Reklama

Musi udowodnić, że był synem...

04/08/2015 13:04
Śmierć najbliższej osoby, choćby nawet spodziewana, zawsze jest momentem, kiedy wali się cały świat. A przecież to nie jest koniec, ale dopiero początek ziemskich spraw, z którymi trzeba się uporać. Rachunki, odpisy, pogrzeb, to i dużo więcej trzeba ogarnąć w chwili, gdy chciałoby się tylko usiąść, uronić łzę nad ulotnością życia i powspominać zmarłego.
Pan Włodzimierz stracił swoją ukochaną mamę w połowie lipca. Wcześniej był opiekunem dorosłej osoby, czyli mama była całkowicie zdana na jego pomoc. Przebywał z nią przez cały czas, patrzył jak chorowała, a potem jak odeszła do lepszego świata. Nawet nie spodziewał się, że jej śmierć może tak dramatycznie zmienić jego życie.
– Nie byliśmy bogaci, z trudem się utrzymywaliśmy na powierzchni, często brakowało nam pieniędzy, ale tak razem klepaliśmy biedę, bo mieliśmy siebie i to było najważniejsze. Kiedy po długiej chorobie, podczas której przez ostatnie lata nie wstawała już z łóżka, mama odeszła, zostałem sam. Mieliśmy wspólne gospodarstwo domowe, byłem zameldowany w wydawało się naszym wspólnym mieszkaniu, teraz kłopoty spadają na mnie z każdej strony, nie wiem, jak sobie poradzę – mówi.
Żeby zorganizować pogrzeb, musiał się zapożyczyć. Potem skrzętnie zebrał wszystkie rachunki, wypełnił wniosek i poszedł do ZUS.
– Tam pani urzędniczka zaczęła przeglądać papiery i niemal od razu poinformowała mnie, że chyba nie dostanę zasiłku. Najpierw muszę udowodnić, że mama była moją mamą, bo mam inne nazwisko. Nieważne, że to jest jej panieńskie – dodaje. Jol.




Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości