Reklama

Liga 14-zespołowa

28/01/2004 14:30
Od kilku tygodni trwa ogólnonarodowa dyskusja dotycząca ilości drużyn, które mogłyby zagrać w ekstraklasie od nowego sezonu 2004/2005. Prezesi klubów II-ligi, nawet ci, których drużyny wcale nie zajmują czołowych miejsc w tabeli proponują, by w I lidze zagrali nawet wszyscy chętni.
Historia płockiego klubu i jego udziału w rozgrywkach ekstraklasy to pasmo spadków i awansów. Bywało i tak, że zespół opuszczał ekstraklasę mając jedynie niekorzystny bilans bramek. Nigdy jednak nie awansował inaczej, niż wtedy, gdy sobie to wywalczył na boisku.
Być może właśnie dlatego teraz zdanie klubu na ten temat jest tak jednoznaczne. – Kategorycznie sprzeciwiamy się jakimkolwiek zmianom w najbliższym sezonie - powiedział Maciej Wiącek, rzecznik prasowy klubu. – Owszem, nie mamy nic przeciwko temu, by od sezonu 2005/2006 zmienić regulamin rozgrywek i powiększyć ekstraklasę do 16 zespołów. Pod warunkiem jednak, że wszystkie drużyny spełnią wymagania licencyjne.
Od spełnienia wymagań licencyjnych PZPN uzależniał występ drużyn w ekstraklasie już w sezonie 2003/2004. Niestety, w ostatniej chwili okazało się, że licencja przyznawana była warunkowo. W efekcie niektóre drużyny nie grały meczów na własnym stadionie przez część rundy. To chyba jest dziś najważniejsza sprawa do załatwienia.
Władze PZPN przyznały licencję Wiśle Płock w pierwszej turze. Oznacza to, że w klubie wszystko było w porządku, a stadion i zaplecze spełniało warunki, jakie wymagane są nawet przez europejską federację. Biorąc jednak pod uwagę zadłużenie niektórych polskich klubów występujących w ekstraklasie, nie płacenie rachunków, niewywiązywanie się z umów transferowych wobec klubów i wobec zawodników oraz wiele innych, mniejszych czy większych grzeszków, to niewiele zespołów mogłoby grać w I lidze.
Wychodzi jednak na to, że nie mamy szans na przejrzystość polskich klubach, a likwidowanie niektórych nich, przenoszenie drużyn z miasta do miasta, bo takie “widzimisię” ma prezes klubu, nie należy do rzadkości. Nie należy także do rzadkości szukanie sponsorów w trakcie rozgrywek lub ich rezygnacja z pomocy finansowej dla klubu.

Ktoś może powiedzieć, że mając za plecami tak potężnego sponsora jak ORLEN, Wisła może sobie na wiele pozwolić i nie musi się troszczyć o rachunki. Prawda wygląda zupełnie inaczej. Na razie ORLEN jest sponsorem Wisły, ale okupione jest to ogromnym wysiłkiem. Umowa sponsorska podpisana jest tylko do końca czerwca 2004 roku, a potem odbędą się kolejne rozmowy. Wiadomo, że ich wynik będzie bardzo uzależniony od ostatecznego miejsca Wisły w tabeli na koniec sezonu. Niestety, w firmie, przynajmniej na kluczowych stanowiskach, nie ma nikogo, kto kibicowałby Wiśle Płock.
Niedawno prasa doniosła o nieprawidłowościach, jakie zostały wykryte w związku z finansowaniem ORLEN TEAM-u. Pomijając już fakt, że dwaj motocykliści i kierowca wraz z pilotem terenowego samochodu wydają rocznie więcej niż cały klub z dwiema sekcjami i całą armią trenującej młodzieży, to jakoś nie słychać by tegoroczny start w Rajdzie Paryż Dakar był ostatni. Nie da się zaprzeczyć, że udział w rajdzie po bezdrożach Afryki był sukcesem, bo jak to powiedział jeden ze sprawozdawców telewizyjnych, cała ekipa dojechała do mety.
Szefowie Wisły Płock nie mogą mieć dobrego samopoczucia w przeciwieństwie do szefów ORLEN TEAM-u. Dlatego muszą szukać innych rozwiązań. 27 stycznia, w programie Sesji Rady Miasta jest punkt dotyczący klubu. Wszystko wskazuje na to, że chodzi o włączenie miasta w sponsorowanie Wisły. Radni już raz udowodnili, że los klubu i jego drużyn nie jest im obcy, finansując udział piłkarzy ręcznych w europejskich rozgrywkach.
Nie da się ukryć, że Wisła ma w swojej nazwie Płock. Nie da się ukryć, że nazwa ta często pada we wszystkich mediach, bo jak kibice wiedzą, w ekstraklasie występują dwie drużyny o tym samym pierwszym członie nazwy. Czy jednak radni zdecydują się dofinansowywać klub, małe są na to szanse, zważywszy, że głównym sponsorem jest przecież najbogatszy zakład w kraju, w którym pracują tysiące płocczan, a niektórzy z nich budowali firmę od podstaw. Trudno się dziwić, że dla pracowników ORLENU bliższa sercu jest Wisła, a nie ORLEN TEAM, którego zawodników nawet nie znają.
Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości