Reklama

Mieszkańcy kontra administrator

27/04/2011 07:29
Po trzynastu latach zarządzania mieszkańcy osiedla w Rempinie odwołali zarządzającą nim administratorkę. Przyszłość osiedla postanowili wziąć w swoje ręce. – Mamy dość niejasności, nieporozumień i rosnących długów. Z ich powodu nie możemy już spać po nocach – mówią. Zaczęli od powołania nowego, pięcioosobowego zarządu. Teraz przed nimi wyprowadzenie zadłużenia, tak by w nowym sezonie nie musieli już siedzieć w swoich mieszkaniach przy zimnych kaloryferach i bez szansy zakupu opału. Odwołana administratorka zarzuty odpiera. A o całej sytuacji mówi: – To jest niesprawiedliwa ocena. Ale mieszkańcy muszą sami zmierzyć się z trudem zarządzania, przy tak ogromnych kosztach, by zobaczyć, jak trudno się funkcjonuje. Wywołując ten konflikt, najwięcej krzywdy zrobili sami sobie.
Cała sprawa i awantura wokół kotłowni oraz pieniędzy potrzebnych na zakup opału i rosnącego z tego powodu długu dojrzewała od kilkunastu miesięcy. Burza wybuchła przed kilkoma tygodniami. Wtedy, gdy zdesperowani i rozgoryczeni lokatorzy postanowili rozstać się z dotychczasowym administratorem i powołać nowy zarząd. Kilkudziesięciu uczestników zebrania (54 na 464 mieszkających w ośmiu blokach) podjęło decyzję, że przewodniczącym nowego zarządu zostanie Zygmunt Kowalik (przyp. red. radny gminny). Po czterech dniach (16 marca) od jego wyboru dotychczasowa administrator wywiesiła kartkę informującą, że zamyka kotłownię osiedlową w Rempinie. Zdumieni i zszokowani lokatorzy czytali, że powody takiej decyzji są trzy: zadłużenie, brak opału, brak środków finansowych. A o tym, co dalej, ma już zdecydować nowy zarząd.
Do sprawy powrócono na zwołanym za kilka dni zebraniu. Administrator osiedla Teresa Jankowska na pytania lokatorów, dlaczego zamknęła kotłownię, oświadczyła, że jest to następstwem powołania zarządu wspólnoty mieszkaniowej Rempin przez Zygmunta Kowalika. Taki dopisek zresztą umieściła na ogłoszeniu informującym o zamknięciu kotłowni podczas zebrania odbywającego się w dniu 18 marca.
Zdumieni lokatorzy pytali, czy to w końcu z powodu braku pieniędzy, czy wyboru nowego zarządu siedzą w zimnych mieszkaniach? Sprawa zawisła, ale grzać trzeba było. Nowy zarząd musiał na kredyt ratować się zakupem węgla. Ale u zupełnie nowych dostawców. Bo u dotychczasowych był dług. – Pani administrator pytała nas, jakim prawem dowiadujemy się, jakie jest zadłużenie u dostawców. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że u trzech dostawców wynosi ono około 117 tys. zł. To nie są sprawy bieżące, proszę pani. Czy my nie mamy prawa wiedzieć? Czujemy się skrzywdzeni, oszukani. Ostatnie rozliczenie z kotłowni było dwa lata temu – mówi Zygmunt Kowalik, przewodniczący zarządu wspólnoty osiedlowej w Rempinie. Dodaje, że dziś konto wspólnoty w banku jest puste. A średnio wpływów z czynszów jest miesięcznie około 25 tysięcy zł.

Bez podwyżki
ani rusz

Kiedy już po powołaniu nowego zarządu rozmawiamy z Teresą Jankowską, zaznacza, że proponowała podwyżkę już wcześniej, bo w lutym. Konkretnie na zebraniu w dniu 14.02.2011 r. – Na 81 lokali przyszło 12 osób i nie wyrażali zgody na podwyżkę co. Chcę nadmienić, iż po podliczeniu sezonu grzewczego od lipca 2010 do grudnia 2010 – saldo na kotłowni wyniosło minus 23.000 zł. Pytam – kto ma tę różnicę dołożyć? Ja ze swoich nędznych groszy? Mieszkańców to nie interesowało. Z roku na rok było coraz gorzej. W roku 2009 spłata miału trwała do 19 listopada za poprzedni sezon grzewczy, natomiast w roku 2010 do 20 października. Pytam – przy rosnących kosztach kotłowni, bez podwyżek i przy rosnących zadłużeniach Wspólnot Mieszkaniowych – jak utrzymać kotłownię? Przykładem może być Wspólnota Mieszkaniowa nr 1 – zadłużenie wynosi ok. 18.000 zł.
Lokatorzy zdają sobie sprawę, że kosztowny jest wywóz śmieci, energia i woda. – Nasza poprzednia administrator nie interesowała się kompletnie niczym. W ostatnim czasie niewiele było napraw – mówią. – Prosiliśmy, aby okno nam wymienić, to słyszymy zawsze jedno: nie mam pieniędzy. Zwykłego malowania klatki nie można się doprosić. Jak przyjechała karetka pogotowia, to lekarz pytał, kto tu mieszka, taki smród i brud był. Teraz to jakoś jeszcze wygląda, po dziesięciu latach doprosiliśmy się odmalowania.
Uważają, że administratorka niczego im nie zaproponowała, aby jakoś to zadłużenie razem zmniejszać. – Przez sześć lat, jak ja tu mieszkam po córce, to zrobiła nam tu kawałek światła od piętra do góry, wymalowała klatkę i zrobiła daszek nad drzwiami. Przez sześć lat. A płaci się co miesiąc. W ciągu roku nic się nie dzieje. I nie ma pieniędzy na remont, na koncie podobno jest kilkanaście zł – mówi jedna z mieszkanek osiedla.
Odnosząc się do tych zarzutów, Teresa Jankowska mówi: – Jeśli chodzi o remonty bloków, to od roku 1998, gdy podjęłam pracę, przy minimalnych stawkach na fundusz remontowy – 0,40 zł/m2, później 0,60 zł/m2, wykonywałam w każdym bloku szereg remontów (elewacje na bloku nr 1, 2, 3; dachy; kominy; malowanie klatek schodowych; wymiana drzwi i okien; wymiana instalacji elektrycznej; usuwanie awarii; koszenie na bieżąco trawy i żywopłotu). Zdarzało się również tak, że wymuszano na mnie pewne remonty. Przykładem jest Wspólnota Mieszkaniowa nr 1, gdzie koszty elewacji przewyższały kilkakrotnie wpływy z funduszu remontowego i musiało upłynąć kilka lat, aby nakłady się zwróciły.

A my wiemy swoje

Mieszkańcy jednak nie są przekonani i przedstawiają swoje racje. – My za wszystko płacimy. Sobie pensję liczy po 30 groszy z metra i 40 gr z kotłowni. To w sumie 70 gr na 6000 metrów. To pani policzy, ile jest. A czynsze płacimy. Zaległości nie są jakieś drastyczne, aby wpływały na sytuację, którą mamy i takie długi. Przez cały rok na kogo my płacimy?
Ile wynosi stawka za zarządzanie? Teresa Jankowska mówi, że to żadna tajemnica. – Moja stawka za zarząd wynosi 0,30 zł/m2. Jest ona najniższa, bowiem średnia kształtuje się w granicach 0,50 zł/m2. A jeśli chodzi o administrowanie kotłownią, to od roku 2004 pracowałam za 0,20 zł/m2 na jednej kotłowni, a na drugiej za 0,40 zł/m2. Przyczyną takiej różnicy był fakt, iż w 2005 roku byłam zmuszona wymienić piec z olejowego na miałowy (w tej chwili, przy obecnej cenie oleju opałowego, stawka za to musiałaby wynosić ok. 10 zł/m2).
Dziś lokatorzy zastanawiają się, jak można starszych ludzi, rodziny z małymi dziećmi zostawić bez ogrzewania. – Jakie mieliśmy wyjście? Na kredyt nowy zarząd zakupił węgiel. Przecież temperatury są poniżej zera. A na zebraniu pani Jankowska oświadczyła, że gdyby nie nowy zarząd i pan Kowalik, to by nam ciepła nie zabrała. Pewnie, a dług by rósł. Proszę pani, rano zbierała pieniądze za czynsz, a za godzinę wywieszała kartki, że bierze natychmiastowe zwolnienie z pracy. To dlaczego od nas brała pieniądze? Kto mądry, to nie płacił. Chciała odejść, mogła zarząd wezwać i powiedzieć: „Nie chcę z wami pracować. Ja chcę się rozliczyć, szukajcie sobie kogoś innego”. Ale nie tak, że kartkę przyjść wywiesić, bez ogrzewania, bez niczego bez kawałka węgla na placu. Ludzie!
Była już dziś administrator osiedla, komentując całą sytuację, mówi, że o wiele rzeczy posądzana jest przez mieszkańców osiedla niesłusznie. – Tę umowę powinnam wypowiedzieć już jesienią, kiedy nie chcieli zgodzić się na proponowaną przeze mnie podwyżkę kilkudziesięciu groszy na metrze. Przy tak drastycznie rosnących cenach za tonę miału, kosztach obsługi, my od lat pozostawaliśmy przy takiej samej stawce czynszu. Nie chciałam się kłócić z mieszkańcami, chciałam ludzi ogrzać. Ale z roku na rok było coraz gorzej, bo wiadomo – wszystko drożeje. Sezon grzewczy trzeba było wydłużać.
Wracając do feralnej kotłowni, która była początkiem całej konfliktowej sytuacji w Rempinie, Teresa Jankowska w rozmowie z nami mówi, że rozliczenie każdego sezonu grzewczego odbywa się za okres od 1 lipca do 30 czerwca następnego roku, w związku z tym opłaty za centralne ogrzewanie naliczane są przez cały rok i w kwietniu na każdej kotłowni jest zadłużenie za miał. – To jest normalne. W latach 2004 – 2010 sezon grzewczy trwał od września do maja i nigdy nie było takiej sytuacji, jaka jest teraz, że nie jest palone, gdyż nie ma miału. Temperatura w mieszkaniach sięgała do 25 stopni (przy 21 stopniach mieszkańcy twierdzili, że jest za zimno). Bywało, że w czerwcu dzwonili, żeby im palić – mówi Teresa Jankowska.
W roku 2002, gdy kotłownia była administrowana przez Agencję Nieruchomości Rolnych, kalkulacja kosztów wykonana przez ANR wynosiła 2,98 zł/m2, w tym czasie stawka obowiązywała 2,70 zł/m2. – Ja, przejmując kotłownię w 2004 roku, przy tej stawce prowadziłam kotłownię do roku 2007. Mieszkańcom trudno zrozumieć, że koszty utrzymania kotłowni to nie tylko zakup miału (cena miału w 2004 roku wynosiła 250 zł/t, natomiast od roku 2010 wynosi 500 zł/t). Są również inne koszty, takie jak energia elektryczna, ZUS, podatek, emisja, koszty usuwania awarii i bieżących napraw, utrzymanie palaczy (na zebraniu w dniu 14.02.2011 r. zaproponowano płace dla palaczy w wysokości 600 zł miesięcznie za 360 wypracowanych godzin) – przedstawia finansowe szczegóły sprawy Teresa Jankowska.
Dodaje, że mimo decyzji lokatorów lata współpracy z dostawcami pozwalały jej wynegocjować dobre ceny za tonę miału (do jednej kotłowni potrzeba go około 200 ton) i dogodne terminy płatności za towar. – Płaciłam za tonę po 480 zł, teraz nowy zarząd zapłaci ponad 500 zł za tonę i musi być płatność od razu. Od stycznia przyszłego roku wzrośnie akcyza i ceny pójdą jeszcze w górę. Już nie jest łatwo utrzymać się, a będzie jeszcze trudniej. Ale nowy zarząd sam musi przekonać się, jak trudno funkcjonować w takich realiach – podsumowuje Teresa Jankowska. – Dla siebie tych pieniędzy nie brałam.
Przewodniczący nowego zarządu Zygmunt Kowalik dodaje, że owszem od nowego sezonu grzewczego należy spodziewać się podwyżek za tonę miału. – Już rozmawialiśmy z dostawcami opału w tym temacie, podano nam ceny. Będziemy musieli sobie poradzić.
Teresa Jankowska, która zarządza kilkoma innymi wspólnotami, mówi, że w innych nie ma tego rodzaju problemów, a wspólnoty same przygotowują propozycje podwyżek, aby nie było podbramkowych sytuacji jak w Rempinie. Wszystko działa sprawnie, nawet przy wydłużonych sezonach grzewczych. – Nie rozumiem oszczerstw, jakie przedstawiają mieszkańcy osiedla. To oni mnie wykorzystywali przez tych kilka lat, na koniec miesiąca salda w raporcie kasowym były minusowe, tak jest też obecnie. Jej zdaniem już w tej chwili należy wykazać się dużą operatywnością, aby pospłacać zadłużenie za miał i przygotować się do przyszłego sezonu grzewczego, gdyż ceny miału od stycznia 2012 r. ze względu na podatek akcyzowy wzrosną o ok. 200 zł na tonie.
– Od roku 1998 godnie pracowałam dla tego osiedla i ponad program wypełniałam swoje obowiązki. Jestem osobą kompetentną i mam wymagane uprawnienia, o czym świadczą dokumenty. Jestem dumna z tego, jak wygląda osiedle, przy stawkach opłat, jakie obowiązywały we Wspólnotach Mieszkaniowych – podsumowuje swoją kilkunastoletnią pracę dla osiedla w Rempinie
5 kwietnia nowy zarząd złożył do prokuratury doniesienie o podejrzeniu przestępstwa defraudacji środków finansowych zebranych od lokatorów ośmiu bloków.
Teresa Radwańska-Justyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości