Reklama

Mandaty: 5 – SLD, po 2 PSL i Platforma, 1 – AWS...? - Wyborcze przed

07/05/2001 12:32
Na dobre już rozpoczął się wyścig do ław poselskich i senatorskich. Wprawdzie oficjalne listy kandydatów do parlamentu nie ujrzały jeszcze światła dziennego, niemniej komitety wyborcze nie zasypiają gruszek w popiele.Wiadomo – wybory odbędą się w okolicach trzeciej dekady września. Czasu nie zostało zbyt wiele. Do ugrania było jeszcze do niedawna 9 mandatów poselskich i 2 senatorskie. Zmiana ordynacji wyborczej (której – jak wróble ćwierkają – nie powinien zawetować prezydent Kwaśniewski) pociągnęła za sobą likwidację listy krajowej. W tej sytuacji płocki okręg wyborczy otrzymał dodatkowo jeszcze jedno, dziesiąte miejsce w Sejmie. Przypomnijmy, że okręg płocki składa się z terenów leżących na terenie byłego województwa płockiego (bez powiatów kutnowskiego i łęczyckiego), większości byłego województwa ciechanowskiego, powiatów żyrardowskiego i sochaczewskiego. Swoją drogą bardzo ciekawie wyglądałoby województwo płockie o takim obszarze administracyjnym... Socjologowie, politolodzy, fachowcy i ludzie od czarnej roboty już dawno policzyli ewentualne zdobycze parlamentarne swoich partii. Bardzo ciekawe, że co do przewidywanego podziału mandatów nie ma niezgodności zarówno wśród tych partii, które postrzegane są jako zwycięskie, jak też tych, w stosunku do których używa się określenia: przegrani. Pokusmy się zatem i my o pewne dywagacje. Sojusz Lewicy Demokratycznej zdobywa 5 mandatów poselskich, Polskie Stronnictwo Ludowe – 2 mandaty, Platforma Obywatelska – 2 mandaty, Akcja Wyborcza Solidarność – 1 mandat. Czy te przewidywania mają szanse się sprawdzić? Zobaczymy. SLD bez Jakubowskiego... Sojusz Lewicy Demokratycznej zamierza przedstawić pełną listę 20 nazwisk do 10 mandatów poselskich. W zasadzie pewne jest pierwsze miejsce na tej liście. Znajdzie się na nim Andrzej Piłat, przewodniczący SLD na Mazowszu, poseł obecnej kadencji, bardzo bliski (jeśli nie najbliższy) współpracownik prezydenta Kwaśniewskiego, na nieformalnej liście polskich autorytetów SLD stawiany na piątym (!) miejscu. Niektórzy uważają wprawdzie, że do końca nie odpuści pierwszej pozycji Zbigniew Siemiątkowski, jednak wydaje się to mało realne. Parlamentarzysta z byłego województwa ciechanowskiego będzie pewnie musiał zadowolić się drugą pozycją. Na trzeciej pozycji listy wyborczej SLD stawiany jest Ireneusz Michaś, szef Polskiego Związku Łowieckiego, który do Senatu dostał się ostatnio z okręgu ciechanowskiego. Trudno umiejscowić dokładnie Leszka Latarskiego. Niektórzy wymieniają to nazwisko w kontekście czwartej pozycji, inni dopiero siódmej, ósmej. Wszystko zależy od ustaleń na najwyższym szczeblu. Należy pamiętać, że SLD to pewna koalicja wyborcza. Swoje do powiedzenia muszą tam mieć przede wszystkim działacze OPZZ. Pamiętać należy o członkach Unii Pracy, którzy do wyborów idą razem z SLD. Nie można też nie brać pod uwagę Partii Emerytów i Rencistów. Jest wreszcie układ, który mówi, że co trzecie miejsce na listach SLD ma zająć kobieta, w kombinacji, 3, 6, 9 itp. Stąd padają propozycje także innych nazwisk. Mówiło się o senatorze Kruszewskim, Kanclerzu Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica. Skądinąd wiadomo jednak, że senatora interesuje jedynie miejsce w pierwszej czwórce, na co nie ma zgody wszystkich zainteresowanych. Tym samym Zbigniew Kruszewski będzie pewnie ponownie kandydował do Senatu. Wielu zgodnie twierdzi, że bardzo duże szanse miałaby Janina Sobótka – Skiba, rekomendowana przez Unię Pracy, szefowa Płockiej Energetyki Cieplnej, gdyby tylko zechciała kandydować. Kolejna kobieta – bardzo poważny kandydat – nie jest nam znana z nazwiska. Wiadomo, że jej rodzinne korzenie sięgają Gostynina, obecnie piastuje wysokie stanowisko w jednej z instytucji centralnych. Wymieniana jest jeszcze jedna pani - Łuszczewska, związana z płocką służbą zdrowia. Oficjalnie mówi się, że kandydować będzie Grzegorz Korytkowski, wicestarosta powiatu sierpeckiego. Pada także nazwisko Sławomira Wiśniewskiego, przewodniczącego Rady Powiatu Płockiego. Jeszcze do niedawna pewnym kandydatem do piątej pozycji na liście SLD był Stanisław Jakubowski, prezydent Płocka. Jednak Rada Miejska SLD nie udzieliła mu spodziewanego poparcia. W efekcie Jakubowski z kandydowania zrezygnował. Niektórzy analitycy twierdzą, że odsunięcie Jakubowskiego, to największy błąd płockiego SLD. Wyborcy mają to do siebie, że kierują się pewnymi, znanymi z mediów nazwiskami. Nasz informator z grona osób współpracujących z SLD stwierdził, że na Jakubowskiego głosowałoby 4000-5000 wyborców... Dla ludowców dwa mandaty Wyliczono, że Polskie Stronnictwo Ludowe zdobędzie dwa mandaty w przyszłym Sejmie. Pytanie, jakie będą personalia przyszłych posłów? My na dzisiaj znamy nazwiska sześciu potencjalnych kandydatów. Po raz kolejny w ławie poselskiej chce zasiąść Waldemar Pawlak, były premier RP. Ma bardzo poważnego konkurenta w osobie Michała Boszko, starosty płockiego. Spore szanse ma także Krzysztof Rolirad, radny miasta Płocka z ramienia Komitetu Wyborczego „Przede wszystkim Płock”, nowa twarz w Polskim Stronnictwie Ludowym. Ciekawe, jak rozegra swoją kampanię wyborczą Henryk Kisielewski, aktualnie członek zarządu w Sejmiku Mazowieckim, człowiek związany z Ludowymi Zespołami Sportowymi. PSL też ma w swoich szeregach kobietę. Jest nią Ludmiła Będzikowska, szefowa płockiej delegatury Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wreszcie Wiktor Szmulewicz, wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Krzyśpiak na pewno Jeśli chodzi o Platformę Obywatelską, to trudno coś wyrokować na pewno. Członkowie Platformy liczą na dwa mandaty, ale może się okazać, że jeden z nich trafi do AWS. Jeden z członków Platformy zdradził nam, że murowany kandydat jest na razie tylko jeden – Jacek Krzyśpiak z Ciechanowa. Co z innymi kandydatami? Ci mają się zgłosić do 6 maja do okręgowego bądź powiatowego pełnomocnika Platformy, z listą podpisów 50 członków Platformy, popierających daną kandydaturę. Oczywiście to jeszcze niczego nie przesądza. Kandydatów będzie zatwierdzał Konwent, który zbierze się na przełomie maja i czerwca. Głosowanie w Konwencie będzie miało dwie tury. W pierwszej turze na liście kandydatów postawić trzeba będzie pięć krzyżyków obok nazwisk osób cieszących się największym zaufaniem. Dodatkowo, przy jednym nazwisku trzeba będzie postawić jeszcze jeden krzyżyk. Kto zbierze najwięcej dodatkowych krzyżyków, ten będzie kandydatem do pierwszego miejsca na liście. Tyle nasz informator z Platformy Obywatelskiej. Rywale polityczni mają na ten temat trochę inne zdanie. Twierdzą, że trzy pierwsze miejsca na listach i tak zależeć będą od dobrej woli panów: Płażyńskiego, Olechowskiego i Tuska... Gdzie leży prawda? Faktem jest, że w gronie potencjalnych kandydatów wymienia się takie nazwiska osób związanych z Płockiem jak: lekarz, wiceprzewodnicząca Rady Miasta Krystyna Badowska, radny Krzysztof Lewandowski. Mówiło się także o radnym Nowickim, ale okazuje się, że temu kandydatowi nie ze wszystkimi członkami Platformy jest po drodze. I odwrotnie. Ostatnio Nowickiemu wypominają głosowanie za udzieleniem absolutorium zarządowi miasta Płocka. W kuluarach politycznych pada również nazwisko Jerzego Wawszczaka, byłego wojewody płockiego. Jeśli potwierdzi się spiskowa teoria dziejów, to w roli skoczka, który kandydowałby z okręgu płockiego wystąpiłby być może: Wojciech Arkuszewski, mieszkaniec Warszawy, który w parlamencie obecnej kadencji zasiada wybrany w wyborach z okręgu ciechanowskiego. Jeszcze niedawno, jako prawa ręka Rokity w SKL, był pewnym kandydatem z ramienia AWS. Po przejściu SKL z AWS do Platformy mapa polityczna nieco się zmieniła. Podobną rolę skoczków przydziela się innym potencjalnym kandydatom: Zbigniewowi Relidze, słynnemu w całej Polsce kardiochirurgowi oraz Janowi Dworakowi, właścicielowi Studia „A”, producentowi takich telenoweli jak „Miodowe lata”. Koźlakiewicz number one Jeśli chodzi o Akcję Wyborczą Solidarność, to tu o kandydatach wiadomo sporo, choć jest to wiedza pozorna. Nie jest pewne bowiem, czy za dwa, trzy tygodnie Akcja będzie istniała w swojej obecnej postaci. Konflikt miedzy grupą Krzaklewskiego a grupą Tomaszewskiego jest coraz bardziej widoczny. Póki co zdecydowanym liderem listy jest mławianin, minister Mirosław Koźlakiewicz. Popierają go wszystkie ugrupowania wchodzące w skład AWS, no może poza centralnymi władzami Ruchu Społecznego AWS. Kandydatem z dużymi szansami na sukces jest desygnowany przez PPChD Mirosław Milewski, radny płocki, kierownik płockiej delegatury urzędu wojewódzkiego. Z kolei ZChN stawia na posła Mariusza Ambroziaka, Płocki RS AWS stoi murem za Ewą Adasiewicz, szefową delegatury Kuratorium Oświaty. Jeśli chodzi o związek NSZZ „Solidarność” to ten na razie milczy. Zagadką pozostaje, czy wystawi własnego kandydata, czy weźmie pod uwagę poparcie kogoś innego. Jedynie nieoficjalnie wymienia się nazwisko Krzysztofa Zywera. Wielu liczy na ponowne kandydowanie Marii Żółtowskiej. Obecna posłanka uzyskałaby pełne poparcie we wszystkich strukturach AWS, ale z powodów osobistych podobno nie zamierza kandydować. Pada jeszcze nazwisko Andrzeja Drętkiewicza, byłego prezydenta Płocka. Wydaje się jednak wątpliwe, by ten chciał zamienić stanowisko jednego z dyrektorów Orlenu na niepewną rolę kandydata i ewentualnego posła. W AWS-ie również nie wyklucza się desantu. W roli skoczka wymieniane jest nazwisko Andrzeja Smirnowa. Struzik i... Mniej emocji budzi batalia o wejście do Senatu. Być może dlatego, że dla okręgu płockiego przewidziane są tylko dwa miejsca w wyższej izbie parlamentu. Reprezentanci wszystkich sił politycznych wyrażają przekonanie, że niekwestionowanym liderem tegoż wyścigu jest Adam Struzik z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Nikt jakoś nie ma wątpliwości, że były Marszałek Senatu po raz kolejny zostanie senatorem. Spore szanse ma, oczywiście jeśli nie będzie kandydował do Sejmu, aktualny senator Zbigniew Kruszewski. W pozostałych ugrupowaniach nie widać kandydata, który mógłby mu specjalnie zagrozić. Poszczególne partie nie posiadają bowiem tak znanych nazwisk. Tyle że AWS, Platforma i Unia Wolności zawarły ostatnio nieformalne porozumienie. Zgodziły się, że w takiej sytuacji personalnej najlepszym wyjściem będzie wystawienie wspólnego kandydata. Oczywiście byłby to kandydat przez duże „K”, a nie Pipcikowski z Pipcikowa, nie obrażając mieszkańców tej miejscowości. I tu może być pies pogrzebany: nie każde nazwisko jest do zaakceptowania przez wszystkie partie. Nieoficjalnie mówi się, że najlepszym kandydatem byłby profesor Religa. Problem tylko, czy profesor zgodzi się taką rolę wypełnić. Do wyborów pozostało jeszcze trochę czasu. Bardzo możliwe zatem, że wymienione przez „TP” nazwiska nie wyczerpują listy potencjalnych kandydatów. To naturalne. Tygodnik nie ma przecież monopolu na wiedzę. Cały ten tekst nie jest przecież przedwyborczym wymienianiem nazwisk, tylko luźną refleksją. Czy znajdzie ona potwierdzenie? Zobaczymy. Nie należy zapominać, że kandydat do parlamentu musi się liczyć z kosztami rzędu minimum 50 tys. zł. Niektórzy twierdzą nawet, że bez starego miliarda nie ma o czym marzyć. To duże pieniądze... Tomasz Szatkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości