce. Z drugiej strony pozycja prezesa Orlenu uległa wzmocnieniu, po odwołaniu Ministra Skarbu Państwa Piotra Czyżewskiego. Tajemnicą poliszynela było, że Czyżewski nie należał do orędowników Wróbla...
Chociaż pewnie chętnych znalazłoby się wielu, ale w końcu nie każdy nadaje się na prezesa jednej z największych firm w tej części Europy, nawet jeśli jest tajemnicą poliszynela, że stanowisko prezesa ORLEN-u należy do powyborczych łupów politycznych. Dzieje się tak, od kiedy ówczesny prezes Petrochemii Płock Konrad Jaskóła dokonał przekształceń pozwalających na prywatyzację i wprowadzenie firmy na giełdę.
Odwołanie prezesa miało nastąpić według spekulacji w ubiegły wtorek. To właśnie wtedy członkowie Rady Nadzorczej mieli się zapoznać z ekspertyzą stwierdzającą, że zarząd mógł działać na szkodę spółki i że możliwe jest postawienie członkom zarządu zarzutu o niegospodarność. Nie ma jednak pewności kto zamówił ekspertyzę. Wiadomo jednak, że zapłaciła za nią spółka, a więc jej szefowie o dokumencie wiedzieli. Biuro Prasowe ORLEN-u nie chce komentować zamieszania wokół osoby prezesa.
W czasie kiedy trwało ubiegłotygodniowe posiedzenie Rady Nadzorczej, minister skarbu Piotr Czyżewski wyraził opinię, że Zbigniew Wróbel nie straci stanowiska. Następnego dnia minister Czyżewski został na wniosek premiera Leszka Millera odwołany z zajmowanej funkcji i zaczęły się spekulacje, kto go zastąpi.
- Odwołanie prezesa byłoby błędem. Spółka jeszcze nigdy nie miała w swojej historii tak dobrych wyników finansowych. Firma jest poważnym partnerem w Europie, szczególnie po zakupieniu sieci stacji paliw w Niemczech oraz po podpisaniu umowy z węgierskim MOL-em. Jest też bardzo dobrze postrzegany przez analityków rynku paliw. Prezes jest oceniany jako osoba działająca z głową, a zarzuty trzeba udowodnić - usłyszeliśmy ze źródła zbliżonego do płockiej spółki.
Pojawiają się też sugestie, że działania wokół prezesa Wróbla mogą być inspirowane przez zachodnie koncerny paliwowe, obawiające się konkurencji. Byłby to klasyczny przykład tzw. “czarnego PR”. Sztuki do której się nikt nie przyznaje, ale często mamy z nią do czynienia. Na przykład kiedy Eureko chciało wykupić udziały w PZU, pojawiało się wiele informacji, zredagowanych w taki sposób, że odnosiło się wrażenie, że zostały przygotowane w gabinetach rządu, a nawet tajnych służb. Wszystkim jednak zajmowali się specjaliści od public relation.
Jednak wobec prezesa Wróbla i zarządu pojawiają się nie tylko zarzuty o nieprawidłowościach w wykupie gruntów pod stacje paliw i wyborze firmy, która miała zmienić wizerunek stacji koncernu w Polsce i w Niemczech. Zastrzeżenia mają także działacze płockiej lewicy, którzy twierdzą, że Z. Wróbel nie chce zatrudniać ludzi z Płocka, w domyśle działaczy SLD. Poinformowali o tym premiera i jednocześnie szefa Sojuszu Leszka Millera. Usłyszał o tym także, goszczący pod koniec ubiegłego roku w Płocku Józef Oleksy.
(jac)
Fot. DarO
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze