Reklama

Musimy robić swoje i... robimy - rozmowa z Ryszardem Mońdzielem, prezesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Płocku

15/11/2020 12:26

Rozmowa z Ryszardem Mońdzielem, prezesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Płocku VIII kadencji, lekarzem medycyny, specjalistą urologiem, chirurgiem

Podczas naszej wcześniejszej rozmowy telefonicznej powiedział pan, że w medycynie żywioł jest niedopuszczalny. Ale czy praca w tak trudnych warunkach, w tak szybko zmieniających się realiach, z jakimi mamy do czynienia w czasie pandemii, pozwala pozostać przy tym stwierdzeniu?

Oczywiście, że są sytuacje zaskakujące, niestandardowe, nietypowe. Ale pozostanę przy zdaniu, że nie ma miejsca na żywioł i reakcje emocjonalne. Medycyna jest nauką, a nauka to wynik dogłębnej analizy - przyczyna i skutek. Sytuacje niestandardowe, sporadycznie spotykane powinny być brane pod uwagę i rozważane. Od tego mamy konferencje naukowe, seminaria, wymieniamy się uwagami z własnego doświadczenia zawodowego, życia lekarskiego. Oczywiście, że obecnie warunki są trudne. Cały świat boryka się z zagrożeniem pandemii. Niejednokrotnie „biurokracja”, ilość koniecznych wypełnianych codziennie druków, czasem o powielających się treściach, a czasem wykluczających powoduje, że dla pacjenta tego czasu po prostu jest mniej. To właśnie jest niedopuszczalny żywioł, który obejmuje medycynę od już kilkunastu lat, a obecna sytuacja pandemiczna to tylko uwypukliła. A przy niewielkiej liczbie lekarzy powoduje niedopuszczalny stan, który odbieramy jako – jak powiedziałem – niedopuszczalny w medycynie żywioł.

Reklama

Jak to wszystko wpływa na pracę lekarzy? Bo muszą zmierzyć się z ogromną presją psychiczną, czasami brakiem możliwości fizycznych.

Właśnie. Lekarze i lekarze dentyści w Polsce są od wielu lat w sytuacji, którą można nazwać wyjątkową. Bo czy normalnym jest, że oczekuje się od lekarza bycia w gotowości do pracy z pacjentami po 200 – 300 i więcej godzin miesięcznie? I to przed pandemią! I bez pandemii wielu lekarzom trudno było zrozumieć co jest, a co nie jest dla ich rozwoju korzystne. Co jest tzw. poświęceniem wynikającym z wykonywania takiego zawodu, a co poświęceniem wynikającym z wadliwej organizacji systemu czy poszczególnych jednostek, w których pracujemy lub z którymi współpracujemy. Lekarze, którzy są w pierwszym kontakcie z pacjentem, także odbierając zagrożenie i zdając sobie sprawę z sytuacji prawnej, w pierwszej kolejności będą chcieli zadbać o siebie, swoje rodziny. Oczywiście - także my podlegamy takim samych chorobom i wypadkom jak wszyscy. I jak wszyscy boimy się o to czy będzie nas miał kto leczyć.

Reklama

Jakiego rodzaju wsparcia środowisko lekarskie w tym czasie potrzebuje?

Czy środowisko lekarskie potrzebuje wsparcia? Powiedziałbym, że nie chodzi o wsparcie. To, co należy do naszych obowiązków, wykonujemy i będziemy wykonywać. Na straży właściwego wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty stoi samorząd lekarski. Jeśli zdanie samorządu – Izby Lekarskiej, poszczególnych struktur – Okręgowych Izb Lekarskich będzie wysłuchiwane i stosowane, to pozwoli tworzyć rozwiązania korzystne dla pacjentów i wykonalne dla lekarzy. Więc jeśli o wsparciu miałbym mówić, to takim właśnie. O nadaniu właściwej rangi dla samorządu lekarskiego. Rangi tak wysokiej, żeby wypracowywane przez samorząd rozwiązania, opinie, sugestie były niejako z automatu przyjmowane do wdrażania. Czas pandemii nie jest niczym innym. Oczywiście nie traktuję jako „wsparcia” zapewniania każdemu medykowi w dobie zagrożenia epidemicznego dostępu do środków ochrony osobistej, możliwości szczepień ochronnych, dostępu do wykonania badań diagnostycznych w przypadkach występujących schorzeń, pomocy prawnej i wsparcia w momentach prawnie niejasnych. Takie sprawy powinny być dostępne zawsze.

Reklama

Poprzednie pytanie wynikało z tego, że są takie sytuacje, w których zapadają decyzje, a odpowiedzialność spada na lekarzy. Czy to delikatnie mówiąc nie budzi obaw w środowisku?

Właśnie tak. Ustawowo samorząd lekarski ma opiniować opracowywane akty prawne na szczeblu prac ustawodawczych, opiniuje rozporządzenia. Ale co z tego, jeśli nasze sugestie nie są brane pod uwagę. Przecież od lat postulowaliśmy zwiększenie naboru na studia medyczne. Od lat zwracaliśmy uwagę na niejasny model wynagrodzeń. Od lat mówiliśmy, że ginie najważniejszy element kształcenia specjalizacyjnego – tj. model mistrza i ucznia. Zwracaliśmy uwagę, że penalizowanie zdarzeń medycznych, straszenie lekarzy prokuratorem i odszkodowaniami będzie musiało skutkować „samoograniczaniem” się lekarzy, szczególnie specjalności bardziej ryzykownych. I tak się dzieje. W wielu działaniach można nas wyręczać, pomagać, wspomagać, wspierać. Ale właśnie takie zdarzenie jak pandemia pokazuje, że nie da się nas zastąpić. I, że to jednak my ponosimy najwyższą moralną i etyczną odpowiedzialność. I zdajemy sobie sprawę z takiej roli. My to wiemy, szkoda, że tak mało wśród społeczeństwa chce to wiedzieć.

Reklama

Całość wywiadu będzie można przeczytać w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.

rad

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości