Rzeczpospolita od czasu zrzucenia bolszewickiego jarzma chce uchodzić w oczach opinii międzynarodowej, a i niechybnie w oczach własnych obywateli, za tzw. demokratyczne państwo prawa. Demokratyczne państwo prawa zaś to takie państwo, które funkcjonuje, jak o tym mówią uczone księgi, tylko w granicach i na podstawie obowiązującego prawa. W hierarchii aktów prawnych zaszczytne, naczelne, niepodważalne miejsce przysługuje konstytucji i żaden pomniejszy akt nie może uchybić jej względom. Tak przynajmniej głoszą luminarze nowego porządku, który ponoć nie ma sobie równych w świecie, czemu dają również wyraz i polscy żołnierze, z godną podziwu determinacją umacniając najwyższe standardy zachodnich demokracji nad Tygrysem i Eufratem.
W minionym tygodniu Trybunał Konstytucyjny dał jasną wykładnię, w jakim poważaniu ma te zachodnie standardy. Niby wszystko jest w porządku, bowiem Trybunał, jak należało się spodziewać, uchylił bzdurne rozporządzenie ministra edukacji, wprowadzające jeden z największych absurdów III RP pod nazwą amnestii maturalnej. Dziwne może być tylko, że zarówno ministra jak i premiera zdziwił nieco werdykt Trybunału. My jednak nie dziwmy się zbytnio, Trybunał raczył podnieść rękę na rodzimych luminarzy prawa i sprawiedliwości, którzy tak się rozochocili w radosnej twórczości prawnej, że w dalekim poważaniu mają zarówno konstytucyjne prawo Rzeczypospolitej, jak i zdrowy rozsądek. Prezydent, jak łatwo zauważyć, w tak błahych sprawach się nie wypowiada, bo jak tu się wypowiadać, kiedy przed paroma miesiącami chybiony pomysł poparł, a teraz wychodzi na to, że to taka breja. Ryzyko tym większe, że całkiem niedawno zdarzyła się szanownemu monarsze przednia wpadka, kiedy to wbrew głosowi ludu wyklaskał decyzję arcybiskupa Wielgusa w katedrze św. Jana w Warszawie.
Zatem niby wielki sukces Trybunału, a jednak jakby nie do końca. No bo rozporządzenie całkowicie wadliwe i sprzeczne z prawem konstytucyjnym, a jednak na mocy tego bezprawnego prawa utrzymają decyzją Trybunału swoją ważność po wieczne czasy świadectwa wydane 53 tysiącom maturzystów poświadczające oczywistą nieprawdę o tym, że te rzesze polskiej młodzieży spełniły kryteria, uprawniające do zaliczenia egzaminów i wstąpienia na wyższy szczebel edukacji. Tak więc wydane na podstawie nieważnych przepisów dokumenty są i pozostaną ważne. Podobnie na podstawie tych samych nieważnych przepisów zostanie przeprowadzony tegoroczny egzamin maturalny. Trybunał bowiem zachował się prawdziwie po dżentelmeńsku i utrzymał w mocy ważność nieważnych przepisów jeszcze przez jeden rok. Nie wiem, jakimi zgłoskami te dotąd bezprecedensowe zjawiska zostaną zapisane w annałach myśli prawnej, ale z całą pewnością wkraczamy na zupełnie nie odkryty dotąd legislacyjny ląd o nieprzewidywalnych zapewne jeszcze konsekwencjach. A wszystko pod auspicjami szermierzy prawdziwego, a nie udawanego jak za poprzedniej koalicji, państwa prawa i, rzecz jasna, sprawiedliwości.
Uchowaj nas Panie Boże i od takiego prawa i od takiej sprawiedliwości. W każdym razie pod panowaniem partii przyznających się do prawicowego i chrześcijańskiego systemu wartości postępuje proces niszczenia polskiej oświaty w tempie nie mniejszym niż za czasów krytykowanych tak mocno przez nie poprzedników. Już prawie budzimy się z ręką w nocniku, ale wciąż udajemy, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Szkoda całego pokolenia, któremu aplikuje się ten bezsensowny eksperyment.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze