Reklama

Małymi krokami do wielkich inwestycji

30/11/2011 13:28
– Przez wiele lat mieszkałem przy ulicy Otolińskiej i wiem, jak drżą okna, kiedy tamtędy jeżdżą tiry. Podobnie jest zresztą na wielu innych ulicach, jak chociażby Chopina, gdzie niestety przez cały czas porusza się ciężki sprzęt. Mam nadzieję, że małymi krokami, a z drugiej strony realizując wielkie inwestycje, będziemy poprawiać jakość życia mieszkańców w sensie komunikacyjnym – mówił prezydent Płocka Andrzej Nowakowski w czasie sobotniego spotkania z mieszkańcami.
Jakich, gdzie i – najważniejsze dla płocczan – kiedy można spodziewać się nowych rozwiązań komunikacyjnych, prezydent Płocka Andrzej Nowakowski mówił w czasie odbywającego się w galerii Wisła spotkania zatytułowanego „Budujemy miasto naszych marzeń”. Jak bumerang powrócił oczywiście temat wiaduktu na ulicy Piłsudskiego. – Chciałbym zapytać, kiedy te wiadukty będą wybudowane? Miały być budowane rok czy dwa lata temu. Kiedy będzie wybudowana ulica Graniczna? – pytał jeden z mieszkańców uczestniczący w sobotnim spotkaniu.
Prezydent wyjaśniał, że dziś w sytuacji, kiedy zarwała się ulica Grabówka i przez pół roku trzeba było ją ratować, kiedy dopiero realizowany jest ciąg komunikacyjny z ulicą Graniczną, również ulica Targowa, zamykanie ulicy Piłsudskiego i budowanie tam wiaduktu doprowadziłoby do tego, że: – z centrum na Podolszyce musielibyśmy jeździć przez Radziwie bo inaczej by się nie dało. A mieszkańcy Radziwia z takiego rozwiązania nie byliby chyba też zadowoleni. Trzeba było poczekać, aż będziemy mieli gotowy układ komunikacyjny z wewnętrzną obwodnicą. W tym momencie dopiero będziemy mogli powiedzieć, na ile racjonalne i celowe jest budowanie tego wiaduktu – odpowiadał prezydent Nowakowski.
Konrad Kozłowski, specjalista do spraw informacji publicznej z Miejskiego Zarządu Dróg, dodawał, że w chwili obecnej zakończone właśnie badania ruchu w mieście potwierdzają, że Płock potrzebuje rozwiązań komunikacyjnych. Zwłaszcza jeśli chodzi o ciąg: Wyszogrodzka – Piłsudskiego – Dobrzyńska. Ale przy obecnym układzie komunikacyjnym, dopóki nie zostanie zakończona przebudowa Otolińskiej, jakakolwiek ingerencja w ulicę Wyszogrodzką czy próba podjęcia budowy wiaduktu zakończyłaby się katastrofą komunikacyjną dla miasta. – Przede wszystkim dlatego, że cały ruch tranzytowy w kierunku Ciechanowa nie miałby którędy pojechać – mówił Konrad Kozłowski.
Natomiast miasto nie odstępuje od pomysłu budowy linii kolejowej relacji Płock – Modlin. Oczywiście mająca kilkuletnią perspektywę inwestycja byłaby prowadzona we współpracy z samorządem województwa mazowieckiego (wpisuje się w strategię rozwoju województwa mazowieckiego), ale jak zaznaczał Andrzej Nowakowski, byłaby dźwignią dla miasta. Pozwoli nie tylko zmienić układ komunikacyjny z perspektywy Płocka, ale całego Mazowsza.
Problemy komunikacyjne i realne szanse ich rozwiązania najbardziej interesowały płocczan, którzy uczestniczyli w podwieczorku z prezydentem odbywającym się w galerii Wisła. Ale nie zabrakło także pytań o szkolnictwo wyższe i zatrzymywanie młodych ludzi w Płocku, sport czy plany miasta wobec inwestycji dla dzieci. Czego tu można się spodziewać? Co do dzieci to z pewnością kolejnych nowych placów zabaw (w tym roku powstało ich już dziesięć). Ale także nowych przedszkoli. Obecnie trwa budowa nowego przedszkola na osiedlu Podolszyce. Będzie gotowe do przyjęcia dzieci w nowym roku szkolnym. Prezydent przypominał, że w przyszłym roku miasto rozpocznie budowę kolejnego żłobka i zapowiadaną wymianę przedszkoli budowanych w tak zwanym stylu ciechanowskim. Będą kontynuowane prace związane z poprawą bezpieczeństwa uczniów, jak malowanie czerwono-białych przejść przy szkołach. A kolejnym elementem, jak informował Konrad Kozłowski, jest testowane od wczoraj (przy SP nr 13, ul. Sierpecka) nowe rozwiązanie komunikacyjne dyscyplinujące kierowców w rejonach szkół (szczegółowe informacje na ten temat zamieszczone są w materiale czołówkowym TP). – Problemem Płocka w kontekście studiów jest to, że jesteśmy w sąsiedztwie tak dużego ośrodka jak Warszawa. Mam wrażenie, że w Płocku widoczny jest mocny regres, jeśli chodzi o uczelnie wyższe. Nie ma rozwoju, jest stagnacja. Czy są jakieś działania, aby tworzyć zachęcające tu możliwości studiowania? Aby dobrzy specjaliści chcieli pozostać w tym mieście, a nie byli wchłaniani przez inne miasta – pytał inny z mieszkańców uczestniczących w podwieczorku.
Prezydent Nowakowski przypominał o autonomiczności uczelni i zarazem o tym, że miasto na różne sposoby wspiera ich działalność. Poprzez formułę nagród, grantów, funduszy na działalność bibliotek, remonty. – Tak naprawdę nie wiem, czy ideą jest jeszcze większe wspieranie uczelni. One muszą ze sobą konkurować. A sytuacja niestety będzie coraz trudniejsza, bo coraz wyraźniej na tym etapie edukacji będzie odczuwany niż demograficzny. Osobiście to, że Płock jest blisko dużych ośrodków akademickich, postrzegam jako szansę. Ważne jest to, żeby ci młodzi ludzie chcieli do Płocka wrócić. Aby tak było, głównym sensem naszych i moich działań jest to, aby tu mieli pracę, mieszkanie, żłobek, przedszkole. Tu musimy się skoncentrować i wykorzystywać potencjał, który jest w mieście, bo nierealne jest stworzenie uczelni mogącej konkurować z Uniwersytetem Toruńskim czy Warszawskim, Łódzkim czy Poznańskim – wyjaśniał Andrzej Nowakowski.
Zaproponowana w formie podwieczorku z prezydentem (szwedzki stół z kawą i herbatą) nowa formuła rozmowy o problemach nurtujących mieszkańców Płocka to, jak zaznaczał prezydent Nowakowski, także zaproszenie do udziału w naturalnym forum, jakim jest rada miasta. – W każdy ostatni wtorek miesiąca każdy mieszkaniec może przyjść i powiedzieć o tym, co jest ważne dla niego. Każdy może poprosić o głos i najczęściej radni tego głosu udzielają. Chociaż nie ukrywam, że chcę, aby takich spotkań jak to dzisiejsze było więcej – zapraszał do rozmów Andrzej Nowakowski.
W dyskusji nie zabrakło głosu najmłodszych mieszkańców Płocka. Dzieci mówiły i pod okiem plastyczek z Młodzieżowego Domu Kultury malowały miasto marzeń. Miasto marzeń w wydaniu płockich przedszkolaków obowiązkowo musiałoby mieć zamek z królewną, statek kosmiczny czy bloki z lotniskami. Z bardziej realnych rzeczy dzieci wymieniały przedszkola i taki egzotyczny orlik, czyli halę z piaskiem, palmami i słoneczną pogodą przez cały czas. No cóż, może władze miasta skorzystają z niektórych pomysłów i wezmą je pod uwagę przy planowaniu kolejnych miejskich inwestycji.
T. Radwańska-Justyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości