Trwa budowa ulicy Gmury. Nowa, podwyższona droga ma wśród mieszkańców zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Przyznają, że to tylko rozwiązanie połowiczne, które być może ułatwi ewakuację podczas powodzi. Przed wysoką wodą domów nie uchroni. Sytuację może poprawić jedynie budowa wału. To jednak skomplikowana i kosztowna inwestycja będąca w gestii Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Na razie ulica przypomina plac budowy. Roboty mają się zakończyć do 30 listopada tego roku. Będą kosztować blisko 2 mln złotych.
Problemy na ulicy Gmury pojawiają się zawsze, gdy wzrasta poziom wody w Wiśle. Ulica położona jest nie tylko na brzegu największej polskiej rzeki. Tuż obok znajdują się dwa lokalne dopływy: Rosica i Słupianka. Gdy podnosi się woda w Wiśle, one także stają się niebezpieczne. Wtedy na ulicę można się dostać tylko łódkami i pontonami lub wysokimi samochodami z silnikami spalinowymi. Od lat mieszkańcy oczekują, że Urząd Miasta wybuduje wał. Jeszcze do niedawna jedyną propozycją ratusza była przeprowadzka, mimo że urzędnicy wiedzieli, że na Gmurach mieszkają ludzie z dziada, pradziada i o przeprowadzkach nie ma mowy. Oczywiście były nieliczne wyjątki. Do 2010 roku wyprowadziły się dwie rodziny. Nawet teraz na bramie jednej z posesji jest tablica z napisem „Sprzedam” i numerem telefonu. – Sytuacja na Gmurach to wynik wieloletnich zaszłości. Nikt nie powinien do niej dopuścić. Jednak miasto nie może nic w tej sprawie nie robić. Uznaliśmy, że sytuację można poprawić przynajmniej częściowo i postanowiliśmy to zrealizować – przyznaje zastępca prezydenta Płocka do spraw inwestycji Cezary Lewandowski. Tym rozwiązaniem jest budowa ulicy, a właściwie jej podwyższenie i ułożenie nowych płyt betonowych. Są one układane na betonowej podsypce o ok. 60 cm wyżej od dotychczasowego poziomu drogi. Prace rozpoczęły się w czerwcu. Systematycznie są demontowane stare płyty. Efekty robót widać już na odcinku około 200 metrów. Do wykonania jest odcinek około 1,2 km. Roboty potrwają do końca listopada. Wykonawcą jest Zakładu Usług Miejskich Muniserwis. – Głównym celem przedsięwzięcia jest poprawa warunków bezpieczeństwa i umożliwienie ewentualnej ewakuacji mieszkańców ul. Gmury na wypadek bezpośredniego zagrożenia powodziowego. Całkowity koszt inwestycji wynosi 1 955 000 zł brutto – informuje rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg Konrad Kozłowski. dokończenie na str. 4 dokończenie ze str. 1
Jednak takie rozwiązanie nie wszystkich przekonuje: – Ulica przed niczym nas nie uratuje. Niektórzy mieszkańcy, którzy mieszkają tu po pięć lat, wymyślili sobie, że ulica będzie wałem. Przecież można usypać wał nad rzeką. Można barkami dostarczyć kamienie, piach, układać faszynę. Za dwa miliony złotych ta ulica nie jest taka jak być powinna. To kontrowersyjna inwestycja. Kilka osób, które ma domki na górce, życzyło sobie, żeby ta droga była wysoka. Oni są bogaci, stać ich na budowę nowych ogrodzeń. Są też starzy ludzie, których na to nie stać. Żeby zrobić nowe wjazdy, trzeba nawieźć dużo ziemi. Inaczej nie wjedzie żaden samochód, nawet do opróżnienia szamba. Część działek jest skanalizowanych, inne wciąż mają szamba. Wisła na wysokości naszej ulicy jest bardzo płytka. Można wyjść na połowę rzeki i nawet się dobrze nie zamoczyć – mówi anonimowa mieszkanka z ulicy Gmury. Urząd Miasta zakładał całkowitą przebudowę drogi – tak, aby utworzyła ona wał przeciwpowodziowy. Przeciwko takiemu rozwiązaniu przemawiały jednak dwa czynniki. – Taka droga kosztowałaby 10–15 milionów złotych. Nie rozwiązałaby jednak problemu zalewania ulicy. RZGW musiałby wybudować wał od strony lasu, którędy woda również przedostaje się na ulicę Gmury – tłumaczy Cezary Lewandowski. Także wybudowanie wału od strony Wisły byłoby bardzo kosztowne, a poniesione nakłady niewspółmierne do efektów. Taką inwestycję musiałby zrealizować Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, który odpowiada za wały. Musiałaby ona uwzględniać nie tylko zagrożenie od strony Wisły, ale także Rosicy i Słupianki. Wały wzdłuż tej ostatniej rzeki zostały unowocześnione. Stało się to po powodziach z 2010 roku. Pierwsza dotknęła wtedy ulicę Gmury w marcu. Kolejna przyszła w maju, kiedy to woda spustoszyła tereny dwóch gmin powiatu płockiego na lewym brzegu Wisły.
Jacek Danieluk j.danieluk@tp.com.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze