Przyjechał do Polski kilka tygodni temu, kiedy wszystkie sekcje piłki nożnej miały przerwy urlopowe. Wcześniej koledzy z Lagos opowiadali mu, jaką karierę może zrobić w naszym kraju. Zdecydował więc, że tu przyjedzie, bo to, jego zdaniem, jest najlepsze wyjście dla nigeryjskiego piłkarza. Nie chciał grać tylko w Nigerii, marzy mu się dobry polski klub, gdzie będzie mógł zdobywać bramki. – Wierzę, że z pomocą Boga, uda się to załatwić – powiedział Chinedus.Zaczął grać w piłkę nożną jako dziecko, zresztą w Nigerii chłopaki bardzo chętnie uprawiają tę dyscyplinę sportu. Chinedus trenował ze starszymi kolegami, musiał szybko nabrać wprawy, by im. dorównać. Choć ma dopiero 19 lat, to grał już w I-ligowych nigeryjskich klubach. Jego ulubioną pozycją jest środkowy pomocnik, tam czuje się najlepiej.
Chinedus słyszał w swoim kraju o kolegach, którym udało się, nie tylko w Polsce zrobić karierę. On sam jest bardzo ambitny, urodził się pod znakiem barana, wierzy w to, że mu się uda, że pokaże co potrafi i ktoś się nim zainteresuje.
Na razie jest mu bardzo ciężko przyzwyczaić się do polskich warunków. Jest mu zimno, nie ma odpowiednich ubrań na to, by mieszkać w Polsce. Dobrze, ze znalazł tu przyjaciół. Opiekuje się nim rodzina państwa Szatkowskich, ludzie, których traktuje dziś jak swoją drugą rodzinę, dzięki nim przetrwał te najtrudniejsze dni.
Zanim przyjechał do Płocka o Polsce nie wiedział prawie nic. – Wierzę, że mam talent od Boga i on mi pomoże w znalezieniu w Polsce miejsca dla siebie – mówi. – To było zawsze moje marzenie, wyjechać z Nigerii i grać w polskim klubie. Kiedy tylko dostałem wizę, od razu przyjechałem i wcale nie żałuję. Ale łatwo nie jest. Mijają dni, a ja nie wiem, czy znajdę klub dla siebie, czy będę mógł grać w Polsce. Wiem, że to nie jest czas na transfery, że wszyscy są na urlopach, ale ja muszę wiedzieć, czy mam wracać do Nigerii, a tego bym nie chciał, czy spotkam trenera, który doceni moje umiejętności.
Chinedus mówi doskonale po angielsku, a obok piłki, jego drugą pasją jest muzyka. Gra na kilku instrumentach, śpiewa, tańczy. W Nigerii grał w kościołach. W Polsce też chodzi na msze, modli się, żeby znaleźć wymarzony klub, żeby wreszcie grać. Przeżywał w rodzinie Szatkowskich święta Bożego Narodzenia, a życzenia by to marzenie się spełniło, składali mu wszyscy.
Młody Nigeryjczyk jest jednym z wielu cudzoziemców, którzy szukają w Płocku szczęścia. O jego grze i umiejętnościach pozytywnie wypowiadali się trenerzy, z którymi udało się załatwić spotkania. Niestety, w niższych klasach, gdzie chętnie by go widzieli, nie ma pieniędzy na to, by zafundować piłkarzowi mieszkanie i pieniądze na życie, w lidze trzeba się najpierw wykazać.
Będziemy obserwować jak potoczą się dalsze losy młodego Nigeryjczyka i mamy nadzieję, że jego marzenie o pozostaniu w Polsce się spełni. Na razie szuka klubu, oby te poszukiwania zakończyły się sukcesem.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze