Już od ponad tygodnia znany jest wykonawca nowego płockiego mostu. Jest to konsorcjum Mostów z Płocka i Łodzi. Według prezydenta miasta Wojciecha Hetkowskiego, który podpisał protokół z wyboru wykonawcy, nowa przeprawa wraz z drogami dojazdowymi może powstać w ciągu 36 miesięcy od chwili rozpoczęcia prac, co nastąpi na przełomie lipca i sierpnia tego roku.O podobnym terminie zakończenia robót mówił też goszczący w ubiegłym miesiącu w Płocku premier Leszek Miller. Wykonawca mostu zobowiązał się wykonać wszystkie prace za 175 milionów złotych, chociaż kosztorys przygotowany przez władze miasta dopuszczał koszty w wysokości 220 milionów. Jednak wszystkie oferty przetargowe były niższe, a propozycja cenowa płocko – łódzkiego konsorcjum była najbardziej korzystna. Teraz trzeba zadbać o drogi dojazdowe do mostu, ale jak zapewnia prezydent wszystko jest na dobrej drodze. - Systematycznie wykupujemy poszczególne fragmenty gruntów, jednak strategicznym zadaniem jest przystąpienie do aktualizacji projektu dróg dojazdowych. Firma projektowa Profil jest właścicielem praw autorskich. Jeśli Urząd Zamówień Publicznych zezwoli, aby właśnie tej firmie zlecić aktualizację na zasadzie wyboru oferenta z wolnej ręki, wówczas unikniemy kosztów zakupu praw autorskich, co jest bardzo drogie. Ponadto nowa firma podejmująca się tego zadania, będzie potrzebowała bardzo dużo pieniędzy, żeby uzyskać mapy i pozwolenia. To jest cały trud, który przez Profil został wykonany. Dla przypomnienia kilka lat temu kosztowała dwadzieścia milionów złotych. Szacujemy, że gdyby nadal pracował nad tym Profil byłyby to wydatki rzędu 2,5 mln złotych – powiedział prezydent Płocka Wojciech Hetkowski. Trzeba wybudować dwanaście kilometrów dróg i czas jaki jest potrzebny na budowę samego mostu wystarczy, żeby przeprowadzić wszystkie procesy niezbędne przy budowie dróg dojazdowych, czyli aktualizację planów zagospodarowania przestrzennego i, jeżeli zajdzie taka potrzeba, procesów wywłaszczeniowych. Prezydent Hetkowski przyznał, że duże nadzieje, w związku z całą inwestycją są pokładane w budżecie centralnym. - Logika i zdrowy rozsądek wskazuje, żeby cała inwestycja nie trwała dłużej niż 36 miesięcy, gdyż jest optymalny czas z punktu widzenia technologii i opłacalności – dodał Wojciech Hetkowski. Trzeba jednak pamiętać, że w pracach może przeszkodzić przyroda, która jak wielokrotnie mogliśmy się przekonać, bywa bardzo kapryśna i nic sobie nie robi z terminów i kontraktów. Prace związane z umocnieniem brzegów Wisły w rejonie przyszłej przeprawy mostowej już trwają. Brzegi są umacniane faszyną, później zostaną na nie położone kamienie w specjalnych workach i w konsekwencji powstanie piękny, tak przynajmniej zapewniają wykonawcy, bulwar. Ponieważ miasto będzie się rozbudowywało właśnie w kierunku Borowiczek i być może dalej, okolice nowego mostu mogą stać się miejscem niedzielnych spacerów płocczan. Potrzebne są też konstrukcję, które będą znajdowały się pod wodą. Ponieważ nowy most jest budowany w pobliżu największej wyspy na Wiśle, jest tam kilka odnóg. W tej sytuacji dają o sobie znać prawa fizyki. Woda wypływająca z jednego z odgałęzień rzeki, pokonując główny nurt, uderza w prawy brzeg, wypłukując go. Dlatego nie tylko trzeba brzeg umocnić, ale także wybudować konstrukcje, które będą kierowały wody z odnogi wprost w główny nurt “królowej polskich rzek”. Jak zapewniają wykonawcy te konstrukcje w żadnym stopniu nie zagrażają przyrodzie. W dolnym biegu rzeki, gdzie były budowane jeszcze w czasie zaborów, podobne budowle są praktycznie niewidoczne i w żadnym stopniu nie spowodowały, że Wisła stała się mniej urokliwa. Ich wykonanie jest natomiast niezbędne do właściwego zabezpieczenia mostu, którego budowa rozpocznie się już za kilka tygodni. Nowy płocki most ma mieć 1200 metrów długości, będzie zawieszony na dwóch 70-metrowych pylonach, powinien też w znacznym stopniu wpłynąć na poprawę płynności ruchu drogowego w mieście. (jac) Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze