Tygodnik Płocki apeluje: myślmy o niepełnosprawnych
Chociaż w płockich autobusach miejskich są miejsca wyznaczone dla osób niepełnosprawnych, to zazwyczaj zajmują je ludzie zdrowi. I rzadko kiedy podnoszą się, gdy widzą osobę schorowaną czy starszą. Być może się to zmieni. Namawiamy komunikację miejską i ratuszowego rzecznika osób niepełnosprawnych na specjalną akcję. Nasza czytelniczka była świadkiem takiej sceny w autobusie. Na miejscach przeznaczonych dla osób niepełnosprawnych siedziała młoda mama, a obok niej ok. trzyletni syn. Nad nimi stała starsza kobieta z kulami. Młoda mama nie ustąpiła miejsca staruszce, nie wpadła nawet na pomysł, żeby wziąć syna na kolana. Nie zrobiły na niej wrażenia również uwagi innych pasażerów. - Zapytałam tę panią o kulach, dlaczego nie upomina się o swoje miejsce. Ona tylko machnęła ręką - opowiada nasza czytelniczka. Takie sytuacje nie są wyjątkowe. Bardzo często osoby schorowane czy starsze muszą stać i z trudem utrzymywać równowagę w autobusie, a na ich miejscach spokojnie podróżują ludzie młodsi od nich o kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Ustąpienie miejsca to w dużej mierze kwestia dobrego wychowania tych, którzy siedzą. Ale na to wychowanie można wpływać. Chociażby przez akcję uświadamiającą, że miejsce przeznaczone dla osoby niepełnosprawnej jest właśnie dla niej. Kilka lat temu ruszyła w Płocku akcja „Zabrałeś moje miejsce, zabierz moje kalectwo”, zainicjowana przez Marzenę Kalaszczyńską, szefową stowarzyszenia „Silni Razem”, której celem było oduczenie parkowania na miejscach dla niepełnosprawnych. Były plakaty, naklejki na samochody i słone mandaty dla tych kierowców, którzy zajmowali miejsce parkingowe niepełnosprawnym. Akcja przyniosła skutki. Coraz rzadziej na takich miejscach postojowych można spotkać auta osób zdrowych. Może o podobnej akcji warto pomyśleć w płockich autobusach? - Przyznam, że nie miałem do tej pory sygnałów o problemach z miejscami dla niepełnosprawnych w autobusach. Ale bez wątpienia zajmę się tą sprawą - deklaruje Tomasz Gorczyca, rzecznik osób niepełnosprawnych w Urzędzie Miasta. - Co do akcji, to jestem za tym, żeby ją zrobić. Można np. zrobić specjalne plakaty i ulotki, które trafią do autobusów i na przystanki. Będę na ten temat rozmawiał z komunikacją miejską. Szef płockiej KM Piotr Kamiński mówi, że jego firma niewiele może zrobić w tej sprawie. - Musiałbym mieć w każdym autobusie człowieka, który zajmowałby się tą kwestią, a to niemożliwe - mówi. - Teoretycznie kierowca mógłby zwrócić uwagę osobie zajmującej miejsce dla niepełnosprawnego, ale on jest głównie od bezpiecznego dowiezienia pasażerów na miejsce. Jednak nie neguje, że taka uświadamiająca kampania ma sens. Deklaruje swoją pomoc przy wykorzystaniu chociażby monitorów, które są w czerwoniakach. - Co prawda mamy tylko dziewięć autobusów z takimi monitorami, ale nie widzę przeszkód, aby pojawił się na nich komunikat dotyczący miejsc dla niepełnosprawnych. Może mieć nawet formę krótkiego filmiku - mówi. Swoją pomoc deklaruje też Marzena Kalaszczyńska. I podsuwa kolejny pomysł. - Może kontrolerzy biletów mogliby zwracać uwagę osobom zajmującym miejsca dla niepełnosprawnych - mówi. - Myślę, że taka akcja doprowadziłaby do sytuacji, iż osoba zdrowa zastanowiłaby się, zanim usiadłaby na miejscu dla niepełnosprawnego. Jest więc szansa, że takich sytuacji, o jakich opowiadała nasza czytelniczka, będzie coraz mniej. A niepełnosprawni bez proszenia będą mogli usiąść na miejscu przeznaczonym dla nich. GSZ
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze