Cieszę się niezmiernie, iż Redakcja dość dużo pisze o potrzebie drugiej przeprawy mostowej w Płocku („TP” nr 9).Mniej cieszyłem się, gdy zauważyłem, że wobec braku środków na taką przeprawę – obojętnie, po moście, czy poprzez stopień wodny Płock, w opracowywanym przez Urząd Powiatowy, znowelizowanym planie zagospodarowania, nie zauważyłem troski o zarezerwowanie tras komunikacyjnych dla takiej przeprawy, o czym napisałem m.in. do Pana Starosty. Cieszę się jeszcze z dwu powodów: - pierwszy, że most, wybudowany przed już 60 laty, może – przy bieżących remontach – jeszcze „jakiś czas” obsługiwać Płock; - drugi, że aura w tym roku bardziej sprzyjająca, aniżeli prognozowali meteorolodzy w styczniu, a ja im uwierzyłem... że nie doszło do kolejnej powodzi zatorowej pod Płockiem! I tu jest sedno zagadnienia odnośnie terminalu paliw na obszarze potencjalnie zalewowym! Jest prawdą, że w pewnym okresie (lata 80-81) nastąpił „rozdźwięk” interesów CPN i Petrochemii (jeszcze nie koncernu). Otóż zimą 80/81 CPN „zatankował” zbiorniki w terminalu pod Koluszkami pozornie tańszą benzyną z Retterdamu i Petrochemia musiała zimą ograniczyć produkcję. Poskutkowało to wybudowaniem terminalu na terenie Petrochemii, a planowano i drugi – w Dobrzykowie, na trasie przebiegu rurociągów do Warszawy i Koluszek. „Na szczęście” powódź zatorowa ze stycznia 1982 r. skutecznie ostudziła takie pomysły! Wyobraźcie sobie, jakie byłyby dodatkowe straty po zatopieniu zbiorników tego „terminalu”! Już wystarczające były obawy o most przyjaźni, który szybko po tej powodzi zlikwidowano. I to – stale warto przypominać! Nawet Redaktorowi Jackowi Danielukowi. Trywializując, to koncern ORLEN powstał po to między innymi, by zapanować nad niesnaskami na linii PETROCHEMIA-CPN, ku pożytkowi wszystkich. Z poważaniem były pracownik Petrochemii inż. Bogumił Trębala.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze