Honoriusz Balzak (Honore de Balzac) był jednym z najwybitniejszych francuskich pisarzy. Dzięki jego „Komedii ludzkiej” (nazwa cyklu powieści), możemy przenieść się do XIX-wiecznej Francji. On to, po raz pierwszy w literaturze francuskiej, opisał menu posiłków spożywanych przez bohaterów tegoż dzieła. Wcześniej wchodzenie w tę przyziemną tematykę uchodziło za wulgarne (taki to przykład relatywizmu w kulturze, to co dziś jest wulgarne, jutro może być nowatorską sztuką, stąd tak ważne jest wyczucie czasu). Na szczęście Balzakowi przyszło żyć w tzw. „złotym wieku gastronomii”. Wówczas to zaczęły działać pierwsze znane paryskie restauracje, jak np. Cafe Anglais, zaś na francuskich salonach brylował słynny kucharz Careme. Wszystko zatem sprzyjało dobremu jedzeniu, nawet literatura. Niemniej kiedy powstawała „Komedia ludzka” autor tego dzieła zadawalał się zaledwie kawą i bułką z jajkiem lub sardynkami. Najwyraźniej oczekiwanie na natchnienie wymagało ograniczenia dopływu innych przyjemnych doznań. Jednak po pracy jadł już bez umiaru i choć znany był z łakomstwa, bywał też wybredny. W jednym z listów opisujących zupę spożytą na Łotwie możemy przeczytać: „My to dajemy prosiakom”, a w innym: „Dosłownie niczego nie jemy, bo po drodze nie ma niczego do jedzenia” (gdzie opisywał menu karczm ukraińskich). W tym miejscu jakże trudno oprzeć się refleksji, że czas płynie, a menu przydrożnych zajazdów nie ulega zmianie. Balzak miał w swej karierze również incydent związany z reklamą. Podobno jego jedna z notek zachwalała marcepan sprzedawany w Paryżu. Najwyraźniej propozycja dorobienia w reklamie była już i na owe czasy kusząca.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze