Mimo tego, że Jarmark Tumski odbywał się w maju, nadal jest to gorący temat. Organizatorzy podsumowali tegoroczną edycję. W ratuszu wyliczono, że było więcej kolekcjonerów, co ma być dowodem na wielki sukces. Pomysłodawcy Jarmarku twierdzą, że za ich czasów impreza była znacznie lepsza, a tegoroczna odsłona to porażka.
Od początku istnienia imprezy przy jej organizacji pracowali społecznicy wspomagani przez urzędników. Jarmark szybko zyskał uznanie w całym kraju, stawał się imprezą ogólnopolską, przez niektórych porównywaną z gdańskim Jarmarkiem Dominikańskim.
W tym roku płoccy urzędnicy pozbawili roli pierwszego organizatora Jarmarku – Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego. Dlaczego? Podobno społecznicy nie do końca traktowali swoją pracę charytatywnie. To stało się powodem rozbratu ratusza ze Stowarzyszeniem, a prezydent podjął decyzję, że teraz to urzędnicy będą organizatorami jednej z największych imprez w Płocku, przyciągających do centrum miasta tysiące mieszkańców i turystów.
Ponieważ społecznicy nie chcieli dobrowolnie oddać swojego Jarmarku, ratusz ogłosił, że VII edycję imprezy zorganizuje Urząd Miasta wspólnie z Płockim Ośrodkiem Kultury i Sztuki oraz Muzeum Mazowieckim.
Społecznicy z Pawłem Mieszkowiczem na czele, bo to na jego zaproszenie przyjeżdżała większość kolekcjonerów z całego kraju, nie mogli się pogodzić z decyzją ratusza. Wiadomo było, że nie wszyscy wystawcy zdecydują się skorzystać z zaproszenia miasta i nie rozstawią swoich kramów na ul. Tumskiej. Ostatecznie z wyliczeń ratusza wynikało, że w tym roku wszystkiego było więcej niż w rekordowym 2014. Więcej kramów rozstawionych w centrum miasta, więcej odwiedzających, więcej imprez towarzyszących. Płocczan i turystów zachęcały do odwiedzenia ul. Tumskiej wielkie banery, oklejone przystanki i program wszelkich imprez, jakie w tym czasie odbywały się w głównych punktach miasta.
Ale dodajmy, że Jarmark Tumski to z samego założenia impreza dla kolekcjonerów, którzy ustawiali stoiska z biżuterią, bronią, zabytkową porcelaną, książkami i płytami. Zdaniem P. Mieszkowicza przed rokiem było aż 230 takich stoisk, a nie 78, jak to wyliczyli urzędnicy. W tym roku kolekcjonerzy ustawili tylko 91 kramów, 356 stoisk komercyjnych i 68 edukacyjnych.
Zarówno jarmarki z lat poprzednich, jak i tegoroczna impreza przyciągnęły do centrum miasta tysiące płocczan, którzy spacerowali, oglądali, kupowali. Frekwencja była imponująca, ul. Tumska i całe centrum miasta znowu ożyło. Było kolorowo, głośno i wesoło, organizatorzy nie zapomnieli też o atrakcjach dla dzieci.
VII Jarmark Tumski przeszedł do historii. Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego musi pogodzić się z myślą, że to już nie ich impreza, zwłaszcza że prezydent Andrzej Nowakowski na pożegnanie powiedział „do zobaczenia za rok”, co oznacza, że to urzędnicy znów będą jej organizatorami. Dla wielu płocczan całkowicie obojętne jest, kto zorganizował imprezę, kto odbierze za to nagrody, a komu podziękują. Wydaje się jednak, że chwaląc tegoroczne dokonania, warto wspomnieć o pomysłodawcach i twórcach imprezy. W historii ratusza zdarzało się już wykorzystywanie pomysłów innych, bez żadnego wspomnienia o osobach, które wpadły na oryginalny pomysł. Takie działania zabijają w społecznikach chęć działania, a przecież ludzie, którzy chcą dla miasta zrobić coś dobrego, powinni być hołubieni, a nie wykreśleni z listy organizatorów. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze