Reklama

Mężczyźni nie boją się igły?

02/08/2006 13:40
20-letni Jarek sam nie wie, co go podkusiło, by wsiąść na crossówkę kolegi. Nie umiał jeździć. Motocykl wyrwało razem z nim kilka metrów w powietrze. Chłopak połamał żebra, miał obrażenia płuc. W szpitalu na Winiarach lekarze nie dawali zbyt dużych szans, że nerka zacznie pracować. Przez kilka dni podawali mu krew. Na szczęście była ona dostępna. Z kolei pani Jadwiga od dwóch lat walczy z chorobą nowotworową. Z każdym miesiącem walka jest coraz bardziej nierówna. Lekarze robią, co mogą. Podanie krwi wzmacnia pacjentkę. Jeśli jej organizm jeszcze trochę powalczy, będzie operowana.
To tylko dwa dość drastyczne przypadki, kiedy krew ratuje życie. Tymczasem codziennie z Banku Krwi upływa wartkim strumykiem litrami. Potrzebna jest do zabiegów szpitalnych. Można spodziewać się sytuacji, że planowana operacja zostanie przesunięta na późniejszy termin. Wystarczy, że oddział terenowy w Płocku nie będzie miał gwarantowanych rezerw. Chirurg, przewidując duże ryzyko krwawienia śródoperacyjnego nie zaryzykuje życiem pacjenta.
To całkiem realne zagrożenie. Są wakacje. Wypadków na drogach jest coraz więcej. Chorych nie ubywa, w przeciwieństwie do honorowych dawców krwi. Płocki punkt Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa narzeka na mniejszą niż zwykle ilość chętnych do oddania krwi. A innego sposobu na jej pozyskanie nie ma.
– Zdarzają się dni, kiedy przychodzi do nas po 10 osób. To skutkuje sytuacją napięciową. Rozważamy i podejmujemy trudne decyzje zabezpieczenia planowych przetoczeń krwi – tłumaczy Sabina Kańtoch, szefowa Oddziału Terenowego, Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Płocku.
Na szczęście przed weekendami, kiedy istnieje największe zagrożenie choćby wypadkami komunikacyjnymi, w punkcie przy ulicy Medycznej 19 frekwencja sięga powyżej 35 osób.
Takie wahania nie są jednak wskazane. Potrzeby oddziałów szpitali miejskiego i wojewódzkiego są stałe, ale też nieprzewidywalne.
– Zabezpieczamy oddziały do planowych przetoczeń, do przetoczeń ze wskazań życiowych, jak również ratujących życie. Musimy mieć na uwadze wszystkie zagrożenia. Apelujemy do mieszkańców Płocka o zgłoszenie się do oddziału terenowego celem oddania krwi honorowo do celów leczniczych – nalegają pracownicy płockiego centrum krwiodawstwa.
Krewniacy i nie tylko
Krew może oddać każdy po 18 roku życia. Trzeba być jednak zdrowym i w dobrej formie psychicznej oraz nie przyjmować żadnych leków.
– Każda donacja dodana do naszego zbioru, stwarza większe bezpieczeństwo lekarzom pracującym w oddziałach szpitalnych i zwiększają dostępność do preparatów krwi, które tutaj produkujemy – przekonuje Sabina Kańtoch.
Warto w tym miejscu dodać, że nie ma szczególnie pożądanej grupy krwi. Życie bowiem samo pisze scenariusz. – Za chwilę na oddziały w szpitalach trafi czterech jednoimiennych pacjentów tej samej grupy i będą biorcami. Nie wiadomo, czy będziemy w stanie w 100% wszystkich zabezpieczyć.
Płocki Bank Krwi stara się panować nad sytuacją.
– Jeżeli każdego dnia zabezpieczamy w trybie uzgodnionym potrzeby oddziałów oraz sprowadzamy krew do nagłych przypadków, tzn. wykonujemy swoje zadanie. Jesteśmy zobligowani do dobrej współpracy z lekarzami oddziałów i oni są zobligowani do współpracy z nami. Musi to być współpraca racjonalna, logiczna, pełna zrozumienia i ze wzajemnym poszanowaniem sytuacji, że krew to nie jest produkt farmaceutyczny, który się wytwarza w trybie fabryki. Jest za to wypadkową zjawisk oddawania krwi, w chwili obecnej utrudnioną przez okres wakacyjny – tłumaczy szefowa płockiego Centrum Krwiodawstwa.
Dla wszystkich najważniejsze jest życie i zdrowie pacjenta. W sytuacjach ekstremalnych krew sprowadzana jest z innych oddziałów terenowych. Aczkolwiek jest to zawsze wynik kompromisu i możliwości. Przede wszystkim ważny jest czas, w jakim krew trafi do pacjenta. Ale jeśli chory ją dostanie, to warto pomyśleć, żeby ją też oddać.
– W okresie kiedy członek rodziny jest chory i wymaga leczenia operacyjnego, gotowość najbliższych do zgłoszenia się do placówki i oddania krwi do ceków leczniczych jest zjawiskiem jak najbardziej pożądanym – dowiadujemy się w Banku Krwi.
Nie musi być to ta sama grupa, którą ma biorca. Ważne, żeby donacje, które będą przeznaczone do przetoczenia, były potem uzupełnione w banku krwi na naszym terenie.
Oprócz takich sytuacji wspierania rodzinnego, istotne jest tradycyjne honorowe krwiodawstwo. Rodzi się ono na kanwie dojrzałości ludzi do tego, że mogą sami się sprawdzić i pomóc w sposób anonimowy drugiemu człowiekowi.
W roku szkolnym np. wielu uczniów oddaje krew do celów leczniczych. Przoduje tu m.in. młodzież Zespołu Szkół Technicznych, czy Zespołu Szkół Budowlanych. Uczniowie tworzą kluby. Mają licznik oddanej krwi i świadomość, że pomogli. Teraz jednak na uczniów nie ma co liczyć.
– Obecnie krew oddają głównie mężczyźni. Jest znikomy procent kobiet. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni – dodaje Sabina Kańtoch.
Jednorazowo można oddać do 450 ml krwi. Będąc honorowym dawcą możemy liczyć na dzień wolny w pracy i ulgowe przejazdy komunikacją miejską. W szpitalu dostajemy czekolady i soki, pomagające w regeneracji organizmu.
Przede wszystkim mniej lub bardziej świadomie ratujemy ludzi. Wiele nas to nie kosztuje, a chorym często daje przecież życie.

Blanka Stanuszkiewicz

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości