Reklama

Nie wyjeżdżaj z Płocka!

26/05/2010 07:23
Obiegowa opinia jest taka, że młodzi ludzie chcieliby gremialnie wyjechać z Płocka. Bo to miasto z marnymi perspektywami, małe, zaściankowe, a ci, co w nim zostają, to „życiowi nieudacznicy”. To krzywdzące twierdzenie i dla miasta, i dla młodych ludzi. Znaleźliśmy takich, którzy świetnie sobie radzą i nie zamierzają wyjeżdżać z Płocka, wiążąc z nim swoją przyszłość. Jak mówi jeden z nich, ludzie dzielą się na tych, którym się chce, i tych, którym się nie chce. I to niezależnie od miejsca zamieszkania.
W liczącym sobie blisko 127 tys. mieszkańców Płocku, ponad 20 tys. osób to ludzie między 20 a 29 rokiem życia. To spora grupa tych, którzy dopiero wkraczają w dorosłe życie albo stawiają w nim pierwsze kroki. Jednym z nich jest 24-letni Piotr Kosek. Kończy filologię angielską w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej i nie uważa, że Płock jest miastem, w którym nie ma perspektyw. On postanowił sprawdzić się w biznesie. Wspólnie z kolegą Kamilem Wojkowskim, założyli w płockim Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości firmę „Smacznego”. Zajęła się wydawaniem gazetki dostępnej w knajpach. Można ją poczytać, czekając na realizację zamówienia. Znalazły się w niej głównie ciekawostki, ale też konkursy czy ogłoszenia. To nie koniec pomysłów. Prowadzą agencję reklamową, w planach jest stworzenie płockiej telewizji internetowej.
– Jesteśmy młodzi i to nasze życie nie jest jeszcze tak poukładane i może dlatego łatwiej podejmować nam ryzyko – wyjaśnia Piotr Kosek. – Tak poukładaliśmy sobie warunki pracy, żeby móc normalnie korzystać z życia. Pracowałem w kilku firmach i zawsze odchodziłem, bo nie mogłem dogadać się z przełożonym. Teraz pracuję u siebie.
Piotr Kosek mówi bez ogródek:
– Ja lubię Płock. To miasto mi się podoba. Nie jest to wielka metropolia, gdzie jedną sprawę załatwia się cały dzień. To też moje miasto rodzinne i z nim wiążę swoją przyszłość. Chociaż niczego nie wykluczam. Nie jest to zaściankowe czy biedne miasto. Jest w nim praca, tylko trzeba jej sobie poszukać. Tak jak wszędzie trzeba znaleźć swoje miejsce w życiu. Ale trzeba chcieć. Trzeba mieć cierpliwość i determinację. Łatwiej jest wyjechać.
Ci z młodych ludzi, których pociąga biznes, mogą spróbować swoich sił właśnie w Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości. W Płocku istnieje od dwóch lat i działa przy Płockim Parku Przemysłowo-Technologicznym. Dzisiaj jest w nim 16 firm. – To może wydawać się niedużo, ale jak na nasze warunki to całkiem nieźle – uważa lider płockiego AIP Tomasz Wysocki. – Przez te dwa lata przez inkubator przewinęło się ponad 30 pomysłów na biznes. Niektóre się nie udały, niekiedy osoby prowadzące firmę rezygnowały z tego i szły pracować na etat. Dzisiaj firmy działające u nas, jeśli chodzi o obroty, są na poziomie tych będących w inkubatorach w Olsztynie, Łodzi czy Szczecinie. Niektórym zdarzają się obroty na poziomie 60 tys. zł miesięcznie. To dla młodych ludzi chyba nie jest mało.
Tomasz Wysocki również uważa, że nie trzeba wyjeżdżać z Płocka, żeby odnieść sukces. Ale jest jeden podstawowy warunek – trzeba być aktywnym. – Ta aktywność niekoniecznie musi objawiać się opuszczaniem Płocka – mówi. – To może być właśnie założenie firmy, albo branie udziału w szkoleniach lub inicjatywach, gdzie potrzebni są młodzi ludzie.
Tomasz Wysocki zwraca uwagę na ciekawą tendencję. Jej przykładem są niektóre firmy właśnie z inkubatora. Zakładają je płocczanie, którzy wyjechali na studia np. do Warszawy czy Torunia. – Dopiero tam stali się aktywniejsi. Ale chyba wrócą do Płocka, bo ich firmy całkiem nieźle sobie radzą – mówi.
AIP jest dla osób, które nie skończyły jeszcze 30 lat. Taka osoba, niezależnie od wykształcenia i ukończonej szkoły, może się zgłosić do inkubatora ze swoim pomysłem na biznes. Formalności związane z rozpoczęciem działalności firmy są ograniczone do minimum. Trzeba oczywiście złożyć wniosek, przedstawić prosty biznesplan. Ale jak twierdzi Tomasz Wysocki, to wszystko zajmuje czasami tylko dzień i już jest podpisywana umowa. Każdy młody przedsiębiorca otwiera firmę w inkubatorze na zasadzie pionu AIP. To oznacza, że nie musi sam przechodzić całej urzędniczej drogi związanej z zakładaniem własnej działalności gospodarczej. To ogranicza koszty, biurokrację oraz ryzyko. Oprócz tego w ramach usługi zwanej „preinkubacją” otrzymuje m.in. pomoc prawną np. przy tworzeniu umów, pomoc księgową, biuro z wyposażeniem, może liczyć na wsparcie w promocji i reklamie. To wszystko kosztuje go miesięcznie 200 zł. Jak wyliczają w inkubatorze, normalnie taki zakres świadczeń jest wart ok. 2 tys. zł. Taka pomoc ma nauczyć młodego biznesmena poruszania się w świecie interesów. Bo bycie w AIP nie jest dożywotnie.
– W inkubatorze firma może działać przez dwa lata – mówi Tomasz Wysocki. – Po tym czasie przedsiębiorca musi podjąć decyzję, czy działa dalej już w normalnej przestrzeni gospodarczej, czy rezygnuje. Te dwa lata to czas na edukację w biznesie, nawiązanie kontaktów, sprawdzenie się. I właśnie ta rola inkubatorów jest niezwykle ważna. Bo młodzi ludzie opuszczają szkoły z dobrą wiedzą teoretyczną, ale brakuje im praktyki. My im stwarzamy możliwość jej nabycia.
W AIP Płock można znaleźć firmy, które zajmują się np. kompleksową organizacją wesel, nagłośnieniami imprez, firmę kurierską czy portal usługowy, poprzez który można zamówić jedzenie na wynos z kilku płockich restauracji.
Grzegorz Szkopek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości