Bardzo wzburzona 77-letnia nasza czytelniczka, mieszkanka Płocka, wpadła z impetem do redakcji tuż przed końcem dyżuru. Była bardzo wzburzona. Chodziło o potencjalną wizytę u okulisty. – Kilka dni temu miałam bardzo ciężką operację okulistyczną w jednym z warszawskich szpitali. Dzień po zabiegu zostałam wypisana, a ponieważ ból oka, na które nie widzę i głowy nie ustawał, poszłam do lekarza pierwszego kontaktu do przychodni w Płocku. Nie powiem, zostałam przyjęta i dostałam skierowanie do okulisty – zaczęła swoją skargę. Dostała skierowanie do okulisty i była pewna, że w takiej sytuacji, wyszła przecież ze szpitala po operacji, szybko dostanie się do lekarza. Nie spodziewała się, że to początek dramatu. W przychodni numerki do okulisty dawno się skończyły, postanowiła jechać do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. – Byłam zdumiona, że żaden lekarz nawet nie chciał na mnie spojrzeć. A przecież ja nie wiedziałam, czy po operacji wszystko jest w porządku, czy to ma boleć, czy może konieczny będzie jakiś dodatkowy zabieg. Całe życie płaciłam składki na ubezpieczenie zdrowotne, bardzo rzadko, w krytycznych przypadkach chodziłam do lekarza, nie spodziewałam się, że to taki wielki problem dostać się do specjalisty – mówiła mocno wzburzona.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze