W niedzielne popołudnie w Borowiczkach niespodziewanie zjawiła się „Królowa” i jej wyjątkowa świta, składająca się z Moto Dawców Uśmiechu. Swoim przyjazdem na motocyklach zrobili sporo zamieszania. I o to właśnie chodziło.
Grupa przyjechała prosto z Bydgoszczy, specjalnie do 36-letniego Ernesta. Jest on osobą niepełnosprawną. Cierpi na dziecięce porażenie mózgowe i jeździ na wózku inwalidzkim. Całkowicie zależny jest od swojej mamy. We dwójkę próbują sobie poradzić z przeciwnościami losu, których nie brak każdego dnia. Jest jedna rzecz, która sprawia, że Ernest nagle ożywa, a uśmiech nie schodzi mu z twarzy. To właśnie motocykle. – Gdy tylko słyszy silniki motocykli, najchętniej wyszedłby z wózka – opowiada matka, Hanna Gromunt.
No i teraz wyobraźmy sobie, co się działo z Ernestem, gdy usłyszał, że przyjechało specjalnie do niego, pod dom, całe motocyklowe towarzystwo. Ogólnie zrobiło się spore zamieszanie. Przyszło wielu znajomych i sąsiadów. Motocykliści chętnych zabierali na krótkie przejażdżki. Ernest w podziękowaniu za tak miłą niespodziankę i odwiedziny wręczył „Królowej” kwiaty.
„Królowa” to pseudonim Agnieszki Król. W Bydgoszczy prowadzi nieformalną grupę Moto DawcówUśmiechu. Wszystko zaczęło się od akcji Moto Mikołaje. Przypomnijmy, co roku w okresie świąt Bożego Narodzenia motocykliści skrzykują się w swoich miastach i organizują paczki świąteczne dla dzieci. – W Bydgoszczy jest podobnie. Ale chcieliśmy robić coś więcej niż tylko jedną akcję na rok. Z kolegą powołaliśmy więc grupę Moto Dawców Uśmiechu – tłumaczy Królowa.
Jest bowiem jakaś siła w motocyklistach, że wzbudzają ogólne zainteresowanie, a na twarzach dzieci wywołują uśmiechy. Agnieszka postanowiła wraz ze znajomymi wykorzystać ten potencjał. Obok akcji Moto Mikołaje organizuje też na Wielkanoc Moto Zające, włącza się w WOŚP i Szlachetną Paczkę. Uczestniczy w festynach, gdzie prowadzone są datki na leczenie dzieci. Odwiedza Domy Dziecka i szpitale, w których zostawia dzieciom maskotki. Zając Franek do przytulania poprawia humory milusińskim, gdy wokół brakuje najbliższych.
Moto Dawcy Uśmiechu to przy okazji sposób na łamanie pewnych obiegowych stereotypów, że motocykliści to dawcy... narządów. – Wcale nimi nie są. Po wypadku z motocyklisty raczej nic nie nadaje się do przeszczepu. Zdecydowanie jesteśmy dawcami uśmiechu – podkreśla.
Jak to się stało, że Bydgoszcz trafiła do Ernesta z Borowiczek? Rok temu, w grudniu do Moto Dawców Uśmiechu trafił e-mail od siostry Ernesta, że jej brat jeździ na wózku inwalidzkim i ponad wszystko uwielbia motocykle.
– Informacja trafiła do nas za późno, byśmy mogli przyjechać. Poprosiliśmy o pomoc Macieja Kusińskiego. Co roku w Płocku organizuje akcję Moto Mikołaje – opowiada Agnieszka. Płock stanął na wysokości zadania. Zorganizował paczkę dla Ernesta i wraz z ekipą 200 przebranych za Mikołajów motocyklistów przyjechało do Borowiczek. – Tak to właśnie z motocyklistami jest. Nie musimy się znać, by sobie nawzajem pomagać, czy to na drodze, gdy popsuje się sprzęt, czy to w innej sytuacji. Za to bardzo dziękujemy płocczanom. Ernestowi też obiecaliśmy, że kiedyś do niego przyjedziemy i właśnie dotrzymaliśmy słowa – mówi „Królowa”.
A było ciężko. Po drodze ekipę z Bydgoszczy zmoczył deszcz, a czarne koty rzucały się pod koła. Na szczęście wszyscy dotarli szczęśliwie. Bydgoszczanie przekazali Ernestowi plakaty z motocyklami, które będzie mógł powiesić u siebie w pokoju, no i zająca Franka do towarzystwa. – Motocykliści, którzy nas odwiedzili i w grudniu, i teraz we wrześniu to wyjątkowi ludzie o ogromnych sercach. Bardzo im wszystkim dziękujemy i pozdrawiamy serdecznie! – mówi Hanna Gromunt.
Przy okazji spotkania w Borowiczkach motocyklistom z Bydgoszczy udało się spotkać z motocyklistami z Płocka, którzy wsparli ich w grudniu. No i zaczęło się. Okazało się, że środowiska oddalone od siebie o kilkaset kilometrów mają podobne pomysły i jednakowo dużą chęć do działania. Szykuje się więc płocko-bydgoska motocyklowa współpraca. – Moto Mikołaje to akcja, nad którą pracujemy całym rokiem. Ruszyły już w Płocku przygotowania do tegorocznej edycji. Z Bydgoszczą chcemy jednak połączyć siły w innych kwestiach. Przyświeca nam jeden cel – pozytywny wizerunek motocyklisty i jego bezpieczeństwo na drodze. To temat ważny dla nas wszystkich, więc granice miast nie mają znaczenia, a im szerzej się o tym mówi, tym lepiej – mówi płocki motocyklista Maciej Kusiński. Jest również jednym z pomysłodawców akcji „Płock Miasto Przyjazne Moto”.
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze