Reklama

Mandat wypisze Ci strażak

31/08/2011 09:51
Funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej mogą wypisywać mandaty. Mogą karać za używanie otwartego ognia tam, gdzie jest to zabronione, na baczności muszą się też mieć osoby wypalające pozostałości roślinne i słomę, czy wykonujące prace powodujące zagrożenie pożarowe bez odpowiednich zabezpieczeń. Mandat można dostać za niesprawne gaśnice, hydranty i zablokowane drogi ewakuacyjne. Kary wymierzane przez strażaków są kredytowane. Na zapłacenie osoba ukarana ma maksymalnie siedem dni.
Państwowa Straż Pożarna to kolejna służba, która może obywateli karać mandatami. Kilka tygodni temu weszły w życie znowelizowane przepisy kodeksu wykroczeń oraz rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji, które pozwalają strażakom na nakładanie mandatów na osoby łamiące przepisy przeciwpożarowe. Tak jak w przypadku kar nakładanych przez policję, czy Straż Miejską najwyższy mandat może wynieść 500 złotych.
– Państwowa Straż Pożarna od zawsze może nakładać mandaty. Teraz jedynie znowelizowano obowiązujące przepisy i dostosowano je do rzeczywistości. Mandaty możemy nakładać za wykroczenia opisane w artykułach 82 paragraf od 1 do 5 oraz 82a paragraf 3 Kodeksu wykroczeń. Jednak w przeciwieństwie do policji czy Straży Miejskiej u nas uprawnienia do wystawiania mandatów mają jedynie strażacy wykonujący czynności kontrolno – rozpoznawcze. To imienne dokumenty – mówi mł. bryg. Piotr Głowala, naczelnik Wydziału Kontrolno – Rozpoznawczego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Płocku.
W Płocku strażacy przeprowadzający kontrole odwiedzają przede wszystkim zakłady wysokiego ryzyka (np. zakład produkcyjny PKN Orlen i bazę paliwową PERN w Plebance), wielkopowierzchniowe obiekty handlowe, placówki opieki zdrowotnej, oświatowe, miejsca wypoczynku dzieci i młodzieży, lasy. Kontrole są także wykonywane podczas odbioru nowych obiektów lub budynków, które przeszły gruntowną modernizację. Strażacy zwracają szczególną uwagę na zabezpieczenia przeciwpożarowe, drogi ewakuacji, szyby wentylacyjne i właściwe zabezpieczenie urządzeń elektrycznych.
– Działamy na podstawie planu kontroli, chociaż zdarzają się też kontrole, wcześniej nie zaplanowane, które są związane z aktualną sytuacją pożarową. Na wniosek sądów, prokuratury, a czasami organów władzy samorządowej przygotowujemy opinie, które także poprzedzają kontrole. Do tej pory przy takich okazjach wystawialiśmy kilkanaście mandatów rocznie. Teraz może być ich więcej, ponieważ zobowiązują nas do tego znowelizowane przepisy. Jeśli w czasie kontroli stwierdzimy nieprawidłowości, wypiszemy mandat – dodaje Piotr Głowala.
– Na kontrole strażacy chodzą umundurowani. Jeśli ktoś mimo to ma wątpliwości, strażak ma obowiązek okazać legitymację służbową ze zdjęciem, imieniem, nazwiskiem, stopniem służbowym oraz stemplem potwierdzającym jej ważność. Poza tym taki funkcjonariusz ma imienne upoważnienie do przeprowadzenia kontroli oraz wystawiania mandatów. W naszej komendzie są cztery takie osoby. W wyjątkowych sytuacjach, jeśli jakieś nieprawidłowości zostaną stwierdzone podczas działań ratowniczo-gaśniczych, wtedy dowódca akcji może osobie, która dopuściła się wykroczenia naruszającego przepisy przeciwpożarowe, zostawić wezwanie do Wydziału Kontrolno – Rozpoznawczego, który wyjaśni sprawę i jeśli będą podstawy, wymierzy karę – wyjaśnia st. kpt. Jacek Starczewski, rzecznik prasowy KM PSP.

Nie stawaj przy hydrancie

Kary mogą dosięgnąć przede wszystkim osoby, które dopuszczają się czynności, które mogą wywołać pożar. Na cenzurowanym są między innymi: używanie otwartego ognia, palenie tytoniu, używanie niesprawnych urządzeń i narzędzi elektrycznych, składowanie materiałów łatwopalnych, blokowanie dróg ewakuacyjnych. Grzywnę mogą otrzymać administratorzy obiektów, jeśli nie dbają o ich odpowiednie zabezpieczenie przeciwpożarowe. Należy także pamiętać o zakazie rozpalania ognisk w lasach, na łąkach i torfowiskach poza wyznaczonymi do tego miejscami. Mandat należy się również za wypalanie traw, słomy i pozostałości roślinnych w odległości mniejszej niż sto metrów od lasów, zabudowań, miejsc, w których stoją stogi siana, rośnie zboże lub tam, gdzie dym może utrudniać ruch drogowy. Mandat można także dostać za utrudnianie dostępu do hydrantów, zarówno zastawiając urządzenia przeciwpożarowe w budynkach, jak i te zainstalowane na ulicach.
– Zmiana przepisów była oczekiwana od dawna. Co prawda dotychczas przepisy zakazywały czynności utrudniających strażakom dostęp do urządzeń gaśniczych, a więc między innymi hydrantów, jednak strażacy nie mieli możliwości karania niesfornych kierowców. Dotychczas czuli się oni bezkarni, traktowali drogi pożarowe jak miejsce parkingowe, a hydranty często jak przydrożne słupki. Problem po części wynika z niewystarczającej ilości miejsc parkingowych, kierowcy nie mają po prostu gdzie parkować i zastawiają hydranty. W USA mandat za parkowanie przy hydrancie należy do jednych z wyższych, jakie mogą być wystawione kierowcy. Między innymi dlatego w Stanach Zjednoczonych nikt hydrantów nie zastawia, inaczej musi się liczyć z karą pieniężną oraz tym, że jego samochód może zostać uszkodzony, na przykład przez wybicie szyb w celu przeciągnięcia strażackich węży, jeżeli przeszkadza w akcji ratowniczej. Przestrzeganie przepisów w tym zakresie wynika jednak nie tylko z dotkliwych kar, ale przede wszystkim z wysokiej świadomości znaczenia hydrantów dla ogólnego bezpieczeństwa – tłumaczy mł. bryg. Mariusz Hulewicz, wykładowca w Szkole Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu.
– Ukarać możemy również osoby, które utrudniają nam lub uniemożliwiają wykonywanie czynności kontrolno – rozpoznawczych. Oczywiście wszystkie mandaty są kredytowane. Termin płatności to siedem dni. Pieniądze wpływają na konto właściwego urzędu wojewódzkiego, czyli do skarbu państwa – dodaje Piotr Głowala.
Jacek Danieluk
j.danieluk@tp.com.pl

Zatłoczone płockie ulice
Zapytaliśmy czytelników Tygodnika Płockiego, czy ich zdaniem wozom gaśniczym Państwowej Straży Pożarnej łatwo jeździ się po płockich ulicach, szczególnie na dużych osiedlach mieszkaniowych. Nasi rozmówcy bez wahania wskazują na korki oraz zatłoczone osiedlowe parkingi, na których właściciele samochodów wykorzystują każde wolne miejsce do zostawienia auta.

Piotr Jeleniewicz, oficer prasowy KMP w Płocku
Podziwiam umiejętności kierowców wozów gaśniczych straży pożarnej. Drogi pożarowe na większości naszych osiedli są traktowane jako parkingi, na których mieszkańcy zostawiają samochody. Kilkakrotnie widziałem na drogach, które teoretycznie powinny być puste, jak samochód gaśniczy przejeżdżał w odległości kilku centymetrów od zaparkowanych po obu stronach pojazdów.

Jakub Zadroziński, student
Mieszkam na Podolszycach. Na osiedlu są wąskie ulice i zawsze jest problem, żeby straż pożarna wjechała. Są nawet problemy z parkowaniem. Bez zwiększenia ilości parkingów te problemy cały czas będą aktualne.

Anna Jakacka
Mamy bardzo mało miejsc parkingowych i na osiedlach jest bardzo ciasno. Ciężko zaparkować własny samochód. Ostatnio na osiedlu mieliśmy pożar. Były zebrane wszystkie służby ratownicze: straż pożarna, pogotowie ratunkowe i policja. Nie mieli jak się poruszać po zatłoczonym parkingu.
Kamila Kozłowska
Straży pożarnej z pewnością trudno jeździ się po płockich ulicach. Po pierwsze są korki na ulicach, po drugie jest zbyt mało miejsc parkingowych. Nie tylko straży pożarnej trudno jest dojechać. Sama często widzę karetki pogotowia ratunkowego na sygnale. Niestety, jeśli drogę zastawia zaparkowany samochód, w którym nikogo nie ma, nie ma możliwości przeparkowania takiego pojazdu.

Krzysztof Rutkowski
Straży pożarnej po Płockich ulicach jeździ się bardzo trudno. Nie mamy miejsc parkingowych, a ulice są zatłoczone. Do tego niektórzy kierowcy bezmyślnie parkują auta w miejscach niedozwolonych, to utrudnia dojazd ratowników na czas, żeby mogli ocalić czyjeś życie.

Magdalena Walewska-Randak, dziennikarka
Moim zdaniem wozy strażackie na niektórych uliczkach osiedlowych nie mają żadnych szans, żeby dotrzeć na czas w przypadku pożaru, zagrożenia ludzkiego życia. To jest spowodowane między innymi przepisami budowlanymi. Kiedyś nie było obowiązku zapewnienia miejsc parkingowych przy blokach. Teraz jest więcej samochodów niż mieszkańców i trzeba te pojazdy gdzieś zaparkować. Kierowcy nie myślą, że pożar może wybuchnąć w ich mieszkaniu i parkują samochody w taki sposób, że utrudniają dojazd służb ratowniczych. Sytuacja jest patowa. Kiedyś prawo budowlane pozwalało na takie rozwiązania, dziś samochodów przybyło. Na nowych osiedlach, które teraz powstają, kwestia drożnych dróg pożarowych musi być rozwiązana i z tego, co widzę, tak się dzieje.    (jac)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości