Mediateka „eMka” Książnicy Płockiej zaprosiła wczoraj na pierwsze z cyklu „Spotkań z kulturą”. Są to organizowane przy współpracy z ORLEN-em wydarzenia, mające na celu przybliżenie płocczanom kultury państw, z których pochodzą pracownicy zatrudnieni przy budowie Kompleksu Olefiny III. Podczas spotkania z prof. Agnieszką Aysen Kaim dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o Turcji – kraju, który często wybierany jest jako cel wakacyjnych podróży. Jak się okazuje, polsko-tureckie koligacje nie są czymś nowym i niezwykłym. Wszak sam Adam Mickiewicz spędził w Stambule ostatnie chwile swojego życia.
Jako wieloletni miłośnik tureckiej kultury i języka z nieskrywanym entuzjazmem wybrałam się na spotkanie do „eMki”. Zanim jednak do niej trafiłam, spotkała mnie duża nieprzyjemność, a mianowicie lektura komentarzy pod tekstem zapowiadającym owo spotkanie na facebookowym profilu jednego z portali internetowych. Ilość hejtu skierowana pod adresem zagranicznych pracowników, organizatorów spotkania i ogólnie całej idei przybliżania kultur państw, z których do Płocka przyjeżdżają pracownicy budujący Olefiny, wywołała we mnie złość, a następnie ogromny smutek – z różnych powodów.
Przede wszystkim nie rozumiem, dlaczego tak wielu osobom nie spodobał się, delikatnie mówiąc, pomysł pokazania mieszkańcom naszego miasta obcych kultur. Czy zadecydował dość prowokacyjnie pokazany w kontekście spotkania meczet, czy też mało kto zrozumiał cel całego cyklu „Spotkań z kulturą”. Nie chce się nawet wspominać o tym, ile w ludziach jest nieposkromionego jadu… Sama nie byłabym w stanie napisać (i podpisać własnym nazwiskiem), że nie życzę sobie oglądania obcych twarzy w sklepie, albo że ludzie, którzy przyjechali tu legalnie pracować, mają wracać do siebie. Prawdopodobnie to moje niezrozumienie wynika z opuszczenia bańki, w której Turcję się po prostu lubi (przy pełnej świadomości, że nie jest to państwo kryształowego narodu), ciekawość świata jest czymś naturalnym, a ludzie są ludźmi – bez względu na pochodzenie. Tak czy inaczej, z uprzedzeniami nie da się, niestety, wygrać, choć oczywiście zawsze warto podejmować próby.
Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła od ironicznego spostrzeżenia, iż spotkanie z kulturą turecką w „eMce” zawiodło moje oczekiwania, ponieważ nie wspomniano na nim o korzyściach płynących z bicia żony czy planach zbudowania w Płocku co najmniej kilku meczetów, bo przecież „oni” wszyscy przyjechali do nas dokładnie z takim zamiarem. To nic, że większość swojego pobytu tutaj spędzają na placu budowy, ciężko pracując, zamiast zajmować się islamizacją Płocka.
A już całkowicie serio trzeba przyznać, że premierowe „Spotkanie z kulturą”, podczas którego wysłuchaliśmy wykładu prof. Agnieszki Aysen Kaim, było naprawdę cenną lekcją. Szkoda, że nie dotarli na nią hejterzy z Facebooka. Dowiedzieliby się np. tego, że dzisiejsza Turcja to kraj, w którym od dawna koegzystują ze sobą dwie kultury: europejska i azjatycka. Że Turcy uwielbiają targowanie się, długie rozmowy prowadzone przy herbacie czy kawie i… koty. I że tamtejsza kuchnia to bynajmniej nie kebab, który zresztą w kraju nad Bosforem nie występuje w znanej nam ze streetfoodowych budek formie (samo słowo „kebap” oznacza „pieczony”, jest zatem nie nazwą dania, lecz określeniem sposobu jego przyrządzenia).
Prof. Agnieszka Kaim ujęła słuchaczy nie tylko barwną opowieścią o Turcji, lecz także charyzmą i poczuciem humoru, dzięki którym jej wykładu słuchało się niczym opowieści Szeherezady. Turkolożka i orientalistka rozpoczęła od legendy o Kara Hanie, będącej historią pierwszego buntu człowieka na ziemi. Następnie wymieniła kilka znaczących faktów z dziejów Imperium Osmańskiego / dzisiejszej Turcji, próbując wyjaśnić słuchaczom, w czym tkwi magia tego kraju, której ulegali także Polacy, m.in. nasz wieszcz narodowy. Adam Mickiewicz spędził ostatnie chwile życia w Stambule. Miasto nad Bosforem zafascynowało go ponoć do tego stopnia, iż mówiono o nim, że „całkiem sturczał”. Wiele było o wyjątkowej tureckiej literaturze i poezji, której fragmenty odczytali pochodzący z Turcji pracownicy budowy Olefin. Usłyszeliśmy też piosenkę w wykonaniu ikony tureckiej muzyki rozrywkowej – Sezen Aksu, która jest niczym Maryla Rodowicz dla Polaków – postacią będącą na scenie od dekad.
Bardzo ciekawym wątkiem były reformy Mustafy Kemala Ataturka, ojca nowoczesnej Turcji. Przekształcił on w 1924 r. Imperium Osmańskie w nowoczesne i świeckie państwo narodowe – Republikę Turcji. Jego reformy były rewolucyjne – Turcy musieli zamienić tradycyjny strój i fez (charakterystyczną czerwoną czapkę z frędzlem, przypominającą kształtem doniczkę) na garnitur i kapelusz, Turczynki zaś mogły zacząć nosić stroje odbiegające od narzucanych przez islam norm. Ogromną rewolucją była zamiana alfabetu arabskiego na łaciński. Brak poddania się tym radykalnym, zmierzającym w kierunku europeizacji zmianom groził surowymi karami. Co ciekawe, do dziś państwo tureckie jest świeckie, co znajduje swoje potwierdzenie w konstytucji tego kraju. Np. ślub religijny nie ma w Turcji mocy prawnej, tak jak ma to miejsce w Polsce.
Oczywiście nie zabrakło wzmianki o „Wspaniałym stuleciu”, czyli serialu o losach sułtana Sulejmana i sułtanki jego serca – Hurrem. Za sprawą tej przełomowej dla tureckiego przemysłu serialowego produkcji Polacy zaczęli interesować się historią Turcji bardziej niż kiedykolwiek, a potem również oglądać inne seriale znad Bosforu, których zresztą zaczęło przybywać w polskiej telewizji.
Dowiedzieliśmy się też m.in., że kultura turecka to kultura biesiadowania, wspólnego zasiadania do stołu, picia gorącej herbaty (albo kawy – koniecznie po turecku, czyli gotowanej w cezve – miedzianym tygielku, bez mleka) i prowadzenia przy niej długich rozmów, a także kultura targowania się podczas zakupów na tradycyjnych bazarach. I wielu innych rzeczy, o których nie sposób napisać w tak krótkim tekście. Bo i sam wykład mógłby trwać wiele godzin – tak fascynująca jest Turcja, że można o niej rozmawiać bez przerwy.
Organizatorzy cyklu – Książnica Płocka (Mediateka "eMka") i ORLEN – już teraz zapraszają na kolejne „Spotkania z kulturą”. Ich tematem będą Hiszpania i Korea Południowa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Okazuje się, że niektórzy młodzi Polacy, to nietolerancyjni idioci. Uwierzyli w przekaz z telewizorów, że polskie państwo sprowadziło na budowę w Orlenie setki islamskich uchodźców. Nieważne, że ci ludzie po zakończeniu budowy wrócą do swoich krajów. Co się tym debilom nie podoba? że ktoś chce pracować? Przecież Polacy też wyjeżdżają na Zachód, bo tam są wyższe pensje! A w końcu to nie państwo polskie sprowadziło tych pracowników, tylko zagraniczna firma, która realizuje tę budowę. Orlen w tym przypadku jest tylko inwestorem.
Okazuje się, że niektórzy młodzi Polacy, to nietolerancyjni idioci. Uwierzyli w przekaz z telewizorów, że polskie państwo sprowadziło na budowę w Orlenie setki islamskich uchodźców. Nieważne, że ci ludzie po zakończeniu budowy wrócą do swoich krajów. Co się tym debilom nie podoba? że ktoś chce pracować? Przecież Polacy też wyjeżdżają na Zachód, bo tam są wyższe pensje! A w końcu to nie państwo polskie sprowadziło tych pracowników, tylko zagraniczna firma, która realizuje tę budowę. Orlen w tym przypadku jest tylko inwestorem.