Reklama

Miss Mućka na wybiegu

07/06/2006 20:10
Musi mieć lekko uchylony zad, pięknie osadzone i wysoko położone wymię, wyraźnie zaznaczone wiązadła oraz dobre ułożenie strzyków. To już prawie gwarantuje krowie zdobycie tytułu championki. Do pełni sukcesu brakuje jeszcze odpowiedniego przygotowania, by na wybiegu posłusznie szła przy nodze gospodarza. To już jednak wyzwanie nie lada! – Człowiek lubi urozmaicenie. Raz zje pomidorek z serkiem, a raz wędlinkę. Krowa jest stała w swoich upodobaniach i trudno jej się przestawić ze swobodnego chodzenia po łące na posłuszne podążanie za hodowcą – twierdzi Stanisław Lemanowicz z Brzechowa w gminie Drobin. Stąd, żeby z krową pokazać się na wystawie, trzeba trenować, przywiązując wcześniej zwierzę do ciągnika!
Takie oswajanie z “uprzężą” trwa zazwyczaj 2-3 tygodnie i wcale nie gwarantuje sukcesu. Przekonali się o tym wystawcy na IV Regionalnej Wystawie Zwierząt Hodowlanych, która odbyła się w dniach 3-4 czerwca w Sierpcu. W tym roku stawka była tu wyjątkowo wyrównana, a wybór sędziów szczególnie trudny. Kilkakrotnie prosili wystawców o zaprezentowanie swoich zwierząt.
Nie obyło się bez przymusowych postojów i nagłych krowich wierzgnięć i podskoków. W końcu udało się nawet pretendentki do tytułu najpiękniejszej krowy mlecznej ustawić w równym rzędzie, za czym również poczciwe krasule nie przepadają.
Choć tym razem Myzia 1 i Myzia 2 Stanisława Lemanowicza nie zyskały najwyższych laurów, to jest on przekonany, że to tylko kwestia czasu. – Warto się było pokazać. W ten sposób rośnie prestiż hodowcy – zaznacza. Gospodarz uprawia 42 hektary ziemi. Ma 34 sztuki bydła. Zamieszkują oborę wolnostanowiskową, pobudowaną 2 lata temu za 500 tys. zł. Warto było zainwestować, gdyż wydajność jego krów pozwala na zajęcie 5 miejsca w powiecie płockim. – Są sztuki, które dają do 12 tys. litrów mleka rocznie
– zaznacza z dumą hodowca. Mleko trafia do Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Sierpcu i nigdy nie zdarzyła się żadna wpadka. Syn pana Stanisława kończy właśnie kierunek rolniczy w Zespole Szkół w Górach. W przyszłości będzie gospodarzem. Na razie jednak połowa obowiązków spada głównie na żonę. – Kobieta w gospodarstwie musi godzić wszystko. Znaleźć czas na dom, obrządek, udój ranny i wieczorowy – tłumaczy pani Lemanowicz. Każdy dzień zaczyna się dla niej o godz. 5.30. Jednak na nic nie narzeka. – To wszystko kwestia przyzwyczajenia, choć czasem czujemy się trochę uwiązani. Nie można zrobić sobie wolnego i zostawić gospodarstwa.
Gospodarze z Brzechowa twierdzą, że dobrze się stało, iż zajęli się hodowlą bydła. Jest to opłacalne, a wkrótce może się okazać jeszcze bardziej dochodowe. - Jeżeli Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej to w przyszłości będziemy tam eksportować jałówki, a nie do Niemiec. Nie będzie problemu z kwotami mlecznymi – zaznaczają.
Krowy i krówki
– Żeby wziąć udział w czerwcowym konkursie, cieliczki muszą być urodzone w marcu – mówi Małgorzata Kwasiborska z Bogurzynka koło Mławy. Jej synowie 9-letni Patryk i 10-letni Sebastian na wybiegu paradowali z Graną i Minerwą. To na wystawie przywilej dla dzieci. Krowy mleczne po I, II i III laktacji prezentują już dorośli. Chłopcy intensywnie przygotowywali się do wystawy. Nie każdy cielak chce chodzić za człowiekiem. Grana i Minerwa były jednak przyjaźnie nastawione, choć trochę stremowane muzyką i tłumem ludzi.
– Do wystawiania moich cieliczek namówił mnie zootechnik i selekcjoner bydła mlecznego. Stwierdził, że są ładne – mówi pani
Małgorzata. Wystawiała swoje zwierzęta także w ubiegłym roku. Impreza bardzo się jej spodobała. Ma 30 hektarowe gospodarstwo.
Od lat prowadzi chów bydła. Doskonale zna ich przyzwyczajenia.
– Głównie ja chodzę przy nich, więc gdy wchodzę do obory, reagują na mój głos i zaczynają muczeć. W przypadku męża tak nie robią – opowiada Małgorzata Kwasiborska.
Zdradza też, że każda cieliczka dostaje imię po matce, stąd pojawiają się na wystawie tajemnicze numerki przy każdym imieniu krowy. O swoje cieliczki dba nie tylko na wystawie. – Jeśli cielak jest zadbany i ma odpowiednią higienę, to rozwija się prawidłowo. Musi więc dostać odpowiednie preparaty, paszę pełnoporcjową oraz do pół roku mleko proszkowe. To daje efekty i
dobrą kondycję. Inaczej cielak nie urośnie – tłumaczy.
Regionalna Wystawa Zwierząt Hodowlanych jest znaczącą imprezą na Mazowszu. W tym roku patronował jej minister rolnictwa i rozwoju wsi. Prezentowane było tu bydło ras mlecznych z powiatu ciechanowskiego, żuromińskiego, płońskiego, mławskiego, płockiego, gostynińskiego i sierpeckiego. Do konkursu stanęło dodatkowo 12 cieliczek. Wystawiane było też bydło ras mięsnych i mięsa krzyżówkowego oraz trzoda chlewna. Obok wybiegów rozbiły się kramy targów rolniczych. Nie zabrakło Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej z Sierpca.
– Z naszego regionu mamy największych wyselekcjonowanych odbiorców, od których mleko spełnia ścisłe parametry potrzebne do produkcji – mówi Mirosław Kordulasiński z Działu Marketingu OSM Sierpc. Jednak na wystawie przedstawiciele spółdzielni mogli się spotkać nie tylko ze swoimi dostawcami mleka, ale też odbiorcami sera. Dobry smak sera Królewskiego i Serka Capri typu włoskiego znany jest w całej Polsce. Z kolei lokalnie możemy doceniać walory smakowe serów Smakosz i Kasztelan. To wszystko oczywiście z najlepszego mleka prosto od mazowieckiej krowy.
Tegoroczna wystawa po raz pierwszy miała charakter dwudniowy. Zmyliło to trochę stałych bywalców, przyzwyczajonych jedynie do niedzielnych spotkań. Na osłodę, głównie dla wystawców towarzyszących imprezie targów rolniczych, zaniepokojonych nieco mniejszą sobotnią frekwencją, musiały wystarczyć... krówki, czyli słodkie cukierki, których również nie zabrakło w Sierpcu.
Blanka Stanuszkiewicz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości