W niedzielne przedpołudnie, na obiekcie małej ligi baseballowej odbyły się I powiatowe zawody „Święto latowca” 2000. Organizatorami byli: Zarząd Rejonowy LOK oraz opiekunowie kół modelarskich.Otwierając zawody, Wiesław Antosiak powiedział m.in.: „celem zawodów jest nawiązanie rywalizacji sportowej oraz szerzenie kultury technicznej, jak największe zainteresowanie dzieci i młodzieży budową latawców jako popularną formą rozrywki”. Zawodnicy po prezentacji swoich latawców przed komisją, mieli za zadanie wypuszczenia ich na największą wysokość. Dotyczyło to latawców płaskich i jak się okazało, nie było takie proste, Do natychmiastowego ich wzbijania się w górę nie pozwalały nierówne podmuchy wiatru. Dwóch zawodników miało też przykrości techniczne. Z powodu zerwania się latawców, trzeba było je po prostu gonić. Dwunastu zawodników, zgodnie z regulaminem miało 15 minut na tzw. loty próbne i 15 minut na dokonanie oceny lotu górnego. Komisję stanowili – Michał Wójcik, Krzysztof Nowacki i Henryk Szeląg – sędzia główny (wielokrotnie reprezentujący Kutno w zawodach międzynarodowych). Według ich oceny najlepszymi okazali się Bartłomiej Modrzejewski – 75 pkt., Piotr Poterała – 73 pkt., Michał Koziczak – 66 pkt. Według długości linki holowniczej (stylonowej) cztery latawce wzbiły się na wysokość około 400 metrów. W grupie latawców akrobacyjnych udział wzięło tylko dwóch zawodników: Marcin Gąsior i Darek Stępka. To, że zawody w ogóle się odbyły jest zasługą instruktora – modelarza Ryszarda Redlickiego, który praktycznie przygotował do nich wszystkich uczestników. Nagrodami były torby turystyczne i hantle. Kierownik zawodów – Janusz Kaczmarek – po ich zakończeniu powiedział naszej gazecie: wysłanych zostało 38 zaproszeń do szkół podstawowych i ponadpodstawowych w mieści i powiecie. Placówki szkolne zlekceważyły nasze dobre intencje. Nie przybył nikt z nauczycieli, choćby nawet przez ciekawość. Organizatorzy mają jednak nadzieję, że w roku przyszłym coś się jednak zmieni, a na starcie (chyba w dzień powszedni) stanie choć jeden reprezentant zaproszonej do zawodów szkoły. Na pewno w wielu placówkach oświatowych są nie odkryci dotąd modelarze. Warto uczyć się nawzajem i zdobywać krąg przyjaciół, którzy mają te same pasje. Tekst i foto: Z. Wroński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze