Reklama

Nie sprywatyzują jednego kamienia

31/05/2006 11:47
Coraz bardziej zaostrza się sytuacja w sierpeckim szpitalu. Po kilkudniowym strajku okupacyjnym prowadzonym przez personel średni, pomocniczy i techniczny szpitala szefowa zakładowej “Solidarności”, Anna Brzozowiec rozpoczęła strajk głodowy. W rotacyjnym proteście uczestniczy od kilkunastu do kilkudziesięciu pracowników, którzy nie zgadzają się z propozycją komercjalizacji niektórych usług okołoszpitalnych oraz odmowę dyrekcji w kwestii podwyżek płac. Zapowiadają, że od protestu nie odstąpią, dopóki dyrekcja nie podpisze dokumentu, gwarantującego, iż placówka nie będzie sprywatyzowana.W ubiegłym tygodniu przedstawiciele związków zawodowych działających w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Sierpcu przedstawili dyrektorowi szpitala oraz staroście (organ założycielski dla placówki) żądania protestującej załogi. Dotyczą one odstąpienia od komercjalizacji zakładu pracy, anulowania porozumień podpisanych przez pracowników z tytułu ustawy 203 i przywrócenia należnych wynagrodzeń, przywrócenia nagrody rocznej, przekazania odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych za rok bieżący i lata poprzednie, zachowania norm zatrudnienia dla bezpieczeństwa zakładu pracy i pacjentów oraz przyznania 30% podwyżek wynagrodzeń dla całego personelu. Mimo zaproszeń do rozmów kierowanych z obu stron, nie doszło do wspólnego spotkania przedstawicieli dyrekcji, starostwa i protestujących pracowników. Także w minioną środę na zaplanowanym spotkaniu w starostwie o sytuacji szpitala mówili przedstawiciele starostwa, dyrekcji, związkowców zarządu regionu płockiego NSZZ „Solidarność”.
My już raz byliśmy
sprywatyzowani
Przed szpitalem kilkanaście osób, które zakończyły dyżur, zmieniało koleżanki idące do pracy. – Ciężko mi mówić, bo już kilka dni tu siedzę. Zmęczenie. Jednak będę trzymała strajk głodowy, dopóki dyrektorzy nie odstąpią od prywatyzacji czegokolwiek w tym szpitalu. My już raz byliśmy sprywatyzowani. Przyniosło to bardzo duże straty dla naszego zakładu pracy. Ta część, którą dyrektor chce sprywatyzować, czyli pralnia, kuchnia, administracja, zarabia dla tego szpitala pieniądze, przynosi zyski – powiedziała Anna Brzozowiec, szefowa zakładowej komisji NSZZ „Solidarność”.
Pracownicy protestujący przed głównym wejściem do szpitala mówili: – my chcemy jeszcze więcej pracować dla tego szpitala, ale musi tu być dobry menadżer, który wyjdzie na zewnątrz, aby wiedzieć jak dla tego szpitala zapracować.
Anna Brzozowiec podkreślała, że jeśli cała załoga będzie się starała dobrze wyrabiać kontrakty, to szpital się obroni. – Wiadomo, że pacjent nie przyjdzie do salowej, pielęgniarki, praczki. Przychodzi do lekarza. Był moment, że podpisaliśmy zgodę na podwyższenie wynagrodzenia lekarzom. Nie nam, lekarzom. Bo cały czas myśleliśmy, że dobrze będą pracowali, aby pacjenci u nas byli. Oni twierdzą, że mają niewyrobiony kontrakt, że NFZ daje coraz mniej pieniędzy. Dzieje się tak nie dlatego, że są niższe stawki, punkty. Tylko dlatego, że nie wyrabiamy kontraktów. I wszyscy powinni zastanowić się jak zacząć pracować dla tego szpitala, aby go utrzymać.
W powiecie sierpeckim jest sześćdziesiąt pięć tysięcy mieszkańców. – Dla tych mieszkańców szpital jest potrzebny, ale z pewnością nie prywatny, a prywatyzacja jest przygotowana dla całego szpitala. Jeżeli teraz ordynatorzy nie wyrabiają kontraktów, to co, uważają, że prywatny pacjent przyjdzie i będzie lepiej? Zadaliśmy to pytanie dyrekcji, czy prywatni pacjenci pozwolą im zarobić więcej, skoro nie potrafią wyrobić tego co już mają. Skąd chcą uzyskać prywatnego pacjenta, skoro w Sierpcu jest prawie 26% bezrobocia – mówili protestujący.
 Do akcji protestacyjnej dołączają po skończonych dyżurach. Niektórzy pracownicy wzięli urlop, aby dzień i noc być w grupie tych, którzy siedzą, stoją, leżą przed szpitalem. – Ani przez chwilę nikt nie odszedł od łóżka chorego. Cały czas pracujemy, nic nie dzieje się kosztem pacjentów – mówili pracownicy szpitala.
 Prywatyzacji nie chcą, bo jak twierdzą dopóki szpital był zadłużony wobec pracowników, nikt o niej nie mówił. Kiedy załoga zrzekła się ustawy 203, podpisała porozumienie z dyrekcją, pojawiły się takie plany. – Propozycje wyszły na początku listopada, pod koniec listopada pracownicy podpisali z pracodawcą porozumienie o likwidacji ustawy 203 dla pracowników i zakładu. A 16 lutego pan dyrektor już ogłosił, że mają zamiar prywatyzować szpital. I ma trzech ordynatorów gotowych do wzięcia szpitala. Czy oni są tacy bogaci? Bo my nie. Pracujemy tu za grosze. Dyrektor mówi, że lekarze zarabiają godnie. Mogę przypuszczać, że kilkunastu lekarzy zarabia tyle co sto czterdzieści pielęgniarek i położnych zatrudnionych w tym szpitalu. Mnie w tym szpitalu nazywają matką. I nie pozwolę, aby ktokolwiek był szykanowany czy stracił pracę – mówiła Anna Brzozowiec.
Najważniejsza praca
 Pracownicy nie ukrywają, że są gotowi do rozmów. Ale byle jakiego kompromisu nie zawrą. Najważniejsze jest dla nich, aby mieli pracę w państwowym zakładzie. Co na to dyrekcja? – Spotkałem się z załogą dzień po złożeniu żądań. Popieram te dotyczące 30% podwyżki płac dla całego personelu lekarskiego i pielęgniarskiego. Absolutnie nie widzę wskazań do nich pozostałym pracownikom. Jedynym warunkiem realizacji żądań protestujących jest przekazanie dodatkowych środków z budżetu państwa. Przy obecnym budżecie szpitala jest to nierealne – powiedział Jacek Kupis, dyrektor SPZOZ w Sierpcu.
Podczas spotkania w siedzibie starostwa dyrektor Kupis mówił, że podjęta akcja protestacyjna, oplakatowanie szpitala negatywnie wpłynęły na kondycję placówki. Zmniejszyła się liczba pacjentów, codziennie jest po kilkanaście telefonów z pytaniami czy szpital działa, czy jest zamknięty. – Ta sytuacja kompletnie podcięła mi możliwość renegocjacji kontraktu na drugie półrocze. Automatycznie zwiększyła się liczba wierzycieli żądających natychmiastowego uregulowania należności. Podjęty strajk wyłączył zupełnie możliwość podejmowania działań na przyszłość, nie prowadzi do niczego dobrego – uważa dyrektor Kupis.
I dyrekcja placówki i zarząd powiatu są zdania, że wydzielenie agend gospodarczych pozwoli obniżyć koszty funkcjonowania szpitala. Nadwyżka wypracowywana przez oddział wewnętrzny szpitala nie jest w stanie pokryć strat ponoszonych w innych częściach i oddziałach tj. ginekologia, oddział intensywnej terapii czy część usług okołomedycznych. Pracownicy są zdania, że plany te są początkiem prywatyzacji docelowo całego szpitala, wyprowadzenia pieniędzy poza szpital i z akcji protestacyjnej nie wycofają się dopóki nie będzie decyzji o rezygnacji z prywatyzowania SPZOZ w Sierpcu.
Teresa Radwańska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości