Nie po raz pierwszy okazuje się, że zastosowanie tego, co łatwo dostępne, okazuje się najbardziej skuteczne. W bogatym w niedalekiej przeszłości w sinice Jeziorze Zdworskim zastosowano słomę jęczmienną. Kolejnym etapem renaturyzacji tego pięknego jeziora będzie zasiedlenie go małżami. Od początku „TP” medialnie pilotuje akcję odnowienia Jeziora Zdworskiego. W tym roku zastosowano tam kolejne, jak się okazuje skuteczne, czynności renaturyzacyjne. Trzeba przypomnieć, że jezioro to jest specyficznym ekosystemem, zajmuje powierzchnię aż 350 ha, ma niewielką średnią głębokość, a jego głębokość maksymalna wynosi 3,5 m. Zdworskie zdecydowanie jest przeżyźnione (przekarmione). Znajdujące się w nim osady w toni wodnej zostawiają zawiesinę. Do składającej się na nią drobnych cząsteczek przylegają związki trujące: fosforan, biocydy, węglowodory aromatyczne itd.: – Usunięcie takich drobniutkich cząstek za pomocą jakiegoś mechanicznego systemu byłoby możliwe, ale bardzo drogie. Dlatego postanowiliśmy posłużyć się biologią. Jeśli jesienią zostawimy w tym jeziorze kilkaset dorosłych małży rakicznicy zmiennej, w maju, gdy przypada okres rozrodu tego gatunku, przekonamy się, czy są młode. Jeśli tak, to te małże będą tu żyły, a przy okazji filtrowały wodę – jeden małż, który ma 3 cm długości jest w stanie przefiltrować nawet 100 mm wody. W tej sytuacji najgorsze drobnocząsteczkowe zawiesiny będzie regulować sama biologia – wyjaśnia prof. Ryszard Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Małże umieszczono w specjalnych zagrodach pływających. To swego rodzaju akwarium w jeziorze, z tym, że na bieżąco kontroluje się warunki, w jakich bytują małże. Przemysław Nowacki, doktorant prof. Wiśniewskiego, wyjaśnia, że te trzy zagrody mają charakter kontrolny (biegną tam procesy naturalne dla ekosystemu wodnego), natomiast trzy inne są eksperymentalne: – Na razie sprawdzamy, jaki jest skutek przebywania małży w tej wodzie. Będziemy kontrolować, ile małży przeżyje zimę, kiedy mają mniej zawiesiny, czyli pokarmu. Jeżeli małże przetrwają ten trudny okres, wtedy zwiększymy ich ilość – wyjaśnia młody naukowiec. Jeżeli eksperyment się uda Ale małże to nie wszystko. Już wiosną tego roku Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych oddział w Płocku wspólnie ze Starostwem Powiatowym w Płocku postanowiły eksperymentalnie zastosować w Jeziorze Zdworskim słomę jęczmienną (na dużą skalę robi się to w Anglii, Izraelu, Chinach, Australii, Afryce Południowej – tam, gdzie woda już jest na wagę złota). Miejscem eksperymentu stały się okolice ośrodka „Relax” w Zdworzu. Otóż ze słomy jęczmiennej (częściowo zanurzonej w wodzie) w czasie mineralizacji do wody trafiają produkty jej rozkładu. Są to naturalne, biologiczne substancje, które działają podobnie jak ludzkie antyrakowe leki cytostatyczne – zapobiegają namnażaniu się trujących sinic. Prof. R. Wiśniewski twierdzi, że i słoma, i małże są w stanie skutecznie i trwale oczyścić jezioro. Wspólnie ze swymi współpracownikami w laboratorium urządzonym na terenie ośrodka „Relax” kilkakrotnie badał zawartość osadów dennych J. Zdworskiego: – Ekosystem jeziora można porównać do ludzkiego organizmu – najpierw trzeba postawić diagnozę. Jeśli będę wiedział na co to jezioro jest chore, mogę zaproponować program leczenia. Bez analizy osadów, w których kumuluje się najwięcej informacji, diagnozy się nie postawi. Pobraliśmy już próby na dziewięciu stanowiskach, najgorsze są tam, gdzie jest najgłębiej. Na tej podstawie będziemy wiedzieć, jakie „leki” temu choremu jezioru zaaplikować. Wicestarosta płocki Jan Ciastek, który od początku czuwa nad renaturyzacją Zdworskiego (finansowaną przez marszałka województwa) mówi, że to, co robią naukowcy, jest kolejnym etapem całego programu: – Mieszkam w pobliskim Gąbinie. Kiedyś od Jeziora Zdworskiego odstraszała mętna woda i brak pewności, jaki jest stan naturalny tego zbiornika. Ale udało się nam uregulować odpływy i wyeliminować źródła zanieczyszczeń. Dziś to już zupełnie inne jezioro, choć nadal trzeba pracować nad dokładnym oczyszczeniem jego ekosystemu. Janina Kawałczewska, dyrektor wydziału ochrony środowiska w Starostwie Powiatowym w Płocku podkreśla, że niezwykle istotną sprawą było i jest odcięcie wszystkich źródeł zanieczyszczeń, docierających kiedyś do Zdworskiego. Bo przecież wszystkie jeziora w powiecie płockim (Ciechomickie, Górskie, Zdworskie, Łąckie Małe, Łąckie Duże, Sendeńskie, Jeziórko) tworzą jeden system wodny. Tak więc ścieki, które wpływają do jednego z nich, niejako automatycznie oddziałują na ekosystem wszystkich pozostałych. A tego podczas wieloletniego procesu renaturyzacji jezior trzeba za wszelką ceną uniknąć. Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze