Zwyczajowo z końcem lutego, ewentualnie na początku marca, pojawiają się w prasie informacje, iż idzie wiosna, bo w Bieszczadach przebudziły się pierwsze niedźwiedzie brunatne. Zaraz też leśnicy ostrzegają, że świeżo po obudzeniu, wychudzone i głodne miśki są w podłym nastroju. Mając zaś na uwadze doniesienia amerykańskich uczonych o ich wielkiej inteligencji, nieobliczalności i pamiętliwości oraz wiedząc również, że mają świetny słuch i węch, za to nieco gorszy wzrok, zawsze szybko schodźmy im z drogi. Taki przygodnie napotkany miś gotów nas jeszcze pomylić ze Zbyszkiem z Bogdańca (bohater powieści „Krzyżacy”). Młodzian ten zabił swego czasu przedstawiciela tego gatunku, aby uleczyć z ran swego stryja. Dzisiaj już nie musimy jak ów Zbyszko staczać walk o zdrowie w dzikiej, dziewiczej puszczy, a jedynie w dżungli współczesnej służby zdrowia. W obu przypadkach działają te same prawa natury, zawsze wygrywa silniejszy. W celu zwiększenia naszych szans warto posilić się niedźwiedzimi łapkami, mimo że te proponowane są jedynie ich atrapami, może i od nich przejdzie na nas siła tych potężnych zwierząt. W dawnej Polsce prawdziwe niedźwiedzie łapy były przysmakiem, teraz jednak pozyskanie ich jest niemożliwe, gdyż zwierzęta te są chronione.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze