Reklama

Misie, misie wesołe misie

05/03/2013 08:34
Zwyczajowo z końcem lutego, ewentualnie na początku marca, pojawiają się w prasie informacje, iż idzie wiosna, bo w Bieszczadach przebudziły się pierwsze niedźwiedzie brunatne. Zaraz też leśnicy ostrzegają, że świeżo po obudzeniu, wychudzone i głodne miśki są w podłym nastroju. Mając zaś na uwadze doniesienia amerykańskich uczonych o ich wielkiej inteligencji, nieobliczalności i pamiętliwości oraz wiedząc również, że mają świetny słuch i węch, za to nieco gorszy wzrok, zawsze szybko schodźmy im z drogi. Taki przygodnie napotkany miś gotów nas jeszcze pomylić ze Zbyszkiem z Bogdańca (bohater powieści „Krzyżacy”). Młodzian ten zabił swego czasu przedstawiciela tego gatunku, aby uleczyć z ran swego stryja. Dzisiaj już nie musimy jak ów Zbyszko staczać walk o zdrowie w dzikiej, dziewiczej puszczy, a jedynie w dżungli współczesnej służby zdrowia. W obu przypadkach działają te same prawa natury, zawsze wygrywa silniejszy. W celu zwiększenia naszych szans warto posilić się niedźwiedzimi łapkami, mimo że te proponowane są jedynie ich atrapami, może i od nich przejdzie na nas siła tych potężnych zwierząt. W dawnej Polsce prawdziwe niedźwiedzie łapy były przysmakiem, teraz jednak pozyskanie ich jest niemożliwe, gdyż zwierzęta te są chronione.

Niedźwiedzie łapki (przepis na te ciasteczka pochodzi z Czech)
Skład:

1,5 szklanki mąki;
1 kostka masła (ewentualnie 200 g margaryny);
100 g mielonych orzechów włoskich;
1 szklanka cukru pudru;
1 jajko;
1 łyżeczka proszku do pieczenia;
1 łyżka kakao;
0,5 łyżeczki cynamonu;
szczypta soli.

Wykonanie:
Mąkę, kakao, mielone orzechy, cynamon, cukier oraz proszek do pieczenia przesiewamy do miski. Na patelni roztapiamy masło. Po przestudzeniu dodajemy je wraz z jajkiem do wcześniej przygotowanych sypkich składników. Wyrabiamy ciasto, które na stolnicy posypanej mąką rozwałkowujemy na grubość ok. 5 mm. Z ciasta wycinamy foremkami ciasteczka i pieczemy ok. 12 minut w temperaturze 180 st. C. Ciasteczka te przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.


W dzisiejszych czasach, co i rusz ma miejsce renesans starych „sprawdzonych” metod leczenia. Wówczas to ożywają historie o cudownym działaniu gęsiego smalcu, psiego sadła czy też kociej skóry (jeszcze najlepiej na tym wychodzą koty, gdyż skóra ich może pozostać na kocie, a też działa). Drzewiej w medycynę ludową zaangażowanych było znacznie więcej zwierząt, w tym i misie. W opublikowanym w 1689 roku dziele Jakuba Haura pt. „Skład albo skarbiec znakomitych sekretów ekonomii ziemiańskiej” (praca ta była dedykowana królowi Janowi III Sobieskiemu), możemy wyczytać takie mądrości: otóż niedźwiedzia żółć leczy niemoc i paraliż, oko przewieszone przez lewe ramie chorego uśmierza febrę, a sadło – bieli włosy, leczy przepuklinę, parchy oraz naprawia pamięć. Podczas „zażywania” misia należy szczególnie uważać na mózg, bowiem zjedzenie go powoduje odejście od rozumu i szaleństwo. Z powyższych zaleceń niezbicie wynika, że lepiej nie zażywajmy ich bez uprzedniego skonsultowania się z lekarzem bądź farmaceutą.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
fot. Piotr Chudzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości