Zakończył się okres przygotowawczy do nowego sezonu rozgrywek ekstraklasy piłkarzy ręcznych, do których zespół Wisły Płock przystępuje w roli faworyta. Bo trudno się dziwić, że oczekiwania są duże. Do tytułu Mistrza Polski i Pucharu Polski płocczanie powinni dołożyć wyjście z grupy Ligi Mistrzów.Tegoroczny okres przygotowawczy był bardzo intensywny, podobny do ubiegłorocznego, ale piłkarze więcej grali i to z bardzo wymagającymi przeciwnikami. W sumie było to ponad 15 spotkań, a w przypadku przeciwników ligowych, Wisła grała ze wszystkimi z przewidywanej pierwszej ósemki, z wyjątkiem Olimpii Piekary Śląskie.
Nie zabrakło rywali zagranicznych. Płocczanie walczyli z mistrzami: Ukrainy, Włoch, Białorusi, spotkali się z czwartą drużyną Danii i tylko ligę niemiecką reprezentował zespół III-ligowy. – Mamy nagrane wszystkie te spotkania, które nas interesują – mówi Krzysztof Kisiel, trener zespołu Wisły Płock. – Wynika z nich między innymi i to, co jeszcze musimy w swojej grze poprawić.
W porównaniu z poprzednim sezonem, skład zespołu prawie się nie zmienił. Asystentem został Robert Jankowski, wrócił Bartek Świerad. Czy to wystarczy, aby stawiać sobie wyższe cele, walczyć, nie tylko o tytuł Mistrza Polski i Puchar, ale także o wyjście z grupy w Lidze Mistrzów.
Okazuje się, że w rozgrywkach ligowych z tym składem Wisła powinna sobie poradzić. – Graliśmy ze wszystkimi rywalami oprócz Olimpii, a tylko z Chrobrym zremisowaliśmy – tłumaczy K. Kisiel. – Ale to nie znaczy, że już jesteśmy pewni zwycięstw. My nie popadamy w samozadowolenie, doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, co jeszcze trzeba poprawić. Wiemy też, że inni nie śpią i też czynią postępy. Liga może być ciekawa. Co prawda Śląsk Wrocław jest bardzo osłabiony, ale reszta zespołów się wzmocniła. Tak myślę, że do nas, VIVE i Zagłębia na pewno inni dołączą, by walczyć o medale.
I runda rozgrywek to ogromny wysiłek dla piłkarzy, których czekają nie tylko mecze ligowe, ale również pojedynki w Lidze Mistrzów i długie podróże. – Dlatego mamy dość szeroką kadrę – tłumaczy trener. – Jesteśmy przygotowani na duży wysiłek i świadomi tego, co nas czeka. Nie jest wykluczone, że w lidze trzeba będzie dokonywać korekt zespołu, by ci najbardziej wykorzystywani w rozgrywkach europejskich mogli odpocząć, wyleczyć urazy. Przecież będziemy grać co trzy dni, a jeszcze czekają nas podróże. Mamy już doświadczenie w tym względzie z ubiegłego roku.
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że płocki zespół musi w tym sezonie powtórzyć sukces z ubiegłego. Tylko taki wynik będzie satysfakcjonował kibiców i sponsorów klubu. Musi się też pokazać z lepszej, niż przed rokiem, strony w Lidze Mistrzów. A to wcale łatwe nie będzie.
Na dodatek nie do końca wiadomo o sile przeciwników. Z najlepszymi z Bundesligi Wisła nie grała, ale należy się spodziewać, że niewielkie będą tu szanse na zdobycie choćby punktu. Bardzo trudno będzie też wygrać z Koldingiem, który na pewno planuje zajęcie II miejsca w grupie. Z zespołem z Brześcia Wisła grała i nie był to zbyt trudny przeciwnik, ale najprawdopodobniej w Lidze zagrają Norwegowie. Która drużyna będzie czwartą w grupie, dowiemy się w najbliższą niedzielę.
Oczywiście, podobnie jak przed rokiem, teraz też zespół chce wyjść z grupy i chyba ma spore szanse. Bardzo korzystny był pierwszy terminarz spotkań, ogłoszony od razu po losowaniu. EHF jednak zmienił kolejność pojedynków i tak zamiast u siebie, pierwszy mecz Wisła zagra z Kolding w Danii. Gdyby to spotkanie było w Płocku, to po jego rozegraniu można byłoby wysnuć pierwsze, ważne wnioski.
Na razie trener nie podjął jeszcze wielu ważnych decyzji, które mają znaczenie dla rozgrywek. – Nie planuję daleko w przyszłość – tłumaczy. – Najpierw muszę tak przygotować zespół, by mecz zakończył się zwycięstwem, potem czeka mnie analiza i przygotowania do następnego spotkania. A ważne są różne decyzje, choćby ta, czy jechać na mecz dzień wcześniej, przed meczem, czy wyjechać w dniu meczu. Takie decyzje zapadają w trakcie rozgrywek. Na dziś nie znamy jeszcze dokładnie wszystkich terminów, nie wiemy, w jaki dzień będziemy rozgrywać mecze Ligi Mistrzów na wyjeździe.
Przed zespołem piłki ręcznej i trenerami ciężki sezon. Od 10 września do 26 listopada piłkarze muszą rozegrać 17 spotkań, a do pokonania mają jeszcze tysiące kilometrów. Co prawda podróże będą znacznie krótsze niż przed rokiem, ale i tak zabierze to sporo czasu.
Kibice zapewne są ciekawi, która z telewizji pokaże zmagania piłkarzy ręcznych w Lidze Mistrzów. Na dzisiaj, kierownik drużyny Grzegorz Markiewicz nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. – Prowadzone są rozmowy, ale jeszcze nie wiemy, która telewizja pokaże mecze – wyjaśnia. – Taki jest przepis, że mecze muszą być transmitowane, więc najprawdopodobniej wkrótce poznamy nazwę stacji.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze