Reklama

NIE dla sześciolatków w szkołach

08/05/2013 13:08
Rodzice z Płocka, Sierpca i Gostynina zabierają publicznie głos w sprawie sześciolatków w klasie pierwszej i stają w obronie maluchów. Nie chcą, by dzieci sześcioletnie musiały rozpoczynać naukę w szkole. Od kilku dni zbierają podpisy w kilkunastu punktach: sklepach, aptekach i salonach kosmetycznych. Dołączają do przeciwników reformy z innych miast, żądając jej całkowitego odwołania. Mają nadzieję, że do czerwca uzbierają minimum 500 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum „Ratuj Maluchy i starsze dzieci też”. Przez kilka dni w Płocku zebrali ponad 600 podpisów. Ale jak mówią płoccy koordynatorzy akcja nabiera rozpędu.
Według nich sześcioletnie dzieci w żaden sposób nie są gotowe do tego, by rozpoczynać naukę w szkole.
– Chcemy ostatecznego odwołania przez rząd reformy obniżenia wieku szkolnego. Mój czteroipółletni syn chodzi na terapię logopedyczną i w żaden sposób nie nadrobi, nawet w ciągu tego roku, zanim pójdzie do szkoły, braków w mowie. I z pewnością nie nauczy się w tym czasie dobrze czytać ani pisać. Nie chcę takiego przymusu dla swojego dziecka, że w wieku sześciu lat obowiązkowo trafi ono do klasy pierwszej – mówi Beata Małecka, koordynator zbiórki podpisów pod referendum edukacyjnym w Płocku.
Podobnie jak wspierający ją rodzice jest zdania, że to rodzina, a nie państwo ma decydować o tym, kiedy dziecko rozpoczyna edukację w szkole. – W całej sprawie chodzi o prostą, ale niezwykle istotną kwestię dla rodzica i dziecka oczywiście. Jeśli widzę, że moje dziecko jest zdolne, to posyłam je do szkoły, a jeśli widzę, że nie da sobie rady, nie jest gotowe, czekam – mówi Beata Małecka i wierzy, że do czerwca uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów.

Ratują Maluchy

W Płocku rodzice zbierają podpisy w dziesięciu miejscach (adresy można znaleźć na stronie: www.rzecznikrodzicow.pl). Do ogólnopolskiej akcji „Ratujmy Maluchy i starsze dzieci też” (organizatorem jest Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców z Legionowa) dołączyli także rodzice w Gostyninie, gdzie popierający organizatorów protestu mogą składać podpisy w hurtowni motoryzacyjnej przy ul. Płockiej 38. Trwają rozmowy w sprawie zbiórki podpisów w Sierpcu.
–  Przyłączyłam się do akcji zbierania podpisów, ponieważ sprawa bezpośrednio dotyczy moich dzieci. Uważam, że dziecko sześcioletnie nie jest jeszcze gotowe na sprostanie zadaniom, jakie stawia przed nim szkoła. Moja sześcioletnia córka potrzebuje zabawy, ruchu, indywidualnego podejścia i odpoczynku. Ma to zapewnione w przedszkolu. Szkoła ma do spełnienia zadanie ściśle edukacyjne. Skupia się na dydaktyce. Dlatego cieszę się, że mam wybór i korzystam z niego, posyłając dziecko do oddziału dla dzieci sześcioletnich w przedszkolu – mówi pani Ewa z Płocka.
I przyznaje, że chciałaby, aby jej druga, trzyipółletnia córka zaczęła edukację szkolną w wieku siedmiu lat, tym bardziej że urodziła się w grudniu. – Z rozmów z jej wychowawczynią w przedszkolu wnioskuję, że moja pociecha prezentuje skrajne zachowania w środowisku rówieśniczym i domowym. Gdy zwrócę się do specjalistów z pytaniem, czy moje dziecko jest gotowe przekroczyć próg szkoły, mogę nie uzyskać dobrej odpowiedzi. Nie zawsze bowiem istnieje zbieżność pomiędzy opinią psychologa, logopedy i pedagoga w sprawie gotowości szkolnej a obserwacjami rodzica – dziecko zachowuje się inaczej na badaniu, a inaczej w domu czy w środowisku przedszkolnym. Dziecko w zacisznym otoczeniu podczas testów może pracować wzorowo, zaś w grupie rówieśniczej jego uwaga może być zaburzana przez bodźce zewnętrzne – mówi pani Ewa.
Płoccy koordynatorzy akcji dodają, że protestują, bo szkoły są niedoinwestowane, wiele z nich jest w złym stanie technicznym, a nowa podstawa programowa przerasta możliwości przeciętnego sześciolatka. I teraz tego, czego dziecko uczyło się przez dwa lata, będzie musiało się nauczyć w rok. Podkreślają także, że ustawa nie wyznacza żadnych standardów, jakie szkoła musi spełnić, aby przyjąć sześciolatki w pierwszej klasie, zbyt mało uwagi poświęcono na przygotowanie nauczycieli do pracy z nimi, nie ma programu na okres przejściowy, a sześciolatki, które zostały w przedszkolu, mają pozostać na poziomie pięciolatków.

Płock przygotowany

Odpowiedzi na takie argumenty przeciwko reformie, która zakłada, że od września 2014 roku dzieci sześcioletnie obowiązkowo mają pójść do klasy pierwszej szukamy w płockim ratuszu. W Wydziale Edukacji i Kultury Urzędu Miasta słyszymy: Szkoły podstawowe prowadzone przez Gminę Miasto Płock przygotowane są do przyjęcia sześciolatków. Wszystkie zostały wyposażone w pomoce dydaktyczne do miejsc zabaw w szkole w ramach rządowego programu „Radosna szkoła”. W wielu szkołach powstały i powstają atrakcyjne, nowoczesne place zabaw do zajęć rekreacyjno-ruchowych dla dzieci najmłodszych, utworzone w ramach programu „Radosna szkoła”. Na 16 szkół podstawowych w 8 już są takie place, 4 szkoły zostały zakwalifikowane do projektu w tym roku szkolnym, a zatem w nowym roku szkolnym w 12 szkołach będą place „Radosnej szkoły”.
Jak mówią urzędnicy, od 1 września 2013 roku w tych klasach pierwszych, do których będą uczęszczać sześciolatki, dodatkowo zatrudnieni zostaną tzw. asystenci (pomoc nauczyciela), tj. osoby wspierające rozwój i edukację dzieci. W ramach pilotażu rządowego programu Cyfrowa Szkoła 3 płockie szkoły podstawowe: SP nr 3, SP nr 15 i SP nr 22 zostały wyposażone m. in. w 231 laptopów dla uczniów i nauczycieli, tablice interaktywne, ekrany projekcyjne i kontrolery WLAN zarządzające szkolną siecią bezprzewodową. W 13 płockich podstawówkach w bieżącym roku szkolnym funkcjonują oddziały przedszkolne, w których roczne przygotowanie przedszkolne realizują dzieci pięcio- i sześcioletnie. W ubiegłym i obecnym roku szkolnym rodzice mogli podjąć decyzję o podjęciu przez dziecko sześcioletnie nauki w klasie pierwszej szkoły podstawowej (podobnie będzie w nadchodzącym roku szkolnym). – W szkołach podstawowych prowadzonych przez Gminę Miasto Płock w roku szkolnym 2012/2013 nie ma klas pierwszych złożonych z samych sześciolatków. Funkcjonują klasy pierwsze złożone z sześciolatków i siedmiolatków. Ani dyrektorzy szkół podstawowych, do których uczęszczają dzieci sześcioletnie, ani rodzice nie zgłaszali do Oddziału Edukacji problemów związanych z edukacją sześciolatków – uzyskaliśmy informację w Oddziale Edukacji Urzędu Miasta Płocka.
Obecnie w klasach pierwszych płockich szkół podstawowych uczy się 140 sześciolatków, tj. około 14% wszystkich sześciolatków. Chętnych na nowy rok szkolny nie brakuje. Jak pokazują dane z naboru, 179 dzieci sześcioletnich zostało zapisanych do klas pierwszych w szkołach podstawowych prowadzonych przez Gminę Miasto Płock (to około 15% wszystkich sześciolatków, dane z dnia 25.04.2013 r.). Ale nadal trwa rekrutacja uzupełniająca.

Sześciolatek z siedmiolatkiem

Czy rzeczywiście klasa pierwsza dla dziecka sześcioletniego to stres, ryzyko tego, że nie poradzi sobie z zadaniami i systemem pracy szkolnej? Z tym pytaniem zwracamy się do psycholog, terapeuty poznawczo-behawioralnego dzieci i młodzieży Magdaleny Chorzewskiej-Panuś. – Choć istnieją normy rozwojowe dla każdej grupy wiekowej, to pamiętajmy o różnicach indywidualnych. Są dzieci, dla których pójście do szkoły w wieku sześciu lat nie stanowi większego problemu, szybko aklimatyzują się w grupie i dostosowują do zasad panujących w szkole. Dziecko w wieku sześciu lat różni się od siedmiolatka. Przeciętny sześciolatek podlega gwałtownym emocjom i zdarza się, że jego zachowanie jest bardzo impulsywne. W tym wieku bardzo wyraźnie widać ambiwalencję postaw młodego człowieka: w jednej chwili może nas kochać, aby zaraz stwierdzić, że nas nienawidzi – mówi Magdalena Chorzewska-Panuś.
Dodaje, że obawy rodziców dzieci sześcioletnich dotyczące niedojrzałości emocjonalnej i psychofizycznej ich pociech, czy tego, że dzieci te na starcie są skazane na gorsze wyniki w nauce, są słuszne. – Sześciolatek to mały człowiek, który bardzo chce być w centrum. Chce mieć wszystkiego najwięcej, chce być najbardziej kochany, lubiany, nagradzany. Bardzo wiele wymaga od otoczenia, a bywa bardzo nieustępliwy. Wyobraźmy sobie teraz kilkunastu takich nieustępliwych sześciolatków, z których każdy chce być naj. W takiej grupie bardzo potrzebne są odpowiednie podejście nauczyciela, przyjazna atmosfera pracy, bezpieczne i przewidywalne środowisko oraz jasne zasady i normy. Bardzo ważne jest utworzenie systemu konsekwencji negatywnych i pozytywnych, z naciskiem na pozytywne. Odpowiednio chwalony sześciolatek jest w stanie dostosować się do reguł, gdy tylko otrzyma za to coś bardzo cennego. Mam tu na myśli wzmocnienie pozytywne, jakim jest np. pochwała – odnosi się do problemów nurtujących rodziców dzieci sześcioletnich Magdalena Chorzewska-Panuś. Pytana o nową podstawę programową i o to, czy rzeczywiście przerasta ona możliwości dzieci sześcioletnich, dodaje: – Podstawa programowa została utworzona przez zespół specjalistów i nie sądzę, aby pominięto podczas prac nad nią możliwości dzieci sześcioletnich. Niewątpliwie tym, co przemawia za wcześniejszym podjęciem nauki, jest wigor, niebywała energia i głód wiedzy. Ważne jednak, aby tę energię odpowiednio ukierunkować, ale to jest rolą pedagoga.
Czego mogą obawiać się rodzice sześciolatków, a czego siedmiolatków w wypadku klas, w których uczą się dzieci z dwóch roczników? Zdaniem Magdaleny Chorzewskiej-Panuś większość rodziców sześciolatków ma przekonanie, że ich dzieci nie powinny iść do szkoły w tym wieku. Dlatego już na samym początku mogą być nieprzychylnie nastawieni do współpracy ze szkołą. – Mogą się obawiać, że ich dzieci będą „cierpiały”, przeżywały frustrację oraz, że ktoś ukradnie im ten ważny rok dzieciństwa. Z kolei rodzice dzieci siedmioletnich mogą obawiać się regresu zachowań u swoich dzieci, tzn. że ich dziecko nie się rozwijało a cofało, co może mieć wpływ na naukę i przyswajanie wiedzy – wymienia Magdalena Chorzewska-Panuś. Ale dla uspokojenia rodziców dodaje, że sześciolatek jest plastyczny, więc prędzej czy później nauczy się, że pewne zachowania w szkole są niedopuszczalne i po prostu mu się nie opłacają. Szybciej się zsocjalizuje z innymi dziećmi a jego chłonny umysł i ciekawość świata będą zaspokajane. – Apeluję do rodziców, aby nie komentowali przy dzieciach, że sobie nie poradzą w szkole, że szkoła będzie czymś strasznym itp., bo to może bardzo wpłynąć na jego postawę w stosunku do nauczycieli i do innych dzieci – mówi Magdalena Chorzewska-Panuś.

Ze szkolnej praktyki

Płockie szkoły od dwóch lat pracują z sześciolatkami w klasie pierwszej. – Mamy dobre doświadczenia – mówi Janusz Banasiak, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 22 z oddziałami integracyjnymi w Płocku, która w skali miasta ma największą grupę sześciolatków w klasach pierwszych. – Jest to duże wyzwanie dla nauczycieli i rodziców. Nauczyciel, pracując z grupą sześcio- i siedmiolatków, musi dostosować się do możliwości dzieci. A w szkole zawsze tak było, że są dzieci słabsze i lepsze. Tu jest wielka rola nauczyciela. Przez dwa lata pracy z sześciolatkami nie mieliśmy uwag czy problemów. Mamy odpowiednią kadrę, jesteśmy przygotowani technicznie. Obecność sześciolatków szkole jest dla nas czymś oczywistym – mówi dyrektor Banasiak.
Obecnie w SP nr 22 sześciolatki w klasach 1–3 stanowią 25% uczniów. Chęć rozpoczęcia nauki w klasie pierwszej od nowego roku szkolnego zadeklarowali rodzice 32 dzieci sześcioletnich.
Teresa Radwańska-Justyńska
t.radwanska@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski
Sześciolatek w pierwszej klasie?

Agnieszka Mielczarek
Moim zdaniem dzieci sześcioletnie nie powinny pójść do pierwszej klasy. Powodów jest kilka, ale chcę wymienić chociażby takie, że dzieci w tym wieku nie są emocjonalnie przygotowane do trochę innej formuły pracy, innych wymogów. Owszem, mają umiejętności na bardzo dobrym poziomie, ale emocjonalnie nie są dojrzałe do tego, by już stać się uczniem. Dlatego nie powinno im się zabierać roku dzieciństwa. To jest bardzo ważny i potrzebny dziecku czas. W wypadku przedszkola, do którego chodził mój syn, potwierdziły to badania pedagoga. Wśród 23 dzieci tylko dwoje pod względem emocjonalnym było gotowe do tego, by pójść do szkoły.

Sylwia Wilicka
Jestem po stronie przeciwników reformy. Uważam, że sześciolatki powinny być jeszcze w przedszkolu, bo są za małe na szkołę. Nie przekonują mnie argumenty, że jest nowa podstawa programowa, specjalne pomoce dydaktyczne, inny model pracy nauczycieli. Jeśli dziecko nie będzie sobie radziło i bało się, to jak będzie wyglądała praca z nim? A takich zachowań u dzieci można się spodziewać, bo ich emocje i zachowania są na etapie przedszkolaka, a nie ucznia, a to jest różnica.

Mirosław Cegłowski
Szkoły nie są przygotowane i nie spełniają warunków do przyjęcia dzieci sześcioletnich. Uważam, że powinno być więcej czasu na dopracowanie tych tzw. technicznych spraw w szkołach, ale bardzo istotnych dla bezpieczeństwa i dobrego samopoczucia dzieci.

Robert Wierzbowski
Jestem przeciwko pomysłowi ministerstwa. Dlaczego? Przede wszystkim jest za dużo nowinek, które będą stresowały dzieci. Nie zgodzę się z medialnym wydźwiękiem kampanii, że nagle te szkoły cudownie staną się inne i sześciolatki nie będą tu miały żadnych problemów. Z rozmów z rodzicami czy nawet nauczycielami wyłania się trochę inny obraz. I zgadzam się, że oni mają rację. Sześciolatki wymagają innych warunków od tych szkolnych, innej rozmowy, pracy, rozwiązywania problemów. W przedszkolu jest na to czas i miejsce. I już nawet nie chodzi o osławiony stracony rok dzieciństwa, ale o tak ważne dla dzieci sprawy, jak wieszak w szatni na odpowiedniej wysokości, stoliczek w klasie, stołówce, miejsce w sali komputerowej – rzeczywiste, a nie wirtualne. Nie sądzę, żeby wszystkie szkoły zdążyły i przede wszystkim miały pieniądze na takie przygotowanie placówek.

Żaneta Jasińska
Do klas pierwszych powinny pójść dzieci siedmioletnie. Nie chodzi tu o negowanie jakiegoś nowego pomysłu dla zasady, ale jako rodzic nie jestem przekonana do tego, że wszystkie szkoły zdążą przygotować dla dzieci sześcioletnich właściwe pomoce i sprzęt. Z tego, co teraz słyszymy, szkoły są niedoinwestowane. Wielu samorządów z pewnością nie będzie stać na to, by pod tym względem przygotować się na tyle dobrze, żeby i dzieci, i rodzice byli spokojni. Osobiście obawiam się, że będzie to rozwiązanie na zasadzie „jakoś to będzie”, co zwłaszcza dla dzieci nie będzie wróżyło dobrze.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości