Wieś w gminie Bulkowo. Dość rozproszona i nie najbogatsza, położona przy trasie do Góry. Jedna z wielu w Polsce, w których trwa sąsiedzki spór.O to, że przy wąskiej drodze posadzone zostały młode drzewka, że posesję od drogi odgraniczają kamienie. O to, że sama droga została podorana przez dzierżawiącego ziemię rolnika, a inni rolnicy nie mogą nią przejeżdżać ciągnikiem z maszyną, bo się nie mieszczą. Do Nadułek pojechaliśmy śladem listu do redakcji. Był dramatyczny. Autor skarżył się na sąsiada, sołtysa, wójta i policję. Chodziło o drogę i graniczniki działek (zakopane w ziemi marmurowe słupy), które wciąż znikają w tajemniczych okolicznościach. Jeszcze o młode drzewka, które wciąż przeszkadzają nieprzychylnemu sąsiadowi. I o kamienie, które nie wiadomo dlaczego przeszkadzają przejeżdżającemu drogą na pole sołtysowi. Również o to, że ten uniemożliwia skarżącemu się korzystanie z wioskowego sprzętu rolnego. Autor listu, Jan D., jest już na rolniczej emeryturze. Gospodarstwo przekazał córce, ale sporna droga przylega do działki, którą otrzymał w użytkowanie do śmierci: - Zaczęło się w maju ubiegłego roku. Przy moich zabudowaniach zrobili sobie parking. Przyjeżdżali i popijali. Zagrodziłem, to poszli na skargę. Nie mogłem tego ścierpieć, to postawiłem kamienie – mówi. – Ich kamienie i drzewa to nie przeszkadzają, a moje przeszkadzają? Sąsiadka z naprzeciwka, Daniela W., zaprzecza: - Jakie znowu samochody? – zastanawia się. – Nic takiego nie było. Nikt na jego działce nie parkował. Rodzina D. jeszcze wjeżdżała w moja bramę, żeby zakręcić czy cofnąć samochodem czy traktorem. Rzeczywiście, zabudowania dzieli wąska droga. W tym miejscu nie da się zakręcić samochodem bez wjazdu na działkę sąsiada. Ludzi mieszkających w obu domach dzieli znacznie więcej. Jan D. nie ustępuje jednak w swoich racjach: - Mieszkam tu 40 lat. W. mieszka 5 lat. Jest zięciem nieżyjącego już B. Jak żył B., który zmarł 3 lata temu, to myśmy się nie kłócili. Zaczęło się, jak przyszedł W. Jednak pierwszy ze skargą do gminy udał się Jan K., sołtys i radny w jednej osobie, który przejeżdżał drogą koło domostwa D. na dzierżawione przez siebie pole, które jest własnością rodziny W.: - Nie mogłem ciągnikiem ze sprzętem przejeżdżać, bo się nie mieściłem, zawadzałem o kamienie i drzewka. W ubiegłym roku na wiosnę zagrodził drogę, bo niby jeździłem po jego działce. Kamieniami we mnie rzucał i wezwał policję, jeszcze mi mandat wlepili za niesprawny ciągnik. A kto teraz na wsi ma sprawny? – pyta retorycznie sołtys. – Jak nie było drzewek, nie było problemu. Teraz nie przejedzie nawet ciągnikiem z kultywatorem. O kombajnie nie ma nawet co mówić. Kiedyś sobie lusterka powykrzywiałem. Tą drogą ze sprzętem jeździli też inni. Teraz muszą objeżdżać dookoła. Kiedy sołtys ciągnikiem z maszyną zablokował drogę, Jan D. zadzwonił po policję do Płocka. Przyjechali. Podobno sytuacja była bardzo nerwowa. I tak zostało: - K. jest sołtysem i radnym w gminie. Jest wioskowa kosiarka i opryskiwacz – mnie się nie należy. A koło siebie to aż trzy lampy postawił – narzeka Jan D. Gminę trochę zaskoczyliśmy pytaniem o drogę w Nadułkach. Sądzono, że już po sprawie: - Dotarła do nas interwencja, że w Nadułkach jest bardzo wąska droga, nieprzejezdna dla kombajnów i sprzętu rolniczego, a rolnik ułożył jeszcze duże głazy i po stronie swojej działki posadził drzewka. Pojechaliśmy dokonać oględzin, ponieważ każda ze stron trzymała się swego, a nie było żadnych graniczników. Chcieliśmy załatwić sprawę ugodowo, między rolnikami, żeby droga była przejezdna, ale się nie udało. Spór trwał, każdy przedstawiał swoje ręce. Problem drogi był omawiany na kilku posiedzeniach Rady Gminy – wyjaśnia pracownica Urzędu Gminy w Bulkowie. Opinia geodety Gmina, która nie ma uprawnień do wskazania prawidłowego przebiegu granicy drogi, wezwała geodetę. W październiku ubiegłego roku w Nadułkach zjawiła się geodetka. – Przybiegła do mnie sąsiadka i mówi: „Ty w domu siedzisz, a geodeta mierzy twoje pole” – przypomina sobie Jan D. – Więc wybiegłem zobaczyć, co się dzieje. Geodetka dokonała pomiaru geodezyjnego wewnętrznej drogi gminnej nr 98 na odcinku 200 m. Wyszło, że droga jest szeroka na 3 metry i że drzewka stoją zgodnie z prawem na działce należącej do Jana D. Kamienie postawione zostały na granicy działki. Geodetka zleciła zastabilizowanie (umieszczenie w ziemi) graniczników, co też od razu uczyniono. Co można zrobić jeszcze? Rodzina W. twierdzi, że nie wiedzieli, o co sąsiad ma pretensje, kiedy przestał im mówić „dzień dobry”: - Nie powiedziałam D. nic, kiedy dzierżawca uskarżał się na drzewka przy drodze. Ja się nie gniewam. To sąsiad nie mówi mi „dzień dobry”. Pięcioletniej córce też nie odpowiada na powitanie. Ja się ze swoim „dzień doby” narzucać nie będę. W oczy mi nic nie powiedział, o co ma do nas złość – tłumaczy Daniela W. I dodaje: - Za tatusia było zgodnie. Ale Jan D. wie, czego nie może wybaczyć sąsiadom: - W lutym, w nocy, kiedy padał deszcz, wykopali granicznik zakopany przez geodetę na rogu mojej posesji. Wezwałem policję, ale powiedzieli, że ich to nie obchodzi, że to należy do Urzędu Gminy. Potem poszedłem też do wójta, ale i on powiedział, że go to nie obchodzi. - To kłamstwo, że wykopaliśmy granicznik. To śmieszne, że nas o to posądza. Nie wiem, co się z nim stało. Jesteśmy Bogu ducha wini – przekonuje Daniela D.. Jej matka, seniorka rodu, dodaje: - Każdy by chciał żyć w zgodzie, a nie żeby jedno na drugie bokiem patrzyło. Mam 64 lata. Sąsiad jest dużo młodszy i mi „dzień dobry” nie mówi. To ja mu słupek tam usunęłam? Czy ja mu coś złego zrobiłam? Z całą pewnością droga gminna nie jest drogą prywatną. Ale działki i pola, koło których biegnie, owszem. Tu przeszkadzają młode drzewka, gdzie indziej gałęzie akacji sięgają nad drogą nad posesję sąsiada, jeszcze w innym miejscu stoi kamień, pod którym pogrzebany jest pies konfliktu. Nadziei na pojednanie – brak. Jan D. napisał w sprawie drogi jeszcze do telewizji. Może przyjadą. Elżbieta Grzybowska Fot. D. Ossowski Podpis: Sporna droga w Nadułkach
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze