Reklama

Najgorzej jest w wakacje

31/07/2019 09:00

W Płocku wcześniej były trzy karetki z lekarzem. Teraz jest jedna i właściwie na okrągło wyjeżdża do pacjentów. W podległym płockiej stacji rejonie sochaczewskim z karetki właściwie się nie wysiada. Niekiedy nie zdąży dojechać do miejsca stacjonowania i po drodze ma wezwanie do kolejnego pacjenta. Tak wygląda codzienność w pogotowiu. Bo jest za mało ratowników medycznych i lekarzy. Problem pogarsza się zwłaszcza w okresie wakacyjnym. A z danych wynika, że w całej Polsce brakuje około 5 tys. ratowników.

Jak mówiła Lucyna Kęsicka, dyrektor płockiej stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego problem z ratownikami jest i to bardzo duży. I to nie tylko w Płocku, ale w całej Polsce. – Należymy do Związku Pracodawców Ratownictwa Medycznego i dwa razy w roku mamy konferencje, podczas których omawiamy ten problem. W całej Polsce brakuje około 5 tysięcy ratowników. I jeśli przychodzi taki czas jak wakacje, urlopy to skala problemu jest bardzo mocno odczuwalna. Nigdy nie zdarzyło się, żeby nie było ratownika czy lekarza w karetce. Staramy się jak możemy, aby zabezpieczyć, ale trudności są duże – przedstawia sytuację dyrektor Kęsicka.
 W płockiej stacji zatrudnionych jest około 300 osób. I przy liczbie wyjazdów, biorąc pod uwagę ilość kadry nie jest to liczba osób gwarantująca spokojną obsadę dyżurów z miesiąca na miesiąc. Jak mówi dyrektor Kęsicka, cały czas szukani i zatrudniani są ratownicy. – Emigracja ratowników jest w tej chwili dość duża. Pracują w dwóch, trzech zakładach, przechodzą z dyżuru na dyżur. To wynika z tego, że jest ich mało, a każdy chce, aby zespół wyjazdowy miał ratownika i żeby była pełna obsada – mówi dyrektor Kęsicka.
A zgodnie z wymogami w skład zespołu podstawowego wchodzą dwie osoby, a zespołu w karetce typu „S” - trzy. A cały czas jest mowa o tym, by wszystkie karetkowe zespoły składały się z trzech osób. – Na tę chwilę to byłoby bardzo trudne zadanie. Bo nie wiemy skąd mielibyśmy wziąć ratowników – komentuje dyrektor płockiej Stacji Pogotowia.
Kadrowa sytuacja z liczbą pracowników na styk powoduje, że pogotowie musi rezygnować z zabezpieczenia medycznego dużych imprez komercyjnych, jak chociażby Audioriver. W pierwszej kolejności muszą być zabezpieczone systemowe wyjazdy do pacjentów.
Co zrobić, aby utrzymać pracowników, zachęcić do podejmowania pracy na miejscu a nie w Warszawie, Łodzi? Tu decydujące mogą być kwestie finansowe i proponowane stawki. Obecnie w płockiej stacji zatrudnionych jest około 300 osób. W tym połowa na umowę o pracę, kolejna na kontraktach. Jak mówi dyrektor Kęsicka firma stara się dawać umowy o pracę, aby związać osoby z firmą, zagwarantować minimum 168 godzin pracy. Braki kadrowe powodują, że stacja nie występuje także o kolejną karetkę, bo sprawa rozbija się o potrzebną obsadę.
Przypomnijmy, że Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Płocku zapewnia obsługę medyczną mieszkańcom w rejonie zamieszkałym przez prawie 800 tys. osób. Obejmuje on kilka powiatów: płocki, gostyniński, sierpecki, ciechanowski, płoński, mławski, nowodworski i żuromiński.

rad
fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości