W Płocku wcześniej były trzy karetki z lekarzem. Teraz jest jedna i właściwie na okrągło wyjeżdża do pacjentów. W podległym płockiej stacji rejonie sochaczewskim z karetki właściwie się nie wysiada. Niekiedy nie zdąży dojechać do miejsca stacjonowania i po drodze ma wezwanie do kolejnego pacjenta. Tak wygląda codzienność w pogotowiu. Bo jest za mało ratowników medycznych i lekarzy. Problem pogarsza się zwłaszcza w okresie wakacyjnym. A z danych wynika, że w całej Polsce brakuje około 5 tys. ratowników.
Jak mówiła Lucyna Kęsicka, dyrektor płockiej stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego problem z ratownikami jest i to bardzo duży. I to nie tylko w Płocku, ale w całej Polsce. – Należymy do Związku Pracodawców Ratownictwa Medycznego i dwa razy w roku mamy konferencje, podczas których omawiamy ten problem. W całej Polsce brakuje około 5 tysięcy ratowników. I jeśli przychodzi taki czas jak wakacje, urlopy to skala problemu jest bardzo mocno odczuwalna. Nigdy nie zdarzyło się, żeby nie było ratownika czy lekarza w karetce. Staramy się jak możemy, aby zabezpieczyć, ale trudności są duże – przedstawia sytuację dyrektor Kęsicka.
W płockiej stacji zatrudnionych jest około 300 osób. I przy liczbie wyjazdów, biorąc pod uwagę ilość kadry nie jest to liczba osób gwarantująca spokojną obsadę dyżurów z miesiąca na miesiąc. Jak mówi dyrektor Kęsicka, cały czas szukani i zatrudniani są ratownicy. – Emigracja ratowników jest w tej chwili dość duża. Pracują w dwóch, trzech zakładach, przechodzą z dyżuru na dyżur. To wynika z tego, że jest ich mało, a każdy chce, aby zespół wyjazdowy miał ratownika i żeby była pełna obsada – mówi dyrektor Kęsicka.
A zgodnie z wymogami w skład zespołu podstawowego wchodzą dwie osoby, a zespołu w karetce typu „S” - trzy. A cały czas jest mowa o tym, by wszystkie karetkowe zespoły składały się z trzech osób. – Na tę chwilę to byłoby bardzo trudne zadanie. Bo nie wiemy skąd mielibyśmy wziąć ratowników – komentuje dyrektor płockiej Stacji Pogotowia.
Kadrowa sytuacja z liczbą pracowników na styk powoduje, że pogotowie musi rezygnować z zabezpieczenia medycznego dużych imprez komercyjnych, jak chociażby Audioriver. W pierwszej kolejności muszą być zabezpieczone systemowe wyjazdy do pacjentów.
Co zrobić, aby utrzymać pracowników, zachęcić do podejmowania pracy na miejscu a nie w Warszawie, Łodzi? Tu decydujące mogą być kwestie finansowe i proponowane stawki. Obecnie w płockiej stacji zatrudnionych jest około 300 osób. W tym połowa na umowę o pracę, kolejna na kontraktach. Jak mówi dyrektor Kęsicka firma stara się dawać umowy o pracę, aby związać osoby z firmą, zagwarantować minimum 168 godzin pracy. Braki kadrowe powodują, że stacja nie występuje także o kolejną karetkę, bo sprawa rozbija się o potrzebną obsadę.
Przypomnijmy, że Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Płocku zapewnia obsługę medyczną mieszkańcom w rejonie zamieszkałym przez prawie 800 tys. osób. Obejmuje on kilka powiatów: płocki, gostyniński, sierpecki, ciechanowski, płoński, mławski, nowodworski i żuromiński.
rad
fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze