Mało tego, według świadków zdarzenia, 39-latek uderzył córkę w twarz. Dzięki interwencji służb czterolatka znalazła się pod opieką swojej babci.
W miniony piątek, 29 maja, około godz. 16 na ul. Miodowej w Płocku do strażnika miejskiego podbiegł przechodzień.
– Powiedział, że za sklepem spożywczym mężczyzna, który jest prawdopodobnie nietrzeźwy, szarpie małe dziecko. Przypuszczał, że to rodzic dziewczynki – opisywała Jolanta Głowacka, rzeczniczka prasowa płockich municypalnych.
Funkcjonariuszki zastały na miejscu agresywnego mężczyznę, który szarpał za ubranie czterolatkę. – Nie przerwał nawet na widok patrolu. Mężczyzna głośno wyzywał dziecko w języku ukraińskim. Strażniczki natychmiast odseparowały sprawcę od dziecka, osadzając go w radiowozie. Świadkowie zdarzenia twierdzili, że widzieli, jak 39-latek uderzył dziewczynkę w buzię, aż spadły jej na chodnik okulary – dodała Jolanta Głowacka.
Jedna ze strażniczek naprawiła dziecku okulary i wzięła roztrzęsioną czterolatkę na ręce, próbując ją uspokoić.
Strażniczki wezwały policję, aby zbadano trzeźwość opiekuna dziecka i przekazać sprawę zgodnie z kompetencjami do ewentualnego dalszego postępowania. Skontaktowały się także z babcią dziewczynki, ponieważ jej mama była w pracy. Kobieta była trzeźwa, zabrała dziewczynkę do domu.
Jolanta Głowacka dziękuje przechodniom za reakcję na widok bulwersującej sytuacji. – Od razu zareagowali, powiadamiając służby. Taka obywatelska postawa jest godnym naśladowania wzorem, który realnie wpływa na bezpieczeństwo naszej społeczności – podkreśliła rzeczniczka płockiej Straży Miejskiej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze